sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Pożar przy ul. Droga Męczenników Majdanka. Zginęła 55-letnia kobieta

  Edytuj ten wpis

Pożar wybuchł tuż po godzinie 12 w sobotę. Paliło się mieszkanie na parterze bloku przy ul. Droga Męczenników Majdanka 36 w Lublinie. W pożarze zginęła 55-letnia kobieta. Lokatorzy mieszkania na pierwszym piętrze musieli skakać z okna.

– Zginęła 55-letnia kobieta, która była sama w mieszkaniu – informuje Michał Badach, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie. – Z kolei z mieszkania na pierwszym piętrze wyskoczyły trzy osoby: kobieta z córką i jej koleżanką. Dziewczynki mają 6 i 11 lat.

Trafiły na obserwację do szpitala razem z jeszcze jedną mieszkanką bloku oraz mężczyzną, który próbował gasić pożar. – Nic nie zagraża ich życiu. Przejdą standardowe badania – zapewnia Michał Badach.

Kobiecie i małym dziewczynkom pomogło kilku mężczyzn. – Stałem blisko bloku i zobaczyłem ogromną chmurę dymu. Później ujrzałem dwie małe dziewczynki, które siedziały na parapecie okna na pierwszym piętrze i krzyczały "Ratujcie nas” – opowiada Kazimierz Kowalczyk.

– Rzuciłem swoje rzeczy na trawę i zawołałem trzech kolegów. Ktoś dał koc, który rozciągnęliśmy pod oknem - dodaje.

- Najpierw kobieta wyrzuciła młodsze dziecko, potem wyskoczyła starsza dziewczynka. Bardzo się bały. Matka wyskoczyła na końcu – mówi Tadeusz Matczuk. – Jedna z dziewczynek chyba skręciła nogę, ale nic poważnego im się nie stało. Pojechały wszystkie karetką do szpitala.

Mężczyźni zawiadomili również straż pożarną i policję. – Cieszę się, że udało się uratować te trzy osoby, ale nie czuję się bohaterem. Chyba każdy by tak postąpił – dodaje Matczuk.

Straż szybko ugasiła pożar. Pod blokiem jeszcze długo stali mieszkańcy kilku bloków i zastanawiali się, co się stało.

– Mieszkam w klatce obok. Usłyszałam w domu straszny krzyk i wybiegłam, żeby zobaczyć, co się dzieje. Wtedy dowiedziałam się, jakie nieszczęście się stało – przeżywa pani Kazimiera.

I dodaje: – W tym mieszkaniu na parterze mieszkała samotna kobieta. Nogę miała w gipsie, tydzień temu wyszła ze szpitala. Nie chodziła wcale, więc jak pożar wybuchł to pewnie nie mogła uciec...

- Opiekowałam się panią Zosią od tygodnia. Rano u niej byłam po godzinie 8 i wszystko było w porządku – ociera łzy Wanda Kuśmierz. – Takie nieszczęście! Miała 55 lat, była w kwiecie wieku, tak się cieszyła, że wyzdrowieje, że zdejmą jej gips i będzie mogła znowu chodzić.

Opiekunka dziwi się, że nikt nie usłyszał krzyków pani Zofii. – Przecież jej drzwi nie były zamknięte na klucz. Chyba że spała... – zastanawia się pani Wanda.
- Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane. Śledztwo prowadzi policja – ucina Badach.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Vito
xxx
ja
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Vito
Vito (16 października 2010 o 16:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
menele palmy sie mnie na garnuszku państwa
Rozwiń
xxx
xxx (16 października 2010 o 15:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to było właśnie w bloku 36!
Rozwiń
ja
ja (16 października 2010 o 14:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dr. Męczenników Majdanka ile? tzn nr bloku? bo na zdjęciu jest blok nr 36
Rozwiń
koko
koko (16 października 2010 o 13:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
z 1 pietra
Rozwiń
df
df (16 października 2010 o 13:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
z parteru skakali??? eeeee
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!