czwartek, 23 listopada 2017 r.

Lublin

Podróż ze Szczecina do Lublina z przygodami. Trzeba prosić o rekompensatę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 czerwca 2013, 16:32
Autor: Dominik Smaga

W upalny dzień pasażerowie mieli dwa nieplanowane postoje. (sxc.hu)
W upalny dzień pasażerowie mieli dwa nieplanowane postoje. (sxc.hu)

Pociąg ze Szczecina spóźnił się prawie 2,5 godziny, bo dwa razy psuła się prowadząca go lokomotywa. Podróżni nie dostaną rekompensaty automatycznie, muszą o nią poprosić.

Niczym tor przeszkód wyglądała środowa podróż pociągiem TLK Gałczyński ze Szczecina do Lublina. W upalny dzień pasażerowie mieli dwa nieplanowane postoje. Podróż, która zaczęła się o godzinie 11.28 i miała trwać dziewięć godzin przedłużyła się aż o… 140 minut.

Pierwszy problem pojawił się za Poznaniem, w miejscowości Podstolice. – Doszło tam do awarii lokomotywy. Naprawa była prowadzona na miejscu, trwała około 20 minut – potwierdza Zuzanna Szopowska, rzecznik PKP Intercity

Opóźniony pociąg ruszył w dalszą trasę. Ujechał zaledwie 26 kilometrów. Za Wrześnią, w Strzałkowie popsuł się ponownie. – Awaria okazała się poważniejsza, niż to się wydawało przy pierwszym przeglądzie – przyznaje Szopowska. – Konieczne było wymienienie lokomotywy na model zastępczy, ściągany z Poznania – informuje Beata Czemerajda z PKP Intercity.

Jak kolej wyszła z tej sytuacji? Tych, którzy swoją podróż planowali zakończyć w Warszawie przewoźnik zaproponował miejsca w pociągu wyższej klasy, EIC Kiliński. W gorszej sytuacji znaleźli się ci, którzy chcieli jechać dalej. Musieli czekać na lokomotywę. – Pasażerom udającym się na stacje poza Warszawę w trakcie oczekiwania wydawano napoje. Do Lublina pociąg dotarł z ok. 140 min. opóźnieniem – dodaje Czemerajda.

Wspomniane napoje to jedyne, co pechowi pasażerowie dostaną od kolei "z automatu”. Gdyby jechali droższym pociągiem, kategorii EIC, albo międzynarodowym, mogliby automatycznie liczyć na rekompensatę. W przypadku opóźnienia wynoszącego co najmniej 60 minut jest to 25 proc. ceny biletu, albo 50 proc., jeśli opóźnienie wynosi nie mniej, niż 119 minut.

Wynika to z unijnych przepisów, które pozwalają jednak krajom członkowskim ograniczyć takie uprawnienia jedynie do określonych kategorii połączeń. Polska z tego skorzystała, a efekt jest taki, że pasażerowie pociągów niższej kategorii, w tym pechowego "Gałczyńskiego” ze Szczecina takich praw nie mają.

– Pasażerowie pociągów TLK mają prawo złożenia reklamacji z roszczeniem, która zostanie rozpatrzona w trybie indywidualnym – wyjaśnia Czemerajda. Podróżny musi wystosować specjalne pismo i czekać na odpowiedź.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
asdfgh
Many Passenger
obser
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

asdfgh
asdfgh (21 czerwca 2013 o 12:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

No to trzeba przesiąść się na otodojazd.pl, tutaj infografika jak to działa http://www.otodojazd.pl/jak-to-dziala/index.html

Rozwiń
Many Passenger
Many Passenger (21 czerwca 2013 o 09:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Podróżny musi wystosować specjalne pismo i czekać na odpowiedź"...

...odmowną - dodajmy. I bardzo dobrze.

Cieszta się, żeśta dojechali wogóle. Sprzęt zawsze może się popsuć. Ważne że kolejarze zapewnili naprawę i wymianę na nową lokomotywę. A że poczekać trzeba było to chyba normalne. Przecież nikt w polu nie trzyma lokomotyw na wszelki wypadek. Trwa jakiś czas, zanim dojedzie wymiana. Co mieli zrobić. Magiczną różczką machnąć i zamienna lokomotywa pojawiła by się z nieba na miejscu awarii?!

Wy ludzie - pasażerowie - jesteście jacys głupi. Więcej wyrozumiałości. Nie ma sprzętu idealnego. Ważne że by ła chęć naprawy i to się stało. A że czekać trzeba, to wiadomo - siła wyższa.

ku*** co za naród. Weszli do Łunii i strasznie marudni się zrobili... 5 minut opóźnienia i już ze skargami lecą. A latajta głupie ludzie....


