czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Pożyczyli, oddać nie raczyli

Dodano: 4 marca 2007, 17:03

Bibliotekarze chce wynająć indykatorów. Będą odzyskiwać książki wypożyczone przez niesolidnych czytelników

Prawie 20 tysięcy książek zniknęło w zeszłym roku z półek 31 filii Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie. - Listy i telefony z ponagleniami już nie działają - mówią bibliotekarze. - Dlatego rozważamy zatrudnienie firmy windykacyjnej.
Księgozbiór filii MBP nr 24 przy ul. Juranda to 28 tys. książek. - Jak policzyliśmy, w zeszłym roku nie wróciło do nas ponad tysiąc wypożyczonych tytułów - mówi Maria Kozioł, kierownik filii. - Co gorsze, w większości wypadków zginęły naprawdę dobre i cenne książki: lektury, nowości czy rarytasy z jakichś konkretnych dziedzin.
Nieco lepiej podsumowanie zeszłego roku wypadło w filii MBP nr 6 przy ul. Poniatowskiego. - Z 22-tysięcznego księgozbioru nie odzyskaliśmy ok. 500 książek - tłumaczy Wiesława Szymczak, kierownik biblioteki. - Jak na nas, to ogromna liczba.

- Zawsze byli czytelnicy, którzy nie oddawali książek. Ale teraz to zjawisko przybiera ogromną skalę - podkreśla Renata Filipiak, zastępca dyrektora MBP w Lublinie. - Ze wszystkich 31 naszych filii zniknęło w zeszłym roku prawie 20 tys. pozycji.
Jak tłumaczy Filipiak, najczęściej książek nie oddają młodzi ludzie i ci, którzy sporadycznie zaglądają do biblioteki. - Polują na konkretny tytuł czy autora i łatwiej im znaleźć go w bibliotece niż księgarni. Albo po prostu zapominają o oddaniu książek, bo rozliczenie się z biblioteką jest na końcu listy spraw do załatwienia - wylicza.
- Wysyłamy listy z ponagleniami, dzwonimy do zapominalskich czytelników - mówi Wiesława Szymczak. - Przypominamy też o karach, które grożą za nieoddanie książek. Niestety, nie na wszystkich to działa.
W lubelskich bibliotekach książkę należy zwrócić w ciągu miesiąca od wypożyczenia. Za każdy następny tydzień zwłoki jest nakładana kara: 50 groszy za jedną pozycję. - Na większości osób taka suma nie robi wrażenia - przyznaje Filipiak. - Ale jak ktoś nie odda kilku książek przez kilka miesięcy, to kara może się okazać całkiem spora.

- Nam jednak wcale nie zależy na karaniu czytelników, tylko na tym, żeby odzyskać książki - podkreśla dyrektor. - 20 tys. cennych pozycji to dla nas naprawdę duża strata.
Dlatego władze lubelskiej biblioteki myślą o zatrudnieniu firmy windykacyjnej, która by się tym zajęła. Taką metodę wybrało już kilka bibliotek w całym kraju, m.in. we Wrocławiu, Opolu i Raciborzu. W Lublinie będzie to jednak możliwe dopiero po wprowadzeniu sytemu elektronicznej rejestracji wypożyczeń, czyli nie wcześniej niż za dwa lata. Do tego czasu bibliotekarzom pozostaje liczyć na przypływ uczciwości nieuczciwych czytelników.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!