czwartek, 22 lutego 2018 r.

Lublin

Policjant bił, kopał i wcierał w oczy gaz nastolatkowi? Usłyszał wyrok. "Cieszył się bardzo dobrą opinią"

Dodano: 7 lutego 2018, 20:02

Bił, kopał i wcierał w oczy gaz. Tak policjant z Lublina miał potraktować zatrzymanego nastolatka. W środę mundurowy usłyszał wyrok – rok więzienia w zawieszeniu. Na kilka lat ma się też pożegnać z mundurem

Policjant z lubelskiej „jedynki” odpowiadał za przekroczenie uprawnień i stosowanie przemocy wobec zatrzymanego nastolatka. – Przewrócił pokrzywdzonego. Stosował przemoc w postaci bicia, kopania i wykręcania rąk. Wcierał pokrzywdzonemu w oczy gaz – uzasadniała wczorajszy wyrok sędzia Anna Dąbrowska.

Biegli nie stwierdzili, by pobity nastolatek miał skłonność do konfabulacji. Sąd uwierzył w jego wersję wydarzeń. Uznał ją za spójną i konsekwentną. – Pokrzywdzony zapamiętał, że Krzysztof L. miał pseudonim „Laska”. Właśnie ten pseudonim go zdradził – dodała sędzia Dąbrowska.

Kwiecień, 2014 r. 19-letni Jarosław M. włóczy się ze znajomymi po centrum miasta. Młodzi ludzie piją alkohol, około północy postanawiają wrócić do domu. Nie bez przygód. Przy dworcu PKS kolega Jarosława M. przewraca się i rozbija lodówkę z napojami. Nastolatkowie kradną napoje, które wysypały się z lodówki, i idą do domu.

Niedługo po incydencie na dworcu Jarosław M. i jego kolega zostają zatrzymani. Trafiają do komendy przy ul. Północnej. Następnego zostają przewiezieni do komisariatu przy ul. Okopowej. Tam jednego z nich czeka koszmar.

Z akt sprawy wynika, że nastolatek został tam sam na sam z Krzysztofem L. Kryminalny z „jedynki”, pytał nie tylko o lodówkę. Ale 19-latek nie chciał „sypać” kolegów. – Wtedy policjant mnie podniósł i rzucił mną w kąt – opowiadał później w sądzie. – Leżałem twarzą do ziemi. Usiadł na mnie, przycisnął kolanem i wykręcił rękę. Wcierał mi w oczy gaz pieprzowy.

Po zatrzymaniu Jarosław M. był przesłuchiwany przez prokurator, która zwróciła uwagę na siniaki na jego ciele. Jarosław M. przyznał wówczas, że został pobity przez policjanta. Skończyło się aktem oskarżenia. Krzysztofowi L. groziło do 10 lat więzienia. Sąd wymierzył mu karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata.

– To najniższa kara, jaką można było orzec. Sąd wziął pod uwagę, że przed zdarzeniem oskarżony cieszył się bardzo dobrą opinią. Wyróżniał się jako policjant. To drastyczne zdarzenie to jednorazowy incydent – stwierdziła sędzia Dąbrowska.

Krzysztof L. dostał również 2 tys. zł grzywny oraz trzyletni zakaz pracy w policji. Wyrok nie jest prawomocny. Obrona już zapowiedziała apelację. Krzysztof L. formalnie nadal jest policjantem.

Postępowanie dyscyplinarne wobec niego zostało zawieszone do czasu prawomocnego wyroku. Od ponad 6 miesięcy policjant jest na zwolnieniu lekarskim. 

Czytaj więcej o: Lublin policja sąd
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(40) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (9 lutego 2018 o 09:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Powinien dostać bez zawiasów bo nie ma nic gorszego jak bandyta w mundurze bo niszczy dobrą opinię porządnym policjantom.
Rozwiń
Gość
Gość (8 lutego 2018 o 16:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a co na to cimoszewicz , syn enkawudzisty?
Rozwiń
Gość
Gość (8 lutego 2018 o 16:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na kilka lat pożegna z mundurem? To żart? Przecież jak jest karany, to nie może pracować w Policji.
Rozwiń
Gość
Gość (8 lutego 2018 o 16:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czyli młody bandyta,bardzo dobrze Panie Krzysztofie....
Rozwiń
Gość
Gość (8 lutego 2018 o 13:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W tekście nastąpiła pomyłka. Zamiast nastolatek, powinno być nieletni bandyta. Jak zakażą policjantom działać, to w dekadę będziemy mieli Calais pod Dorohuskiem :( Za słabo mu nakopał, skoro jeszcze mógł się pożalić. Dresy muszą się bać władzy, a nie kpić z niej. W nocy nastolatki śpią, a bandyci łażą.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (40)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!