sobota, 10 grudnia 2016 r.

Lublin

Prawdziwe konta, lewe wypłaty

Dodano: 6 grudnia 2001, 08:12

Dwaj mieszkańcy Gdańska i ich kraśnicki przedstawiciel na Lubelszczyźnie założyli na podstawione osoby, tzw. słupy kilkadziesiąt kont bankowych wyłudzając co najmniej 140 tys. zł. Od kilku tygodni śledztwo w tej sprawie prowadzi lubelska prokuratura. Liczba wykrywanych lewych kont ciągle rośnie.
Gdańszczanie działali według metody podobnej do tej, według której dotychczas zakładano firmy zajmujące się wyłudzaniem towarów. Jak oszukano banki? Mieszkaniec Kraśnika wyszukiwał dla swoich mocodawców bezrobotnych, klientów budek z piwem – czyli tzw. słupy, którzy za kilkadziesiąt złotych zgadzali się, żeby na ich nazwiska zakładać konta w bankach. Zaopatrywano ich w fałszywe zaświadczenia o zatrudnieniu w jednej z firm pod Stalową Wolą i wysyłano do banków. Tak wyposażeni nie mieli problemów z otwarciem rachunku.
Z zebranych do tej pory dowodów wynika, że kilkunastu „słupów” założyło w siedmiu bankach (bądź próbowało to zrobić) około 50 kont. Niektórzy mieli ich więcej, nawet po 4–5.
– Po założeniu rachunku przeprowadzano na nim kilka operacji finansowych. Np. wpłacano 20 tys. zł i szybko wypłacano te pieniądze – mówi prokurator prowadzący postępowanie. – Miało to uwiarygodnić klienta przed bankiem, który po jakimś czasie wydawał mu karty płatnicze.
Wtedy do akcji wkraczali organizatorzy przekrętu, którzy nie zwlekając pobierali na nie tyle pieniędzy, ile tylko się dało. Do zaskoczonych „słupów” przychodziły tymczasem wyciągi z kont, z których wynikało, że są winni bankom nawet po kilkanaście tysięcy złotych. Rekordzista dowiedział się o debecie w wysokości 27 tys. zł.
W połowie listopada gdańszczanie oraz mieszkaniec Kraśnika zostali aresztowani przez Sąd Rejonowy w Lublinie pod zarzutem oszustwa. Lubelscy prokuratorzy są przekonani, że mężczyźni z Gdańska nie byli głównymi organizatorami procederu, ale mieli własnych szefów. Sprawa ma charakter rozwojowy, ponieważ ciągle odkrywane są kolejne lewe konta i rośnie kwota wyłudzona z banków. Kilka podobnych spraw prowadzą już prokuratury w innych częściach kraju.

Na „słupa”

Według metody „na słupa” zakładano do tej pory firmy, żeby wyłudzać towary. Zajmowały się tym zorganizowane gangi, które na podstawione osoby rejestrowały działalność gospodarczą. Firmy działały tylko przez kilka tygodni, do nadejścia pierwszych terminów płatności. Potem znikali ludzie, którzy je prowadzili oraz towar.
W ręce policji wpadały często tylko pionki, czyli ci, którzy figurowali w dokumentach, a organizatorzy pozostawali bezkarni.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO