wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Pracownik IPN o sporze z europosłem PiS: Niech takich procesów już nie będzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 marca 2012, 12:32
Autor: er, rp

Od lewej: dr Sławomir Poleszak, prof. Mirosław Piotrowski (Wojciech Nieśpiałowski)
Od lewej: dr Sławomir Poleszak, prof. Mirosław Piotrowski (Wojciech Nieśpiałowski)

- Pragnę złożyć najszczersze podziękowania Wszystkim, którzy w tym trudnym i nieprzyjemnym sporze udzielali mi wsparcia – pisze Sławomir Poleszak Naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Lublinie, do tych, którzy stanęli po jego stronie w sporze z Mirosławem Piotrowskim europosłem PiS i prof. KUL. Piotrowski: - Panu Poleszakowi udało się wprowadzić w błąd część środowiska naukowego.

Piotrowski skierował przeciwko Poleszakowi prywatny akt oskarżenia. Oskarżył go o zniesławienie w krytycznej recenzji książki Piotrkowskiego "Narodowe Siły Zbrojne na Lubelszczyźnie 1944–1947.

Sądy umorzyły postępowanie oceniając, że do zniesławienia nie doszło. W specjalnym oświadczeniu pracownik IPN dziękuje za wsparcie naukowcom i prawnikom.

"Chciałbym szczególnie podziękować sygnatariuszom Listu otwartego krytykującego postępowanie oskarżyciela prywatnego. Było dla mnie niezmiernie budujące, że tyle osób zaangażowało swój autorytet i zdecydowało się zabrać głos w tej sprawie" – stwierdza.

"Bardzo ważne wsparcie stanowiły uchwały podjęte przez Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej oraz Radę Wydziału Nauk Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Oba gremia wyraziły jednoznaczną dezaprobatę wobec kierowania na drogę sądową sporów naukowych”.

Mirosław Piotrowski błyskawicznie odpowiedział na list Poleszaka. Przesłał do redakcji lubelskich gazet oświadczenie.

"W związku z nieprawdziwymi informacjami, które ukazały się ostatnio prasie, pragnę oświadczyć, że nigdy nie prowadziłem żadnych sporów naukowych z pracownikiem lubelskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej dr Sławomirem Poleszakiem, a także nie przenosiłem polemik naukowych na salę sądową." - stwierdza Piotrowski.

Kontynuuje: "Sprawa, w której oskarżonym jest Pan dr Sławomir Poleszak, dotyczy świadomego i celowego fałszowania moich słów i tekstów naukowych. W mojej ocenie proceder ten, który nosi znamiona fałszerstwa intelektualnego oraz poświadczenia nieprawdy przez urzędnika państwowego, nie godny jest pracownika nauki i nigdy nie powinien mieć miejsca w środowisku naukowym, a także w instytucji zaufania publicznego jaką jest Instytut Pamięci Narodowej. Prawno-karne zachowanie Pana dr Poleszaka należy ocenić jako przejaw patologii w nauce, na którą nie może być przyzwolenia, dlatego sprawy tej nie uważam za zamkniętą."

Swoje wystąpienie historyk kończy uwagą: "Ubolewać jedynie należy, że Panu dr Poleszakowi i wspierającym go osobom udało się wprowadzić w błąd część środowiska naukowego."


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
taki sobie
Gość
taki sobie
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

taki sobie
taki sobie (26 marca 2012 o 15:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' timestamp='1332699658' post='614400']
No to zakładam, że za bracę, a za co robią ci z drugiej strony. Może też wiez? To powiedz.
[/quote]

