środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Ważną dla miasta drogę otworzył wczoraj prezydent Lublina, Andrzej Pruszkowski. To była duża uroczystość. - Raczej kampania wyborcza - komentowali mieszkańcy.

- Nowa trasa łączy "dziewiętnastkę” z drogami nr 12 i 17. Wcześniej auta jechały przez rondo pod Zamkiem. Teraz pojadą sprawniej - mówi Henryk Korczewski, dyrektor Wydziału Strategii i Rozwoju w Urzędzie Miasta. Odetchną kierowcy jadący od Hajdowa w stronę Felina. Dotychczas ciężkie pojazdy przebijały się przez Tatary. Już nie muszą. - Na co długo czekali mieszkańcy ul. Gospodarczej - zauważa Andrzej Pruszkowski, prezydent Lublina.
- Inwestycja była w planach od 34 lat - mówi Korczewski. Droga kosztowała 3,5 mln euro, z czego Unia Europejska dała 2,1 mln euro. Miała powstać do końca listopada. Robotnicy byli szybsi i trafili na kampanię wyborczą.

Otwarciu trasy towarzyszył festyn z zespołem Iwan i Delfin na pobliskim stadionie przy ul. Kresowej. Plakaty zaczynały się od słów "Andrzej Pruszkowski Prezydent Lublina zaprasza na PIKNIK RODZINNY”. Czy podatnicy dopłacili do imprezy? Po odpowiedź Biuro Prasowe Ratusza odsyła do Małgorzaty Szatkowskiej z Kancelarii Prezydenta, jako odpowiedzialnej za piknik.
- Nie jestem upoważniona do udzielania informacji - ucina Szatkowska, kierując nas do prezydenckiego rzecznika. A ten zapewnia, że za piknik nie płaci miasto, ale dwaj wykonawcy drogi. - Nie wiem, kto zgłosił ten pomysł - stwierdza Tomasz Rakowski. - Uznaliśmy, że jest dobry.

- To nasza inicjatywa - przyznaje Eugeniusz Urban, prezes lubartowskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych. - Wspólnie się na to składamy - potwierdza Witold Matacz, szef Interbudu z Lublina. Ale żaden z nich nie wie, ile kosztował piknik.
Prezydenta nie odstępował na krok kamerzysta, którym dyrygował szef prezydenckiej kancelarii, Dariusz Dumkiewicz. Ale nam Dumkiewicz mówił, że nie wie, kto kamerzystę wynajął. Drogą przedefilowały wynajęte zabytkowe ciężarówki Lublin i auta marki Lubo, nowy produkt lubelskiej fabryki. - Dzisiaj łączymy nie tylko dwie dzielnice, ale dwie tradycje - mówi rozpromieniona Szatkowska. Chwilę później urzędniczka prowadziła festyn. - Jestem po godzinach! I mogę robić, co mi się podoba - wykrzyczała zirytowana pytaniem.
Goście pikniku nie mieli wątpliwości. - Oczywiście, że to kampania wyborcza. Ale nieudana - komentuje Monika Kusiak, mieszkanka os. Przyjaźni. - Na rodzinnym pikniku powinno być więcej atrakcji dla dzieci, nie tylko wata cukrowa i samochodziki. A droga? Bardzo się przyda.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!