wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę już w niedzielę. Pomoc za pomoc

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 listopada 2014, 20:00
Autor: aa

Agnieszka Kowal z Lublina i jej rodzina to podopieczni akcji Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę. Jedni z wielu. - Wcześniej otrzymaliśmy pomoc, teraz chcemy się za to odwdzięczyć - mówi pani Agnieszka, która w niedzielę razem z córkami będzie zbierać dary podczas ulicznej zbiórki.

- Jestem byłą podopieczną Domu Dziecka w Lublinie - mówi Agnieszka Kowal z Lublina, mama czwórki dzieci. Najstarsza córka ma 12 lat. Najmłodszy jest synek Jakub. Ma 9 miesięcy. - Jestem rencistką ze względu na mój stan zdrowia. Tylko mąż pracuje.

O akcji, której organizatorką i pomysłodawczynią jest dziennikarka Radia Lublin Ewa Dados mówi w samych superlatywach. - Z pomocy już korzystaliśmy. Otrzymaliśmy regał, żywność i zabawki… - wylicza pani Agnieszka. - Znaleźli się też darczyńcy, którzy mieszkanie nam wyremontowali. Teraz całą rodziną chcemy się za otrzymaną pomoc odwdzięczyć.

Pani Agnieszka zgłosiła się jako wolontariuszka. Pomagała w sztabie akcji. - W niedzielę razem z córkami będziemy zbierać w Lublinie dary, później będę pomagać w magazynie akcji - dodaje pani Agnieszka.

Jej zdaniem akcja jest bardzo potrzebna. - Sama się o tym przekonałam - podkreśla pani Agnieszka. - Zawsze bardzo cieszymy się z tych darów - żywności czy też odzieży. Córka jak zabawkę dostanie, jakąś lalkę, to ze łzami w oczach te prezenty przyjmuje. Dzieci bardzo są zadowolone.

Podczas akcji Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę nie dotyka się pieniędzy. Potrzebujące rodziny można wspomóc przynosząc różnego rodzaju dary - począwszy od długoterminowej żywności, poprzez środki czystości, odzież, zabawki czy też słodycze. Oddając używane ubrania należy pamiętać o tym, aby były czyste i w dobrym stanie.

W sztabie głównym akcji trwają ostatnie przygotowania przed wielką zbiórką uliczną. W niedzielę w Lublinie w blisko 80 punktach stanie kilkuset wolontariuszy. - W sumie przy akcji będzie pracować ok. 600 osób - podaje Ewa Dados.

Na ulicę wyjedzie ok. 70 samochodów, które m.in. dostarczą dary do magazynu. Nasza redakcja także włącza się w tę akcję. Będziemy zbierać dary w supermarkecie Stokrotka przy ul. Żelazowej Woli, od godz. 10 do 15.
  Edytuj ten wpis
Użytkownik niezarejestrowany
gość
gość
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 sierpnia 2016 o 16:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ktoś tutaj wprowadza kogoś w błąd dla wiadomości wszystkich pani Agnieszka posiada czwórkę dzieci bo piąte odeszło do Boga i nie płacze tylko za okazaną pomoc jaką dostała pragnie teraz z rodziną pomóc innym którzyntej pomocy potrzebują.
Rozwiń
gość
gość (23 listopada 2014 o 21:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zgadzam się, że sporo rodzin, korzystających z pomocy, to patologia. Moja Mama uczyła do niedawna w jednej ze szkół pod Lublinem, i wiele razy opowiadała mi o patologiach, których była świadkiem, ze wymienię tylko palenie pod kuchnią świeżo otrzymanymi ubraniami z darów (to i tak jest najłagodniejsze). Niemniej jednak, nie lubię uogólniania. 


Zgadzam się, że sporo rodzin, korzystających z pomocy, to patologia. Moja Mama uczyła do niedawna w jednej ze szkół pod Lublinem, i wiele razy opowiadała mi o patologiach, których była świadkiem, ze wymienię tylko palenie pod kuchnią świeżo otrzymanymi ubraniami z darów (to i tak jest najłagodniejsze). Niemniej jednak, nie lubię uogólniania. 

Zgadzam się, że sporo rodzin, korzystających z pomocy, to patologia. Moja Mama uczyła do niedawna w jednej ze szkół pod Lublinem, i wiele razy opowiadała mi o patologiach, których była świadkiem, ze wymienię tylko palenie pod kuchnią świeżo otrzymanymi ubraniami z darów (to i tak jest najłagodniejsze). Niemniej jednak, nie lubię uogólniania. 

