poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Pełnomocnik pomoże cudzoziemcom w Lublinie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 lutego 2011, 20:25

Brian E. Wallace (z lewej) i Pathik Desai z USA przyznają, że dopóki nie nauczyli się kilku zwrotów
Brian E. Wallace (z lewej) i Pathik Desai z USA przyznają, że dopóki nie nauczyli się kilku zwrotów

Zadba o obcokrajowców w Lublinie i pomoże w urzędowych sprawach. Kto? Specjalnie powołany dla nich pełnomocnik.

– Jestem w Lublinie od 3 lat. Teraz już znam trochę słów po polsku i jakoś radzę sobie w mieście, ale na początku było bardzo trudno – potwierdza Pathik Desai z USA.

– W mieście brakuje oznakowania dla turystów w jakimś zagranicznym języku. Podobnie jest w restauracjach. Rzadko menu jest dla nas czytelne. Co z tego, że mamy pieniądze, jeśli nie ma możliwości ich wydania – zauważa Brian E. Wallace. Obaj studenci Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przyznają, że mają także problemy z płaceniem rachunków czy wynajmem mieszkania.

– Z naszych wyliczeń wynika, że w Lublinie jest ok. trzech tysięcy obcokrajowców. To dużo, a, niestety, wcale nie angażują się w życie kulturalne. Np. trasa studentów Uniwersytetu Medycznego prowadzi na uczelnię, do sklepu i do kilku barów. W ogóle nie znają miasta – mówi Piotr Skrzypczak ze Stowarzyszenia Homo Faber.

– Monitorujemy instytucje, z którymi cudzoziemcy mogą mieć najczęściej do czynienia. Już teraz widać, że w wielu mają trudności z załatwieniem swoich spraw. Tak jest chociażby ze służbami ratunkowymi, jak pogotowie czy policja, gdzie osoby przyjmujące zawiadomienia rzadko mówią po angielsku – dodaje.

Do końca czerwca Homo Faber przygotuje raport na ten temat. Stowarzyszenie nie tylko monitoruje sytuację. Prowadzi też program, w ramach którego pomaga studentom w aklimatyzacji w Lublinie. – Mamy na to pieniądze do końca roku. Instytucje, z którymi współpracujemy, korzystają z naszych materiałów. Jeśli zajmiemy się czym innym, to obcokrajowcy zostaną bez jakiejkolwiek pomocy – zastanawia się Skrzypczak.

Aby tak się nie stało, Homo Faber zaproponowało władzom Lublina powołanie pełnomocnika ds. obcokrajowców. – To byłaby osoba, która docierałaby do instytucji, gdzie cudzoziemcy skarżą się na utrudnione kontakty i pomagała naprawić tę sytuację – dodaje.

Ratusz uważa, że to dobry pomysł. – W tym momencie musimy ustalić kompetencje takiej osoby i dokładną listę zadań – mówi Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik prezydenta Lublina. – Chcemy dobrze wybrać miejsce w urzędzie, gdzie będzie pracował, by miał jak najlepszy kontakt z obcokrajowcami.

Pełnomocnik ds. cudzoziemców ma być powołany do końca roku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Kerr - mitt
leo
pilot
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Kerr - mitt
Kerr - mitt (10 lutego 2011 o 17:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W Niemczech oczekują od Polaków znajomości niemieckiego - rzadko gdzie się po angielsku dogadasz. We Francji to samo. Polski język nie jest trudny i dlatego nie rozumiem frustracji uchodźców, którym nie chce się uczyć. Wolą ciągnąć socjal!
Rozwiń
leo
leo (10 lutego 2011 o 14:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
podobne działania robi już od dawna Centrum Wolontariatu. wolontariusze (za darmo!!!) są do dyspozycji cudzoziemców; pójdą, pomogą, doradzą... robią też chyba kampanie na ten temat (?). w sprawach prawnych oblatani są prawnicy z Fundacji na rzecz Państwa Prawa (też za darmo)! HF robi wycieczki po mieście... ulepszajmy to co jest - wystarczy (za darmo)!
Rozwiń
pilot
pilot (10 lutego 2011 o 11:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wypowiedzi na forum wykazują ogromną frustrację i zakompleksienie autorów tych wpisów. Czy grupy Polaków jadących do tzw. Ziemi Świętej, lub państwa Watykan mówią w tych miejscach po hebrajsku i włosku? Ba! Nie wiem czy nawet 10% z nich potrafi się porozumieć w miarę poprawną angielszczyzną na takich wyjazdach. Więcej pokory a mniej mesjanizmu narodowego w myśleniu.
Rozwiń
strzelec
strzelec (10 lutego 2011 o 11:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To ma być Europejskie Stolica Kultury?? Cudowne podejście społeczeństwa!!.
Kiedy jedziesz do Niemiec, Portugalii, Hiszpanii nie mówisz ani po niemiecku, ani po hiszpańsku a zazwyczaj również po angielsku - prawda? Bo Pani w sklepie nie pyta "Czego?" a nawet jeśli to jest w stanie zapytać o to w języku angielskim. Nie jest winą obcokrajowców, że u nas komunikacja werbalna ograniczona jest tylko do polskiego - stąd potrzeba osoby, która pokieruje ich chociaż na początku. Nie wszyscy przyjeżdżają tu na trzy lata na studia, turyści są największym potencjałem, zostawiają tu pieniądze i mogą (choć nie muszą) reklamować nas w świecie - zarówno przed innymi turystami jak i innymi inwestorami etc.. Kiedy jadę do Rumunii nie odczuwam potrzeby uczenia się rumuńskiego w pełnym wymairze - a jednak jestem w stanie się tam dogadać!! w naszym interesie leży żeby obcokrajowcy byli w stanie się z nami porozumieć. Co z tego że mamy lubelską strefę ekonomiczną skoro nie ma w niej inwestorów!!!
zresztą tłumaczę oczywiste.. albo ktoś to wie, albo szkoda się wysilać.. :/
Rozwiń
AD
AD (10 lutego 2011 o 11:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie trzeba mówić po polsku, skoro uczelnie zapraszają do studiowania w języku angielskim, w grupach niemieszanych, tzn. grupach, gdzie nie ma Polaków/Polek. Oczywiście uczą się języka polskiego, bo chcą. I to raczej prywatnie, bo uczelnie albo nie oferują takich zajęć, albo są one na koszmarnie złym poziomie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!