Za recenzję nie idzie się do sądu, tylko gościa obnaża się podobną odpowiedzią , wykazując jego głupotę. Szkoda, że pan Piotrowski, tak głupio się podłożył. Z drugiej strony nie zazdroszczę mu kolegów, którzy przeciwko niemu wystąpili. Nie wiem jak bym się czuł w takim środowisku.
Rozwiń
Gość
Gość (25 marca 2012 o 20:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='taki sobie' timestamp='1332697089' post='614377']
Widać, że pan Piotrowski ma oddanych współpracowników, którzy nie szczędzą czasu, by pisać powyższe posty. Cóż niektórzy za pracę są w stanie zrobić wszystko.
[/quote]
No to zakładam, że za bracę, a za co robią ci z drugiej strony. Może też wiez? To powiedz.
Rozwiń
taki sobie
taki sobie (25 marca 2012 o 19:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widać, że pan Piotrowski ma oddanych współpracowników, którzy nie szczędzą czasu, by pisać powyższe posty. Cóż niektórzy za pracę są w stanie zrobić wszystko.
Rozwiń
Dama
Dama (25 marca 2012 o 19:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='konrad' timestamp='1332694395' post='614353']
no to się Pan P. popisał dziękuje za poparcie popierajacym go, czyli m.in prof. Emilowi Horochowi, piewcy AL, Jerzemu Borejszy, szefowi pierwszej komórki cenzury w Polsce, prof. Feliksowi Tychowi, wieloletniemu dyrektorowi Archiwum KC PZPR, zięcia Jakuba Bermana.
Ale towarzycho!!!
[/quote]

Potępiamy kolegę! Każdy mile widziany!
Wśród inicjatorów listu znaleźli się znani już Filipowicz, Wnuk oraz dr hab. Mariusz Mazur z UMCS, którzy spotkali się w katedrze kierowanej przez Wnuka, mieszczącej się dwa pokoje dalej od katedry Piotrowskiego, i sformułowali list otwarty z żądaniem wycofania przez Piotrowskiego aktu oskarżenia przeciw Poleszakowi. Niezwłocznie list opublikowała "Gazeta Wyborcza" i przez kilka dni eksponowała go na swojej witrynie internetowej. Podpisali się pod nim "wybitni" naukowcy, którzy - jak czytamy w "Gazecie Wyborczej" - potępiają "metody Piotrowskiego". Wśród potępiających znaleźli się m.in.: . [size="5"][size="4"][b][b]prof. Emil Horoch, znany w Lublinie piewca "etosu" żołnierzy Armii Ludowej, Jerzy Wojciech Borejsza, syn działacza komunistycznego, szefa pierwszej komórki cenzury w Polsce i bratanek Józefa Różańskiego - jednego z najokrutniejszych ubeckich katów, szefa Departamentu Śledczego MBP, a także prof. Feliks Tych, wieloletni dyrektor Archiwum KC PZPR, były dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego im. E. Ringelbluma. Prywatnie prof. Tych jest zięciem Jakuba Bermana, jednej z czołowych postaci polskiego stalinizmu. [/b][/b][/size][/size]W liście otwartym zarzucono Piotrowskiemu, że na salę sądową przenosi spory naukowe. "Niepokojem napawa nas fakt - piszą naukowcy - że kwestię, która winna być przedmiotem merytorycznej dyskusji naukowej, profesor uniwersytecki uporczywie kieruje na drogę procesu karnego". Trudno zgodzić się z ewidentnie zmanipulowanymi tezami listu, Piotrowski bowiem nigdy nie przeniósł sporu naukowego na salę sądową, jak to przedstawia opinii publicznej "Gazeta Wyborcza". W wywiadzie dla "Kuriera Lubelskiego" Piotrowski podkreśla, że jest gorącym zwolennikiem polemik prowadzonych na łamach periodyków naukowych i zaznacza, że sąd nie jest miejscem do rozstrzygania naukowych sporów. Ale czy o spór naukowy tu chodzi? Raczej o to, kim jest Piotrowski i jakie pełni funkcje. Choć spór toczy się pomiędzy historykami, to "Gazeta Wyborcza" uporczywie nazywa Piotrowskiego politykiem, eurodeputowanym czy posłem PiS.
Rozwiń
Miss
Miss (25 marca 2012 o 18:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Lady' timestamp='1332694081' post='614349']
Kłamstwo i manipulacje zarzucała Poleszakowi też Anna Grażyna Kister i jeszcze kilka innych osób.
Na miejscu Piotrowskiego nie odpuszczałabym i pokazała Panu doktorowi z IPN gdzie jego miejsce. Nie szukałabym sprawiedliwości w lubelskich sądach, bo Pan Poleszak nie działa sam, wspiera go Gazeta Wyborcza, a sądy boją się michnikowców jak diabeł wody święconej. Gdyby oskarżycielem był Adam Michnik,to sąd w pierwszej instancji skazałby Poleszaka, a media natychmiast okrzyknęłyby go kłamcą i manipulatorem. Ale jak widać, wyrok zależy nie od dowodów, ale od tego z kim się trzyma...
[/quote]

