wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

Pozwólcie nam tu żyć!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 lipca 2006, 21:59

Olha Klisovets-Kalbarczyk ma prawo żyć w Polsce - uznał sąd w Warszawie. Policjanci potwierdzają, że się w jej sprawie pomylili. Ale dla urzędników to bez znaczenia. Omal nie doprowadzili do wyrzucenia kobiety z Polski. I dalej zatruwają życie wdowie opiekującej się schorowanym, 83-letnim staruszkiem.
Olha przyjechała do Polski z Ukrainy przed ośmiu taty. Wyszła za Józefa Kalbarczyka z Zagórza, w gminie Cyców. - Myśleliśmy, że do końca życia, ale mąż zmarł niespodziewanie po trzech latach - opowiada.

Kłopoty przyszły szybko. Ukrainka nie zdążyła na czas przerejestrować na siebie samochodu, który należał do jej męża. Wkroczyła miejscowa policja. Latem 2004 roku skierowała do sądu wniosek o ukaranie za wykroczenie.
W tym czasie kobieta musiała wystąpić o przedłużenie pozwolenia na pobyt w Polsce. We wniosku jest rubryka, w której trzeba wpisać ewentualne postępowania o przestępstwa i wykroczenia. Olha swojego nie wpisała. - Pomagał mi sąsiad. Powiedział, że za to kary nie ma, bo to sprawa administracyjna.
Miał rację. Ale sądowi we Włodawie dojście do takiego wniosku zajęło aż rok. W lipcu 2005 roku wydał wyrok uniewinniający. Do błędu przyznała się policja z Cycowa. "Wniosek o ukaranie został błędnie sporządzony wskutek złej interpretacji przepisu” - na tyle zdobyła się w wystawionym niedawno "zaświadczeniu”.
A ten wniosek omal nie spowodował wyrzucenia Ukrainki z Polski. Najpierw Urząd Wojewódzki w Lublinie nie przedłużył jej pozwolenia na pobyt. Powód: we wniosku nie poinformowała o postępowaniu. Urzędnicy nie wnikali, czego sprawa dotyczy. Nie obchodziło ich, że kobieta opiekuje się schorowanym teściem. A bezduszną decyzję podtrzymał prezes Urzędu do spraw Repatriacji i Cudzoziemców.
Olha postanowiła walczyć. Poszła do sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję lubelskich urzędników. - Naruszyli oni zasadę działania zgodnie z interesem społecznym. I nie działali w sposób budzący zaufanie do organów państwa - stwierdził.
Ale to rozstrzygnięcie nie jest ostateczne. Dlaczego? Urzędnicy nie mają dość. Urząd do spraw Repatriacji i Cudzoziemców odwołał się. - Wynik ma kolosalne znaczenie - mówi adwokat Krzysztof Kamiński. - Jeśli Olha przegra, to się okaże, że przez pewien czas była w Polsce nielegalnie. Straci prawo do stałego osiedlenia i kilka lat. Bo znowu będzie musiała występować o przedłużenie zgody na pobyt czasowy. I za każdym razem liczyć na pozytywną decyzję.
W lubelskim UW nie mają wiele do powiedzenia w tej kwestii. - Nie mogę mówić o szczegółach, bo dokumenty są w Naczelnym Sądzie Administracyjnym - mówi Józef Różański, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich i Migracji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!