sobota, 10 grudnia 2016 r.

Lublin

Polonezem w więźniarkę

Dodano: 20 września 2001, 20:31

Wycie syren karetek pogotowia obudziło w nocy mieszkańców ul. Zemborzyckiej. Trzech policjantów oraz pięciu więźniów trafiło do szpitala wskutek wypadku do jakiego doszło w środę w Lublinie.

Więźniarka jechała w nocy ze skazanymi ulicą Zemborzycką w kierunku ul. Kunickiego. Na wysokości ul. Słowackiego policyjnemu starowi zajechał drogę polonez. Po uderzeniu w bok ciężarówka wpadła na drzewo. Trzech policjantów oraz pięciu więźniów z obrażeniami ciała trafiło do szpitala. - Stan zdrowia funkcjonariuszy jest stabilny - mówi insp. Ryszard Pachuta, komendant miejski policji w Lublinie. - Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Kierowcy poloneza nic się nie stało. Jeden z pasażerów ma złamana nogę, drugi - nos. Do wypadku doszło najprawdopodobniej wskutek wymuszenia pierwszeństwa przejazdu przez kierowcę samochodu osobowego.
Jak udało się nam dowiedzieć, wśród rannych więźniów byli skazani za kradzieże samochodów. Wszyscy przebywają w szpitalu przy ul. Staszica. Policja przez całą dobę pilnuje więźniów.
Osadzeni w areszcie śledczym lub więzieniu w sytuacjach nagłych przewożeni są do publicznych szpitali. Za ich leczenie płaci Ministerstwo Sprawiedliwości. W Polsce funkcjonują wprawdzie szpitale więzienne, ale nie w Lublinie. Najbliższy jest w Warszawie.
Wypadki drogowe z udziałem samochodów przewożących więźniów zdarzają się bardzo rzadko. - W wypadku na ul. Zemborzyckiej nie brali udziału skazani z Aresztu Śledczego przy ul. Południowej - mówi dyrektor aresztu Stanisław Franczak. - W swojej kilkunastoletniej karierze nie miałem do czynienia z podobnym przypadkiem.
Więźniowie z reguły nie są ubezpieczeni od następstw nieszczęśliwych wypadków. Mogą domagać się odszkodowania na drodze sądowej. - Mieliśmy przypadki, że skazani usiłowali udowodnić winę zakładu karnego za zaistniały wypadek — mówi por. Andrzej Odyniec z Inspektoratu Służby Więziennej w Lublinie. - W niektórych sprawach ciągnęło się to latami.
Areszt Śledczy przy ul. Południowej w Lublinie musiał zapłacić odszkodowanie w wysokości 200 milionów starych złotych więźniowi, który podczas gry w siatkówkę złamał nogę. Sąd wskazał areszt jako winnego za wypadek. Więzień potknął się na rowku, który zastępował linię boiska.
- Wprowadziliśmy ubezpieczenie grupowe - tłumaczy dyr. Franczak. - Nie jest to ubezpieczenie imienne. Polisa obejmuje określoną liczbę osób. W przypadku nieszczęśliwego wypadku odpowiedzialność ponosi firma ubezpieczeniowa.
Większość zakładów karnych stosuje podobne metody. W ten sposób zabezpieczają się przed ewentualnymi wypłatami wysokich odszkodowań.
- Panie, oni tu mają (więźniowie-red.) mnóstwo czasu na kombinowanie - stwierdził jeden z pracowników aresztu. - Jeden radziłby drugiemu, jak wyrwać od nas kasę za wypadek.
Czy poszkodowani w wypadku więźniowie mogą liczyć na odszkodowanie?
- Jeżeli zostanie udowodniona wina sprawcy wypadku, to poszkodowani w nim mogą się domagać odszkodowania z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu - powiedział Andrzej Zawadzki, broker z biura Certus w Lublinie. - Niezależnie od tego, czy byli ubezpieczeni czy nie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO