poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Pobiła mnie policja

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 czerwca 2006, 21:50

O pobicie prokurator oskarżył dwóch policjantów z lubelskiej komendy. - Dostałem pałką, pięścią, tarczą. Grozili mi śmiercią - opowiada Wojtek Pogorzelski, 25-letni działacz i kibic Motoru.

Na ławie oskarżonych zasiądą Sebastian C. i Robert G. z wydziału prewencji Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. - Nie brałem udziału w zamieszkach pod stadionem. Szedłem po auto na parking przy hali MOSiR. Natknąłem się na grupę około trzydziestu policjantów. Rozstąpili się, żeby mnie przepuścić, ale po chwili zagrodzili mi drogę. Dostałem pięścią, pałką, tarczą. Tak bez słowa - opowiada Pogorzelski.
Z jego relacji wynika, że policjanci zaciągnęli go na stację CPN, gdzie czekały radiowozy. Pobili ponownie, a potem wepchnęli do samochodu. - Dopiero tam zażądali dokumentów. Ale za każdym razem, gdy sięgałem do kieszeni, dostawałem pałką. Koszmar. Straszyli, że mnie zabiją, jeśli komuś o tym opowiem - mówi Pogorzelski.
Razem z innymi zatrzymanymi trafił do komendy przy ul. Północnej. - Tam było jakieś 50-60 osób. Kazali nam położyć się na podłodze. Niektórzy chodzili między nami nadeptując na nogi, dłonie.
Po wstępnym badaniu, które przeprowadził lekarz Aresztu Śledczego, Wojtek trafił do szpitala. Miał dwa pęknięte żebra, lekarze podejrzewali uszkodzenie śledziony. Do domu wyszedł po dziewięciu dniach, przez cztery miesiące był na zwolnieniu. W międzyczasie złożył doniesienie do prokuratury.
- Trochę się bałem. W końcu grozili mi śmiercią... Ale pomyślałem sobie, że mnie udało się przeżyć, ale ktoś inny może już nie mieć takiego szczęścia.
Ciężkie pobicie to nie jedyne zarzuty wobec funkcjonariuszy. - Sebastian C. podeptał telefon zatrzymanego, a Robert G. sfałszował protokół z zatrzymania. Wpisał, że pouczył Pogorzelskiego o prawie do adwokata, powiadomieniu rodziny i możliwości złożenia zażalenia - mówi Andrzej Lepieszko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Gdy sprawą pobicia zainteresowała się prokuratura, funkcjonariusze zostali zawieszeni w pełnieniu swoich obowiązków. Po miesiącu wrócili do służby. - Domniemanie niewinności dotyczy każdego człowieka. Dlatego z podjęciem jakichkolwiek kroków w ich sprawie czekamy do czasu prawomocnego wyroku - mówi Agnieszka Pawlak-Kwiatkowska z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.
Policjanci nie przyznają się do winy. Grozi im do pięciu lat więzienia.

BITWA PO MECZU

We wrześniowej bitwie między kibicami i ochroną pod stadionem MOSiR ucierpiało 26 osób, w tym 11 ochroniarzy i 12 kibiców. Burdę wszczęli lubelscy pseudokibice, rozżaleni niekorzystnym wynikiem meczu. Pod koniec maja prokuratura oskarżyła 28 chuliganów. Odpowiedzą przed sądem za napaść na policjantów i pracowników ochrony. Kilka tygodni temu, po analizie nagrań wideo z meczu, policja zatrzymała kolejnych 12 osób. Grozi im do 10 lat więzienia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!