wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Po naszej interwencji Ratusz wreszcie odpowiedział wolontariuszkom, które od miesięcy prosiły o możliwość opieki nad psami w schronisku przy Pancerniaków. Miasto uznało, że nie może polecić administratorkom placówki, by przyjęły wolontariuszki.

Mimo że to Ratusz utrzymuje schronisko. Urzędnicy twierdzą, że nie mogą też podpisać z ochotniczkami umowy zezwalającej im na bezpłatne niesienie pomocy psom. Ale nie stawiają przeszkód „w zakresie wypracowania innej formy współpracy”.
O to będzie ciężko, bo dziewczyny odważnie mówią o tym, co dzieje się za kratami schroniska: niekontrolowanym rozmnażaniu się zwierząt. – To żadna zbrodnia, jak się uśpi raz na jakiś czas szczeniaki – oburza się po naszym tekście Alfreda Mydlarz ze schroniska.
To w Lublinie. A gdzie indziej...
– Ciąże w schronisku?! Nie ma takiej możliwości – mówi Marcin Kolasa, pracownik psiego azylu w Jeleniej Górze. Tamtejsza placówka wręcz apeluje do mieszkańców, by na ochotnika pomagali w opiece.
Lubelskie wolontariuszki nie zamierzają się poddać. – Zgłosili się już do nas prawnicy, którzy bezpłatnie obiecali nam pomóc. Planujemy założyć stowarzyszenie – zapowiada Dorota Kwiatkowska. – I będziemy walczyć. (mag)
Chcesz pomóc lubelskim „nieformalnym” wolontariuszkom? Napisz: poczta@schronisko–zwierzaki.lublin.pl
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!