czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Prezes Deckert jednak niewinny

  Edytuj ten wpis

Po czterech latach sąd doszedł do wniosku, że prezes Radia Lublin tylko żartował. I uniewinnił Mariusza Deckerta.

Główny świadek dokończył z Deckertem pić piwo, odwiózł go, a później przepraszał za posądzenia. Tak nie zachowuje się ktoś, kto usłyszał korupcyjną propozycję - stwierdził sąd.

Do rozmowy, która zapoczątkowała sprawę doszło 17 czerwca 2004 roku w restauracji i przy piwie. Deckert (dziś prezes Radia Lublin) - wówczas szef kancelarii prezydenta Lublina Andrzeja Pruszkowskiego - spotkał się z prawicowym działaczem Arkadiuszem Robaczewskim.

Według jego słów, w trakcie spotkania padła korupcyjna propozycja. Za 100 tys. zł łapówki Robaczewski miał nakłonić radnego LPR Mieczysława Rybę, by nie sprzeciwiał się zmianom w planie zagospodarowania miasta. Zmiany były potrzebne kielecka firmie Echo Investment do wybudowania w Lublinie hipermarket.

- To było słowo przeciwko słowu - stwierdziła w uzasadnieniu wyroku sędzia Machel-Dzik. - Dlatego należało wnikliwie ocenić zeznania głównego świadka.

A te nie były konsekwentne. Robaczewski twierdził, że początkowo nie wiedział, jak odebrać słowa Deckerta. Dopiero po naradzie z innymi osobami uznał je za korupcyjną propozycję. Potem doszedł jednak do wniosku, że wypowiedź mogła być tylko żartem. Nie zachowywał się też jak ktoś, kto był świadkiem poważnego przestępstwa.

Sąd doszedł do wniosku, że stwierdzenie Deckerta o finansowym wsparciu Robaczewskiego rzeczywiście mogło być sarkazmem, a nie korupcyjna propozycją.

- Cieszę się z takiego wyroku, ale jestem zmęczony - stwierdził obecny na Sali rozpraw prezes Radia Lublin. - Oskarżenie było absurdalne i stworzyło niebezpieczny precedens, jak można kogoś "zlikwidować” publicznie rzucając oskarżenia, których potem nie można udowodnić.

Prokuratura nie wie jeszcze czy będzie się odwoływać od wyroku. Za pierwszym razem doprowadziła do skazania Deckerta, ale wyrok został uchylony.

- Od początku spodziewałem się takiego rozstrzygnięcia - komentuje Andrzej Pruszkowski (PiS), były prezydent Lublina. - Mariusz nie miał możliwości załatwienia czegokolwiek kieleckiej spółce. Przez to oskarżenie stracił mnóstwo nerwów, był pół roku bez pracy.

- Z wyrokami nie dyskutuję, mam nadzieję, że sprawiedliwości stało się zadość - stwierdza Andrzej Mańka, były poseł LPR i szef tej formacji na Lubelszczyźnie, który oskarżenia Robaczewskiegie uważał za wiarygodne.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
rydzykant
ADWOKAT
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 października 2008 o 18:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
7.04.2006
"Tomasz Nowosad, urzędnik z ratusza, przyznał wczoraj, że współpracował z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego w sprawie inwestycji Echo Investment na górkach czechowskich. Sprawa wyszła na jaw przez przypadek na procesie innego ratuszowego oficjela. Co konkretnie robił dla ABW T. Nowosad, pełnomocnik do spraw ochrony informacji niejawnych w lubelskim ratuszu? Przygotował m.in. tajemnicze nagranie, które leży bezpieczne w tajnej kancelarii Urzędu Miasta Lublin. "

To drugie jest z DW:

"Zaginął tajny dowód Elżbiety Kruk
Zaskakujące zeznania byłej posłanki PiS

Elżbieta Kruk, szefowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, zeznawała wczoraj w lubelskim sądzie w głośniej sprawie Mariusza Deckerta oskarżonego o próbę skorumpowania radnego Ligi Polskich Rodzin. Przy tej okazji wyszło na jaw, że potajemnie nagrywała swojego partyjnego kolegę prezydenta Lublina Andrzeja Pruszkowskiego i posła LPR Andrzeja Mańkę. Ale taśma w tajemniczy sposób zniknęła.

Do Sądu Rejonowego w Lublinie Elżbieta Kruk przyszła spóźniona, rozprawa już się rozpoczęła. Towarzyszył jej oskarżony Deckert. Szybko pojawił się też przy niej Piotr Kowalczyk, rzecznik wojewody lubelskiego.
Kruk weszła na salę rozpraw, usiadła w pierwszej ławce. - Proszę poczekać na korytarzu, bo będzie zeznawał inny świadek - powiedziała sędzia. Przewodnicząca KRRiT, wyraźnie zdenerwowana tym "wyproszeniem”, wyszła z sali. Gdy przyszła kolej jej zeznań, okazało się, że gdzieś się zapodziała. Sąd musiał ogłosić przerwę. Rozprawę wznowiono
po kilku minutach, kiedy Kruk się odnalazła.
Z wcześniejszych wypowiedzi Kruk (wówczas była posłanką PiS, później złożyła mandat, bo wybrano ją na szefową KRRiT) wynikało, że jest przekonana o niewinności Deckerta. Wczoraj miała opowiedzieć sądowi, co wie o sprawie. Potwierdziła, że o korupcyjnej propozycji, jaką Deckert miał złożyć Arkadiuszowi Robaczewskiemu, dowiedziała się od posła Mańki. Mówił jej też o tym radny Ryba. Po kilka dniach rozmawiała na ten temat z prezydentem Lublina i posłem Mańką. Rozmowę nagrała potajemnie, żeby - jak to określiła - mieć dowód. - Bo sprawa mogła być prowokacją - uzasadniała Kruk.
Przewodnicząca Kruk zawiadomienie do prokuratury napisała, ale nagrania nie dostarczyła. - Magnetofon z nagraniem ukradziono mi w pociągu - zeznała."

A co z nagraniami i watkiem dzialan ABW w /s Echo Investment.

Sentencji wyroku przytaczal nie bede bo wszystko to chyba sprawa wagi panstwowej - wyrok tez;)
Rozwiń
rydzykant
rydzykant (24 października 2008 o 20:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobry wybieg prawny. Będzie teraz wzorem do wyroków w innych procesach
o propozycje korupcyjne !
Rozwiń
ADWOKAT
ADWOKAT (24 października 2008 o 20:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta zupełnie absurdalna sprawa powinna się zakończyć na pierwszej rozprawie w trakcie pierwszego rozpatrywania sprawy przez Sąd Rejonowy w Lublinie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!