wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Pilnował złodziei, teraz sam ma kłopoty. Strażnik więzienny: Nie kradłem, pożyczałem

Dodano: 9 maja 2016, 16:04

Potwierdziły się nasze informacje. Strażnik więzienny podejrzany o drobne kradzieże w Areszcie Śledczym w Lublinie przyznał się do części zarzutów. Jak tłumaczy, niczego nie kradł, a jedynie „pożyczał”

O podejrzeniach wobec strażnika z Aresztu Śledczego w Lublinie po raz pierwszy napisaliśmy w marcu. Przyłapano go wówczas na poważnym przewinieniu. Szefowie jednostki wszczęli postępowanie wyjaśniające.

Jak ustaliliśmy, 33-latek miał zestaw własnych kluczy, którymi mógł otworzyć szereg pomieszczeń. W areszcie od dłuższego czasu ginęły przedmioty należące zarówno do osadzonych, jak i samej jednostki. Był to np. drobny sprzęt RTV-AGD czy odzież. Zdarzały się również braki w gotówce. Po wpadce strażnik oddał część „fantów”. Postępowanie wyjaśniające właśnie się zakończyło.

– Zarzuty się potwierdziły – mówi płk Tomasz Banach, dyrektor Aresztu Śledczego w Lublinie. – Zarówno te dotyczące kluczy, jak i wynoszenia drobnych przedmiotów. Obecnie wyjaśniamy, jak funkcjonariusz wszedł w posiadanie kluczy. Strażnik przyznał się do części zarzutów. Tłumaczył, że niczego nie kradł, a jedynie „pożyczał”.

Mężczyzna ma za sobą kilka lat służby. Obecnie jest na urlopie. Może mu grozić przymusowe pożegnanie z mundurem. – Nie będzie przyzwolenia na tego rodzaju zachowania – podkreśla płk Banach. – Wyciągniemy surowe konsekwencje. Wobec strażnika wszczęliśmy już postępowanie dyscyplinarne.

Przełożeni strażnika o sprawie zawiadomili też prokuraturę. Śledztwo w tej sprawie wszczęto w czwartek. – Chodzi o niedopełnienie obowiązków poprzez brak nadzoru nad magazynem oraz przywłaszczenie przedmiotów – wyjaśnia Paweł Banach, szef Prokuratury Rejonowej w Lublinie. – To wstępny etap śledztwa, więc 33-latek nie usłyszał jeszcze żadnych zarzutów.

To prawdopodobnie tylko kwestia czasu. Za niedopełnienie obowiązków strażnikowi grozi do 3 lat więzienia. Nie wiadomo, jaka będzie wartość przedmiotów, których przywłaszczenie mu udowodniono. Możliwe, że nie przekroczy ona 460 zł. W tej sytuacji 33-latek odpowie jedynie za wykroczenie.

Przełożeni strażnika nie znaleźli natomiast dowodów, które potwierdzałyby, że to on odpowiada za kradzieże pieniędzy. Sprawa 33-latka nie jest pierwszą tego typu w lubelskiej jednostce. Przed dwoma laty pisaliśmy o telefonach komórkowych, które zniknęły z depozytu w areszcie.

Czytaj więcej o: Lublin więzienie areszt
Gość
Gość
Gość
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (10 maja 2016 o 12:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pożyczy łbez wiedzy wlaściciela i zapomniał oddać! -to się teraz nazywa krótkotrwałe użycie, a po 30 latach zasiedzenie.
Rozwiń
Gość
Gość (9 maja 2016 o 23:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
MOŻE TO AGENT TOMEK JUMAŁ CZEKOLADĘ
Rozwiń
Gość
Gość (9 maja 2016 o 21:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
co ty wiesz o wiezieniu gosciu
Rozwiń
Gość
Gość (9 maja 2016 o 19:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może go osadzą w tej celi, której dotychczas pilnował ...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!