niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Plac Litewski według zagranicznych architektów (wideo)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 listopada 2008, 20:20
Autor: Dominik Smaga

Litwini sugerują nam podziemny parking. Krakusi - podziemną salę koncertową i sadzawkę ciągnącą się przez cały plac. Włosi chcą stawiać szklane świecące stożki. Niemcy radzą, by plac wysypać piaskiem. A Duńczycy jeszcze myślą.

WIDEO

Propozycja z Wilna

Część placu może być biała, część czerwona - jak polska flaga. Przy pomniku Unii Lubelskiej mogą dołączyć barwy Litwy: żółta i zielona. Fontanna zostaje tu, gdzie jest, ale raczej mniejsza i najlepiej kwadratowa. Zamiast wody może być w niej płyn, który zimą nie zamarza. Wodotrysk może też przybrać kształt rzeźby.

Co z pomnikami? - W tej sprawie się nie wypowiem, bo to indywidualne decyzje narodu - mówi Gintaras Caikauskas. Ale pomnik Unii Lubelskiej radzi podnieść na wyższy kopiec. Baobab zostaje, a los wielu innych drzew zależy od ich zdrowia.

Litwin sugeruje nam podziemny parking pod pomnikiem Unii Lubelskiej i obecną stacją meteo. Doradza też likwidację uliczki wzdłuż hotelu Europa lub jej zamknięcie od Krakowskiego Przedmieścia. Szalet trafia do parkingu podziemnego, albo gdzieś w drzewa tak, jak stacja meteo. Nie zmienia się układ alejek, w rogu zostaje plac zabaw, ale jego główną atrakcją staje się.. miniatura litewskiego zamku.

Propozycja z Krakowa

Fontanna znika ze środka placu. Zamiast niego jest trójkątna, płynąca sadzawka ciągnąca się przez cały pl. Litewski: najwęższa w okolicach pomnika Unii Lubelskiej i obecnego postoju taksówek, a najszersza w rejonie obecnego szaletu.

I właśnie tu ma być dwupoziomowy obiekt podziemny (ponizej przekrój wnętrz). A w nim salę wystaw oświetli słońce sączące się przez wodę i szklany dach. Obok jest kawiarnia, której naturalnym tarasem jest sam pl. Litewski. Na samym dole: sala koncertowa.

Miejsca nie zmienia tylko pomnik Unii Lubelskiej. Trzy pozostałe trafiają na brzeg placu, między budynki UMCS. Od Baobabu można do nich dojść zygzakowatym chodnikiem przy którym są pamiątkowe tablice.

- Nasza koncepcja zmierza do tego, żeby w tym szczególnym miejscu zakodować historię naszego kraju - mówi Romuald Loegler. Przez sadzawkę można przejść kilkoma kładkami.

Propozycja z Mediolanu

Na placu Litewskim stają stożki ze szkła lub innego, podobnego tworzywa, sięgające ponad poziom drzew. Nocą mają świecić różnymi kolorami. - Mogą też być ogrzewane tak, żeby można było się przy nich gromadzić, gdyby było zimno - mówi Angelica Tortora. Stożki mogą być też... pokojami. Mogą być również wypełnione wodą.

A gdyby woda wyciekała z nich górą i je omywała, mogłyby również pełnić rolę fontanny. Gdy na wodę będzie za zimno mogą służyć jako obiekty do wspinaczki. Włosi zastanawiają się też nad połączeniem stożków kładkami, dzięki którym można by pl. Litewski oglądać z góry.

Podsuwają też pomysł, by podobne świecące słupy stawiać też na innych publicznych placach Lublina. Przy Radziwiłłowskiej za budynkami UMCS ma stanąć świecący mur. - Zastanawiamy się, ile czasu przetrwają rosnące tu drzewa i być może warto by w przyszłości posadzić drzewa z różnych stron świata - radzi Tortora.

Propozycja z Berlina

Niemcy ostro krytykują plac: nie ma po co się tu zatrzymać, kwietniki przy fontannie zajmują miejsce na rozrywkę, na placu zabaw jest za dużo cienia, a za mało dzieci. Ostrzegają: żadnych kafejek i żadnej komercji. I dzielą plac na pół: - Przednia część staje się "tarasem politycznym”, tylna ma być tą intymną - mówi Andreas Reidemeister.

"Taras polityczny” obejmuje wszystkie pomniki (zostające na swych miejscach), służy rocznicowym obchodom i jest odgrodzony od Krakowskiego Przedmieścia szpalerem podświetlanych drzewek. Pomniki mają być też wyraźnie oddzielone od zieleni. Baobab zostaje.

Z reszty placu znika dużo asfaltu i sporo roślinności, która zepchnięta jest niemal w same narożniki. Zamiast asfaltu jest piach lub ziemia. Plac zabaw zostaje na starym miejscu, ale lepiej wyposażony. Zamiast fontanny jest miejsce koncertów dla tysięcy słuchaczy.

Kopenhaga myśli

- Nasza koncepcja jest w naszych głowach - mówi Jan Gehl, duński architekt. Jego zespół ma ocenić pomysły kolegów i zasugerować im, co powinni zmienić. - Nasza grupa pracowała inaczej nie wszystkie. Nie zastanawiamy się tak bardzo nad formą, ile nad treścią. Chcemy, żeby był to plac XXI wieku. Położony między uniwersytetem i miastem powinien być miejscem gdzie łączy się stare i nowe, przyszłość, przeszłość i teraźniejszość.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
John
brrrrrass
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

John
John (26 listopada 2008 o 16:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ciebie zaorać deklu
Rozwiń
brrrrrass
brrrrrass (26 listopada 2008 o 06:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zaorac i posadzic kartofle
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!