poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Posłowie lubią latać

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 listopada 2003, 20:36

Z Warszawy do Krakowa można pojechać pociągiem, autobusem albo polecieć samolotem. Bilety na pierwsze dwa środki transportu kosztują po kilkadziesiąt złotych, przelot – kilkaset złotych. Co wybiorą posłowie nawołujący do oszczędzania? Jasne, że samolot. W przyszłorocznym budżecie zarezerwowano pieniądze na 10 tys. biletów lotniczych.

Posłowie bardzo lubią latać, a najbardziej za granicę. Inne środki transportu są raczej niepopularne. Tylko w tym roku wyjeżdżali aż 356 razy. Do Libii, Tajwanu, Indonezji... Grupa posłów odwiedziła też Maroko. W uzasadnieniu wyjazdu znajdujemy m.in. spotkanie z posłami białoruskimi.
Na przyszły rok zaplanowano w budżecie prawie sześć i pół miliona zł na zagraniczne wojaże posłów. Tylko 1/3 tej sumy dotyczy naprawdę ważnych wyjazdów związanych z UE. Na podróże krajowe przeznaczono blisko 10 milionów zł. – To planowane wydatki – mówi Izabella Sierakowska, posłanka SLD z Lublina. – I nie wszystkie pieniądze muszą zostać wydane. Ale teraz, kiedy czekają nas trudne reformy i zaciskanie pasa, takie podróże nie powinny przekraczać granic zdrowego rozsądku.
Niektórzy posłowie mają na koncie kilkadziesiąt wyjazdów rocznie. Posłowie z Lubelszczyzny są znacznie skromniejsi. Jan Byra z SLD pięć razy odwiedził Ukrainę. Uczestniczył np. w konferencji z okazji 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Robert Luśnia był w Anglii i we Włoszech. Kilku posłów zaliczyło pojedyncze wyjazdy.
– Posłowie wyjeżdżają na zaproszenie organizacji międzynarodowych, UE i w ramach grup bilateralnych. Nasi posłowie jadą do Niemiec, a Niemcy przyjeżdżają do nas – dowiedzieliśmy się w Kancelarii Sejmu. Kto wydaje zgodę na wyjazd? Marszałek Sejmu.
– Marszałek Borowski na pewno będzie apelował do posłów o ograniczenie wyjazdów. Powinien też być, i myślę że będzie, znacznie surowszy w wydawaniu decyzji o wyjeździe – podkreśla Izabella Sierakowska.
Jednak wydatki na wojaże posłów stale rosną. W 2002 roku zaplanowano na ten cel 4,7 miliona zł. Na przyszły rok o 2,5 mln zł więcej. Jeżeli wszystkie pieniądze zostaną wydane, to za każdego posła zapłacimy 38 tys. zł. O 10 tys. więcej niż rok temu. Gdzie tu oszczędności?

Prof. Stanisław Michałowski - prodziekan Wydziału Politologii UMCS.

-  Mam wrażenie, że nikt nie śmie ograniczyć wydatków
na posłów. Jestem w stanie zrozumieć wyjazdy do Brukseli. Ale już dodatkowych funduszy na podróżowanie po kraju nie rozumiem. Posłowie otrzymują bardzo wysokie diety i prawie 10 tys. miesięcznie na prowadzenie biur. To powinno im wystarczyć. Tym bardziej że ci sami posłowie i rząd domagają się zaciskania pasa od pielęgniarek czy górników.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!