poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Powódź na Głębokiej

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 kwietnia 2007, 18:48
Autor: Dominik Smaga

Ludzie nie mogli przejść na drugą stronę jezdni. Samochody przedzierały się przez wodę. Dziś rano ul. Głęboka zmieniła się w rwącą rzekę.

A Wileńska była zakorkowana.

Piątek, godz. 8.43, ul. Wileńska. Tuż przy jezdni z dziury w ziemi bije silny strumień wody. Obok niego stoi grupa robotników stawiających słupy trolejbusowe na zlecenie MPK. To oni spowodowali awarię. Uszkodzili wodociąg, gdy próbowali osadzić w ziemi słup.
W kierunku ul. Głębokiej zaczął płynąć potężny strumień wody. A po kilku minutach Wileńska i Głęboka zamieniły się w rwącą rzekę.
- Jak tu się dostać na drugą stronę? - starsza pani głowi się stojąc przed przejściem między ul. Pana Tadeusza a miasteczkiem akademickim.
- Niech pani idzie na przejście ze światłami obok CPN. Tam jest płyciej - radzi młody chłopak.

- Już tam byłam. Nogi przemoczę - wzdycha kobieta.
Chwilę później młoda dziewczyna podwija nogawki spodni i w butach wskakuje w nurt. - Jakoś muszę dojść do akademika - śmieje się Anka.
Samochody rozbryzgują na boki strugi wody, ochlapując przechodniów. - Do pracy pójdę mokry. Nie mam już czasu, żeby wrócić do domu i zmienić ubranie - skarży się Adam Woch, pracownik punktu ksero.
Wracamy na Wileńską. Robotników nie opuszcza dobry humor. - Jacy my dobroczyńcy jesteśmy? Robotę macie! - tak witają wodociągowców, którzy przyjechali na miejsce po 20 minutach. Chwilę później MPWiK odcina dopływ wody do uszkodzonej rury.
- Prace prowadzimy zgodnie z projektem - tłumaczy Włodzimierz Banasik z firmy Kromiss-Bis, kierownik budowy trakcji trolejbusowej. - W naszej dokumentacji rura biegnie inaczej, około 30 centymetrów dalej.
- Dół na słup został wykopany w innym miejscu niż to przewidywała dokumentacja - twierdzi tymczasem Tadeusz Fijałka, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. - Albo zawinili robotnicy, albo geodeta. Bo projekty dotyczące stawiania słupów były z nami uzgadniane - dodaje prezes.
Po awarii spadło ciśnienie w okolicznych blokach. Bez wody pozostała pralnia przy Wileńskiej. Za naprawę rury i straconą wodę zapłaci ten, kto spowodował awarię. - Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne już nam wystawiło zlecenie naprawy sieci - mówi Fijałka. - A z wykonawcą robót rozliczy się we własnym zakresie.
- Na razie jeszcze nie wiemy, kto jest temu winien - mówi Grzegorz Jasiński, prezes MPK. - Będziemy to wyjaśniać.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!