Zgadzam się, że sporo rodzin, korzystających z pomocy, to patologia. Moja Mama uczyła do niedawna w jednej ze szkół pod Lublinem, i wiele razy opowiadała mi o patologiach, których była świadkiem, ze wymienię tylko palenie pod kuchnią świeżo otrzymanymi ubraniami z darów (to i tak jest najłagodniejsze). Niemniej jednak, nie lubię uogólniania. 

Większość "biednych rodzin" ma swoje drugie dno (większość, żeby nie powiedzieć ponad 90%) -bo prawie zawsze "da się wyłuszczyć" sposób na życie... I to całkiem legalny i spoko sposób na życie -bez kombinacji i krętactwa. Zaproś taką kobietę (mamę), aby Ci umyła (oczywiscie za zapłatą) okna przed śwętami -ciekawym: ile z tych osób zgodzi się na taki układ??? Oczywiście: TY zaoferujesz, że na ten czas "zajmiesz się" jej dziećmi... Ale i tak na ponad 90% pewne, że to "nie wypali" -ona Ci okien nie umyje. Woli żebrać...

Rozwiń
gość
gość (23 listopada 2014 o 20:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zgadzam się, że sporo rodzin, korzystających z pomocy, to patologia. Moja Mama uczyła do niedawna w jednej ze szkół pod Lublinem, i wiele razy opowiadała mi o patologiach, których była świadkiem, ze wymienię tylko palenie pod kuchnią świeżo otrzymanymi ubraniami z darów (to i tak jest najłagodniejsze). Niemniej jednak, nie lubię uogólniania. 


Zgadzam się, że sporo rodzin, korzystających z pomocy, to patologia. Moja Mama uczyła do niedawna w jednej ze szkół pod Lublinem, i wiele razy opowiadała mi o patologiach, których była świadkiem, ze wymienię tylko palenie pod kuchnią świeżo otrzymanymi ubraniami z darów (to i tak jest najłagodniejsze). Niemniej jednak, nie lubię uogólniania. 

Uogólnianie -uogólnianiem... Ale sądzę, że bardziej warto "czynnie" pomagac takim rodzinom i je "edukować", zamiast dawać im przysłowiową "gotową rybę". Trzeba (takim rodzinom) dać pomysł na życie -a nie jedynie "gotowe dary"... W Twoim opisie też nie będę "gołosłowny", bo też znam takie rodziny(z terenów Podkarpacia, gdzie jeszcze do niedawna mieszkalem), że gdy była możliwość zdobycia "zaGroszowego" opału, to patoligiczne rodziny tym gardziły (wolały zakupić alkohol lub denaturat), niż pozyskać "zaGrosz" opał na zimę. A gdy przyszła zima, to biadolili...

Rozwiń
folkatka
folkatka (23 listopada 2014 o 17:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zgadzam się, że sporo rodzin, korzystających z pomocy, to patologia. Moja Mama uczyła do niedawna w jednej ze szkół pod Lublinem, i wiele razy opowiadała mi o patologiach, których była świadkiem, ze wymienię tylko palenie pod kuchnią świeżo otrzymanymi ubraniami z darów (to i tak jest najłagodniejsze). Niemniej jednak, nie lubię uogólniania. 

Rozwiń
gość
gość (23 listopada 2014 o 17:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A co zrobic w sytuacji, kiedy obydwoje rodzice tracą prace, albo np. jedyny żywiciel rodziny ulega wypadkowi, który czyni go niezdolnym do pracy, i rodzina zostaje bez środków do zycia- osobiście znam taką sytuacje. Warto wziąć pod uwagę takie okoliczności.

Folkatko: ale takich rodzin "procentowo"(jak tutaj wymieniłaś) jest bardzo niewiele... Większość "biorących paczki" to hieny żerujące na naiwności i litości ludzkiej... Czemu moja ciotka "męcząca się" ze swoim dzieckiem niepełnosprawnym już 42 lata ANI RAZU takiej szlachetnej paczki nie dostala? Bo Zawsze starala się "nie dać bidzie" i pracować -nawet 25 godzin na dobę! Dodam jeszcze, że mąż ciotki ma silną cukrzycę i kilka dni temu wrocił ze szpitala (cukrzycę ma już około 30 lat). Ale tego "dramatu" nikt nie widzi -a raczej nie chce zauważyć... Najbliższa rodzina też ma ją "absolutnie w d**ie". Ciotka z wujkiem byli potrzebni rodzinie, gdy jeszcze byli młodsi i mogli pracowac, a teraz są już "za starzy", aby cos komuś "zaoferować"... Są samotni i zdani sami na siebie (no i na mnie -ale ja też w 100 procentach nie jestem w stanie im pomóc, bo sam też jestem inwalidą)...

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!