A na potwierdzenie powyższego wpisu, świeżutki tekst z portalu wpolityce"

Ziemkiewicz: "Michnik grozi mi pozwem sądowym za stwierdzenie, iż terroryzuje on swoich krytyków pozwami sądowymi"
opublikowano: dzisiaj, 17:22 | ostatnia zmiana: dzisiaj, 18:31


Czy Adam Michnik - poprzez swój koncern - będzie ścigał sądownie nie tylko tych, którzy zarzucają mu obronę ubeków przez znaczną część życia czy też dopatrują się w obecnej działalności "GW" korzeni KPP-owskich?
Tak wynika z ostatniego felietonu Rafała Ziemkiewicza na łamach "Gazety Polskiej". Publicysta pisze bowiem:
Wiadomość, że Adam Michnik grozi mi pozwem sądowym za stwierdzenie, iż terroryzuje on swoich krytyków pozwami sądowymi, brzmi tak smakowicie, że niejeden uzna ją za primaaprilisowy żart. Nie mogę być pewien, czy nim nie jest - ale śledząc publiczną działalność Michnika od lat - podejrzewam, że swoje pogróżki formułuje zupełnie na poważnie i nie zdaje sobie sprawy z własnej śmieszności. Wypadałoby odpowiedzieć, ale trochę mi szkoda pieniędzy na znaczek pocztowy.
Ziemkiewicz odpowiada więc na łamach "GP" - bo, jak zaznacza, wie, iż "powód czyta każdy jego tekst bardzo uważnie".
Ziemkiewicz żałuje, że nie żyjemy w USA, gdzie "człowiek składający idiotyczny pozew może z bomby dostać grzywnę za obrazę sądu":
Żyjemy w III RP, gdzie sąd nie tylko ma obowiązek przyjąć i rozpatrzyć każdy pozew, ale też, gdzie zdarza się sędziom wydawać wyroki jawnie absurdalne, ośmieszające i kompromitujące cały wymiar sprawiedliwości. Do takich zaliczam całą serię wyroków uzyskanych w różnych instancjach przez Adama Michnika, opartych na tym samym mechanizmie: uznawaniu krytycznej opinii o nim za "fałszywą informację".
Ziemkiewicz ocenia, że gdyby tego typu orzeczenia stały się normą, nie wolno byłoby oceniać niczego - zakazane byłyby stwierdzenia, że "premier Tusk jest złym premierem", a jego wyborcze obietnice były "oszustwem".
Ziemkiewicz podsumowuje:
Mam dla Michnika złą wiadomość. Bez względu na to, jak długo będzie trwać jego sądowa passa, prawda pozostanie prawdą. Bawet gdyby Michnik uzyskał sejmową ustawę zakazującą oceniania go, demaskowania jego manipulacji i wyrażania o nim jakichkolwiek opinii, i tak każdy doskonale wie, że to, jak podsumował jego działalność Rymkiewicz i inni, których usiłuje uciszyć, jest w stu procentach trafne.
Ale fakt pozostaje faktem: korzystne dla Michnika wyroki dowodzą, że sądy nie strzegą swobody wypowiedzi, a w swoich werdyktach kierują się subiektywnymi opiniami o pozywających i pozwanych, a nie meritum sprawy.
Sądy, oceniając publicystów, same stają się instytucjami publicystycznymi.
I to także jest zadanie dla ministra Jarosława Gowina.
Sil
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!