"Podróżny musi wystosować specjalne pismo i czekać na odpowiedź"...

...odmowną - dodajmy. I bardzo dobrze.

Cieszta się, żeśta dojechali wogóle. Sprzęt zawsze może się popsuć. Ważne że kolejarze zapewnili naprawę i wymianę na nową lokomotywę. A że poczekać trzeba było to chyba normalne. Przecież nikt w polu nie trzyma lokomotyw na wszelki wypadek. Trwa jakiś czas, zanim dojedzie wymiana. Co mieli zrobić. Magiczną różczką machnąć i zamienna lokomotywa pojawiła by się z nieba na miejscu awarii?!

Wy ludzie - pasażerowie - jesteście jacys głupi. Więcej wyrozumiałości. Nie ma sprzętu idealnego. Ważne że by ła chęć naprawy i to się stało. A że czekać trzeba, to wiadomo - siła wyższa.

ku*** co za naród. Weszli do Łunii i strasznie marudni się zrobili... 5 minut opóźnienia i już ze skargami lecą. A latajta głupie ludzie....

W  zeszłym roku kiedy wracałem z Bydgoszczy pociąg stał dwa razy w polu to nie jest odosobniony przypadek. Jednak nikt nie ma pretensji do lokomotyw, wiadomo skoro mają po 30 do 50 lat to się psują. Natomiast administracja PKP to jest dopiero lokalny folklor. Mnóstwo kasy przepada i przepadło, bo te nieroby nie mają pojęcia jak tym się zająć. Ok coś tam się robi ale to pryszcz. Za granicą pociągi jeżdżą po 200 300 km/h, a u nas jak dobrze pójdzie na niektórych trasach 160km/h. No comment...

obser sam jesteś głupi skoro cieszysz się tym, że skoro kola się kręcą to jest fajnie, bo jakoś się jedzie. Ale, że syf brud regresja i skansen to nie widzisz.

Rozwiń
obser
obser (21 czerwca 2013 o 07:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Podróżny musi wystosować specjalne pismo i czekać na odpowiedź"...

...odmowną - dodajmy. I bardzo dobrze.

Cieszta się, żeśta dojechali wogóle. Sprzęt zawsze może się popsuć. Ważne że kolejarze zapewnili naprawę i wymianę na nową lokomotywę. A że poczekać trzeba było to chyba normalne. Przecież nikt w polu nie trzyma lokomotyw na wszelki wypadek. Trwa jakiś czas, zanim dojedzie wymiana. Co mieli zrobić. Magiczną różczką machnąć i zamienna lokomotywa pojawiła by się z nieba na miejscu awarii?!

Wy ludzie - pasażerowie - jesteście jacys głupi. Więcej wyrozumiałości. Nie ma sprzętu idealnego. Ważne że by ła chęć naprawy i to się stało. A że czekać trzeba, to wiadomo - siła wyższa.

Kurwa co za naród. Weszli do Łunii i strasznie marudni się zrobili... 5 minut opóźnienia i już ze skargami lecą. A latajta głupie ludzie....

Rozwiń
lu
lu (20 czerwca 2013 o 20:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

jechałem wczoraj tym pociągiem, bez przesady, troche wyrozumiałości, każdemu może się zdazyć awaria, fakt faktem że ciepło było, a obsługa pociągu całkiem przyjemna, przesiadłem się do IC i przy zimnym piwku w warsie doturlałem się na miejsce

Rozwiń
xxx
xxx (20 czerwca 2013 o 20:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Napoje to jedyne, co pechowi pasażerowie dostaną od kolei "z automatu”.

Gdyby jechali droższym pociągiem, kategorii EIC, albo międzynarodowym, mogliby automatycznie liczyć na rekompensatę.

W przypadku opóźnienia wynoszącego co najmniej 60 minut jest to 25 proc. ceny biletu, albo 50 proc., jeśli opóźnienie wynosi nie mniej, niż 119 minut.
Wynika to z unijnych przepisów, które pozwalają jednak krajom członkowskim ograniczyć takie uprawnienia jedynie do określonych kategorii połączeń.

Polska z tego skorzystała, a efekt jest taki, że pasażerowie pociągów niższej kategorii, w tym pechowego "Gałczyńskiego” ze Szczecina takich praw nie mają"

... napoje w ramach rekompensaty za opóźnienie w kursowaniu "gorszych" pociągów. :angry:

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!