poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Polonezem w więźniarkę

Dodano: 20 września 2001, 20:31

Wycie syren karetek pogotowia obudziło w nocy mieszkańców ul. Zemborzyckiej. Trzech policjantów oraz pięciu więźniów trafiło do szpitala wskutek wypadku do jakiego doszło w środę w Lublinie.

Więźniarka jechała w nocy ze skazanymi ulicą Zemborzycką w kierunku ul. Kunickiego. Na wysokości ul. Słowackiego policyjnemu starowi zajechał drogę polonez. Po uderzeniu w bok ciężarówka wpadła na drzewo. Trzech policjantów oraz pięciu więźniów z obrażeniami ciała trafiło do szpitala. - Stan zdrowia funkcjonariuszy jest stabilny - mówi insp. Ryszard Pachuta, komendant miejski policji w Lublinie. - Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Kierowcy poloneza nic się nie stało. Jeden z pasażerów ma złamana nogę, drugi - nos. Do wypadku doszło najprawdopodobniej wskutek wymuszenia pierwszeństwa przejazdu przez kierowcę samochodu osobowego.
Jak udało się nam dowiedzieć, wśród rannych więźniów byli skazani za kradzieże samochodów. Wszyscy przebywają w szpitalu przy ul. Staszica. Policja przez całą dobę pilnuje więźniów.
Osadzeni w areszcie śledczym lub więzieniu w sytuacjach nagłych przewożeni są do publicznych szpitali. Za ich leczenie płaci Ministerstwo Sprawiedliwości. W Polsce funkcjonują wprawdzie szpitale więzienne, ale nie w Lublinie. Najbliższy jest w Warszawie.
Wypadki drogowe z udziałem samochodów przewożących więźniów zdarzają się bardzo rzadko. - W wypadku na ul. Zemborzyckiej nie brali udziału skazani z Aresztu Śledczego przy ul. Południowej - mówi dyrektor aresztu Stanisław Franczak. - W swojej kilkunastoletniej karierze nie miałem do czynienia z podobnym przypadkiem.
Więźniowie z reguły nie są ubezpieczeni od następstw nieszczęśliwych wypadków. Mogą domagać się odszkodowania na drodze sądowej. - Mieliśmy przypadki, że skazani usiłowali udowodnić winę zakładu karnego za zaistniały wypadek — mówi por. Andrzej Odyniec z Inspektoratu Służby Więziennej w Lublinie. - W niektórych sprawach ciągnęło się to latami.
Areszt Śledczy przy ul. Południowej w Lublinie musiał zapłacić odszkodowanie w wysokości 200 milionów starych złotych więźniowi, który podczas gry w siatkówkę złamał nogę. Sąd wskazał areszt jako winnego za wypadek. Więzień potknął się na rowku, który zastępował linię boiska.
- Wprowadziliśmy ubezpieczenie grupowe - tłumaczy dyr. Franczak. - Nie jest to ubezpieczenie imienne. Polisa obejmuje określoną liczbę osób. W przypadku nieszczęśliwego wypadku odpowiedzialność ponosi firma ubezpieczeniowa.
Większość zakładów karnych stosuje podobne metody. W ten sposób zabezpieczają się przed ewentualnymi wypłatami wysokich odszkodowań.
- Panie, oni tu mają (więźniowie-red.) mnóstwo czasu na kombinowanie - stwierdził jeden z pracowników aresztu. - Jeden radziłby drugiemu, jak wyrwać od nas kasę za wypadek.
Czy poszkodowani w wypadku więźniowie mogą liczyć na odszkodowanie?
- Jeżeli zostanie udowodniona wina sprawcy wypadku, to poszkodowani w nim mogą się domagać odszkodowania z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu - powiedział Andrzej Zawadzki, broker z biura Certus w Lublinie. - Niezależnie od tego, czy byli ubezpieczeni czy nie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!