wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Pojętni uczniowie wrócili z Wiejskiej


Miła obsługa, długie korytarze i bardzo skomplikowany system głosowania - to pierwsze wrażenia świeżo upieczonych lubelskich parlamentarzystów po powrocie ze szkolenia w Warszawie.

- Byłam na szkoleniu w Senacie i wszystko było dla mnie nowe - mówi senator Irena Kurzępa (SLD). - I to mimo że nie była to moja pierwsza wizyta. Wcześniej jeździłam tam z młodzieżą z liceum jako opiekun. Teraz uczyliśmy się głosować, przedstawiono nam też strukturę Senatu. Dostaliśmy również wyprawki z informacjami m.in. na temat prowadzenia biura senackiego i mapą Warszawy.
Pani senator zdążyła też spróbować kuchni parlamentarnej. Smakowały jej dwa posiłki w restauracji Nowego Domu Poselskiego i uroczysty obiad. - Wszędzie spotkałam się z miłą obsługą i wysokim standardem. Jeszcze nie mam swojego pokoju, ale zostanie mi przydzielony w przyszłym tygodniu. Myślę, że nieraz zabłądzę na senackich korytarzach, ale jakoś sobie poradzę - dodaje.
Poseł Józef Żywiec (Samoobrona) twierdzi, że Sejm nie zrobił na nim wrażenia. - Jakie tam wrażenia, to będzie normalna praca. Nauczyłem się tylko głosować. Nie mam jeszcze swojego pokoju, ani nie dostałem wyprawki. Nie przerażają mnie korytarze, zawsze można zapytać o drogę, a i zapamiętać jak się chce.
Nie posmakowały mu też posiłki. - Obiady w restauracji sejmowej nie są rewelacyjne, ale może to i dobrze, bo jestem na diecie.

Dla Arkadiusza Kaszni (SLD), najmłodszego posła z Lubelszczyzny, Sejm nie ma tajemnic. - Nie uczestniczyłem w połowie seminariów dla nowych posłów, bo z Sejmem mam kontakty od wielu lat. Testowałem jedynie nową maszynę do głosowania, gdyż zasad jej obsługi nie znają nawet starzy wyjadacze. Poseł podkreśla, że w Sejmie odczuwa się atmosferę oczekiwania. - Wszystko co się da jest czyszczone, myte, malowane i sprzątane - opowiada.
Również poseł Tadeusz Badach (SLD), twierdzi, że Sejm nie jest dla niego niczym nowym. - Byłem już posłem X kadencji i niewiele się od tego czasu zmieniło. Dużo przesady jest w obawie przed zabłądzeniem na korytarzach sejmowych. Jedyna nowość, to dość skomplikowany system głosowania, ale ma on całkowicie wyeliminować pomyłki, które zdarzały się w minionych latach - ocenia.
Poseł Zyta Gilowska z PO poczuła się w Sejmie "średnio”. - Wiadomości podawane na szkoleniach były w niektórych kwestiach nieaktualne. Jestem także niemile zaskoczona zaliczeniem do rejestru korzyści pozaparlamentarnych tych form aktywności posła, które wiążą się z wynagrodzeniem. Rozumiem, że jeśli poseł ma wykształcenie podstawowe i nagle zacznie prowadzić wykłady lub pisać artykuły, to jest to dla niego korzyść. Ja od 12 lat prowadzę bardzo aktywną działalność naukową i dla mnie to korzystne nie będzie, bo będę musiała ją ograniczyć - podkreśla.
Poseł Arkadiusz Bratkowski (PSL) twierdzi, że kontakt z Sejmem ma od ośmiu lat. - Byłem dyrektorem biura senatora Jerzego Derkacza. Nie byłem na szkoleniu, gdyż muszę realizować obowiązki wynikające z funkcji marszałka województwa, którą nadal sprawuję. Jestem pojętnym uczniem i szybko się nauczę głosować. A w Sejmie znam wszystkie przejścia i mogę służyć za przewodnika - podkreśla.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!