niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Lublin

Polowanie na czarownice czy początek afery

Dodano: 1 marca 2002, 19:14

Mimo zamieszania związanego z lekarkami ludzie cenią sobie szpital MSWiA (M. Kaczanowski)
Mimo zamieszania związanego z lekarkami ludzie cenią sobie szpital MSWiA (M. Kaczanowski)

- Sprawa jest przykra i bulwersująca - tak lekarze komentują aresztowanie dwóch lekarek, specjalistek psychiatrii pracujących w poradni szpitala MSWiA. Ich przełożeni dodają, że o wszystkim dowiadują się z mediów, co sprawia że o całej historii wiedzą chyba mniej niż dziennikarze

- O aresztowaniu lekarek dowiedziałem się z prasy - mówi Dariusz Letkiewicz, dyrektor szpitala MSWiA. - Z własnej inicjatywy udałem się do prokuratury. Głównie po to, by wiedzieć co dalej robić z poradnią.
Poradnia zajmuje się orzekaniem stanu zdrowia pracowników służb mundurowych, bada kandydatów do wojska, dodatkowo w ramach działalności komercyjnej - chętnych do posiadania broni, kierowców, ochroniarzy. Pracowały w niej wyłącznie dr B. i dr D.

Sprawa szpitala czy orzeczeń sądowych?

Dyrektor Letkiewicz dodaje, że przede wszystkim chciałby wreszcie ustalić czy jego szpital jest zamieszany w tę sprawę. Czy owe orzeczenia sprzed kilku lat dotyczyły pracy poradni czy wydawane były w ramach orzekania dla prokuratury czy sądu.
- Jeszcze tego nie wiem - mówi. - A jest to istotne również z powodu zabezpieczenia dokumentacji.
Na razie lekarki przebywają w areszcie. Nadal są zatrudnione w szpitalu choć nie dostają pensji. Nie wiadomo też czy na pewno są winne. A od tego będzie zależeć ich ewentualny powrót do pracy.
- Po trzech miesiącach automatycznie wygasa umowa o pracę - tłumaczy dyrektor. - Niemniej jednak nie chciałbym komukolwiek wyrządzić krzywdy.

Dobra opinia

Obie kobiety cieszyły się dobrą opinią. - Uczynne, życzliwe - mówią o nich koledzy z pracy. Komentować niczego nie chcą. Dr D. na pełnym etacie pracowała w szpitalu neuropsychiatrycznym w Abramowicach. Tam też cieszyła się sympatią.
- Oficjalnie też nic na ten temat nie wiem - mówi Edward Lewczuk, dyrektor abramowickiego szpitala. - Sprawa jest bardzo przykra dla całego środowiska. Za wcześnie jednak, żeby wydawać wyroki.
Dyrektor Lewczuk oddelegował do pracy w poradni MSWiA nowych lekarzy. - Jesteśmy bardzo wdzięczni za tę pomoc - mówi Letkiewicz. - Inaczej trzeba by było zamknąć poradnię.
Wszyscy zastanawiają się jednak czy naprawdę areszt był konieczny. - Mamy wrażenie, że jest to bardziej polowanie na czarownice - mówi Paweł Krupa, zastępca dyrektora ds. medycznych szpitala MSWiA. - Służba zdrowia jest ostatnio pod obstrzałem. Mam wrażenie, że stąd są podejmowane takie drastyczne kroki.

Szok dla środowiska

Dr Marcin Olajossy, specjalista psychiatra, przewodniczący lubelskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, również wieloletni biegły sądowy, nie ukrywa zaskoczenia.
- Zarówno postawionymi zarzutami, które są szalenie poważne jak i podjętymi środkami czyli aresztem - mówi. - Jeśli jednak doszłoby do skazania, to zapewne sprawą zainteresuje się rzecznik odpowiedzialności zawodowej Lubelskiej Izby Lekarskiej jak i władze PTP.
Środowisko psychiatryczne jest zbulwersowane. Zarzut wypuszczenia na wolność kryminalisty kładzie się cieniem na wszystkich. Tymczasem kilka lat temu Klinika Psychiatrii Sądowej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie oceniała orzeczenia biegłych, które uznane były za "kontrowersyjne” czyli takie, gdzie mogło dojść do błędu. Nie było wśród nich żadnego orzeczenia ze środowiska lubelskiego.
- Poziom orzecznictwa jest wysoki i zdanie to podzielają również prawnicy - podkreśla dr Olajossy.
Wzajemne sprawdzanie
Dr Olajossy dodaje, że kilkunastu biegłych z naszego regionu stale "sprawdza się nawzajem”. Jeśli prokuratura czy sąd zlecają badanie, zawsze wykonuje je co najmniej dwóch psychiatrów, czasami towarzyszy im jeszcze psycholog.
- Opiniujemy w badaniu ambulatoryjnym czy sprawca miał zdolność rozpoznania czynu - mówi. - Jeśli badanie ambulatoryjne nie wystarcza, oskarżony trafia na obserwację na oddział. Niemniej jednak około 90 procent opinii kończy się orzeczeniem, że sprawcy są zdrowi psychicznie i zdolni do ponoszenia odpowiedzialności karnej.
Jeśli jest inaczej, chory trafia do szpitala. W przypadku orzekania co do zdolności uczestniczenia w procesie opiniują lekarze z MSWiA. Jeśli są przeszkody natury zdrowotnej to oskarżony jest leczony.

Jak do tego doszło?

Nikt nie wie, czy lekarki są faktycznie winne, środowisko psychiatrów zastanawia się, jak w ogóle mogło dojść do podobnej sytuacji. Trzeba spokojnie czekać na wyrok, wtedy dopiero można będzie osądzać.
- Chciałbym jednak podkreślić rzecz szalenie istotną - dodaje Olajossy. - Nasze opinie nie są dla sądu czy prokuratury wiążące. Zawsze jest możliwość powołania innych biegłych i tak naprawdę ostateczna decyzja co do losu oskarżonego jest zawsze w rękach prokuratury lub sądu. Mówię o tym dlatego, żeby była jasność iż nasze opinie nie muszą być nigdy ostateczne.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO