poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Plotki, ulotki i kochanki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 stycznia 2005, 20:12

Od jakiegoś czasu wrogowie wójta milczą, a mieszkańcy gminy nie dowiadują się niczego pikantne-go o swoich władzach. Ta cisza bardziej niepokoi wójta Jana Majewskiego od szumu plotek.
– Martwię się. Czy mojemu adwersarzowi brakuje weny, czy może stało się coś gorszego? – zastanawia się Jan Majewski. – Ale tak poważnie mówiąc, to niespecjalnie przejmuję się anonimami, które średnio raz na miesiąc były rozrzucane po gminie.
Ulotki rozprowadzano w nocy. Na przystankach, przed szkołami i w centrum Chodla. „Obrywali” wszyscy, którzy w jakiś sposób współpracowali z wójtem. Ataki na radnych i pracowników Urzędu Gminy były niewybredne, typu: Pan „X” jest łysy, pan „Y” śmierdzi. Dostawało się nawet proboszczom. – To dlatego, że z księżmi dobrze nam się układa – przyznaje wójt Majewski. – W Ratoszynie wspólnie zrobiliśmy parking koło kościoła. W Chodlu planujemy chodnik przy cmentarzu.
Jednak głównym celem ataków jest sam wójt. – Zarzuca się mi, że przekupuję pracowników urzędu – opowiada wójt. – Rzeczywiście, raz w roku urzędnicy za dobrą pracę dostają nagrody. Należy im się. Zatrudnienie w urzędzie spadło, a roboty przybyło. Ludzie są bardziej obciążeni pracą.
W jednej z ulotek stało, że wójt ma dwie kochanki. – Powinienem za to podziękować – śmieje się Majewski. – Posiadanie kochanki w moim wieku to wszak duży komplement.
Jednak najwięcej było na temat przeszłości wójta, m.in. że pracował w Służbie Bezpieczeństwa. – To kompletna bzdura – zaprzecza. – Pracowałem w służbach podległych ministrowi spraw wewnętrznych. Była to Komenda Główna Milicji. Zresztą to bardzo stara historia. Zakończyła się wraz ze stanem wojennym w 1981 roku. Za udział w zebraniach, tworzących się niezależnych związków zawodowych, zostałem wtedy wyrzucony z pracy.
Kto może produkować ulotki takiej treści? – Wiem, kto to robi, ale nie powiem – mówi. – Nikogo za rękę nie złapałem. Gdybym powiedział, ta osoba mogłaby mi wytoczyć proces. Zresztą nie traktuję tego poważnie, a z dużym przymrużeniem oka. Dlatego nawet nie informowałem o tym policji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!