wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Pozwólcie mu wrócić do Polski!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lutego 2007, 19:01

Oleksandr połowę życia spędził w Lublinie. Został deportowany na Ukrainę, ponieważ źle zrozumiał niejasny zapis w wizie.

W Polsce została jego mama, czteroletni brat, przyjaciele i dziewczyna.

Olek Sverdeł przyjechał do Polski dziesięć lat temu razem z mamą, Ukrainką. W Lublinie skończył szkołę podstawową, potem gimnazjum i liceum. Najpierw mieszkał tu na podstawie karty pobytu. Potem, już jako pełnoletni, dostał paszport i wizę. W ubiegłym roku zdał maturę.
- Koszmar zaczął się od wyjazdu do Lwowa zeszłego roku, w czerwcu - opowiada jego matka Olena. - W drodze powrotnej Olek został zatrzymany na granicy. Urzędnicy stwierdzili, że w Polsce przez kilka tygodni mieszkał nielegalnie. Okazało się, że jego wiza była ważna tylko 90 dni, a nie 180 jak myślał. Musiał zostać na Ukrainie. A on przecież czuje się Polakiem... - kobiecie załamuje się głos. Teraz mieszka z dziadkami we Lwowie.
Chłopiec napisał odwołanie do dyrektora Wydziału Spraw Obywatelskich i Migracji lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. Powołuje się m.in. na nieprecyzyjny zapis w dokumencie, który może wprowadzać w błąd. - Potraktowano mnie na granicy gorzej jak przemytnika. A ja bardzo chcę zachować wiarę w Polaków i polską sprawiedliwość.

Urzędnicy podtrzymali decyzję komendanta Straży Granicznej. Dlaczego? Józef Różański, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich, obiecał, że porozmawia z nami o sprawie dopiero po tym jak przejrzy jej akta. My dotarliśmy jednak do uzasadnienia jego decyzji. - (...) Sverdeł Oleksandr wyjaśnił, między innymi, że powodem przeterminowania pobytu w RP była jego niewiedza odnośnie ważności wizy na podstawie, której przebywał w Polsce (...). - czytamy w niej. Dalej urzędnik powołuje się na przepis ustawy o cudzoziemcach, który bezwzględnie każe deportować w takich przypadkach.
Olek odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie. W walce o powrót do Polski pomagają mu przyjaciele i znajomi. - Uważam, że zrobiono temu chłopakowi krzywdę - mówi Leszek Edeński, prezes spółdzielni Mieszkaniowej "Kalina”, który najbardziej zaangażował się w pomoc chłopcu. Wiem, że to zaradny i pracowity chłopak i bardzo chce tu wrócić.
-To bardzo sympatyczne dziecko - wspomina Olka Wiesława Górska, zastępca dyrektora XIV Liceum Ogólnokształcącego im. Zbigniewa Herberta w Lublinie. - Grzeczny chłopiec. Nie było z nim żadnych problemów. (ER)



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!