poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Prokuratura: Znany lubelski lekarz winny utraty wzroku u 15-latka

  Edytuj ten wpis
Autor: Pit

Kolejny akt oskarżenia przeciw byłemu szefowi kliniki chirurgii i traumatologii DSK w Lublinie Jerzemu O.
Prokuratura zarzuca mu doprowadzenie do utraty wzroku przez nastolatka.

W styczniu 2003 roku do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie trafił 15-letni chłopiec. Nastolatek bardzo źle się czuł. Okazało się, że miał obrzęk mózgu.

Pomimo tego szef kliniki Jerzy O. nie skierował go na operację.

– Zwłoka w przeprowadzeniu zabiegu według prokuratury doprowadziła do utraty przytomności i trudności z oddychaniem u chłopca – wyjaśnia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

W konsekwencji tego, chłopiec stracił wzrok.

Prokuratura oskarżyła lekarza o spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi mu do 3 lat więzienia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Barbara
pacjent
jodłowski
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Barbara
Barbara (7 października 2010 o 21:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Właśnie się dziś dowiedziałam ze nareszcie
mali pacjenci maja nowego doktora.Niestety będzie miał dużo pracy ,aby odbudować wśród zranionych zaufanie.
Kim trzeba być,żeby działać na szkodę tych bezbronnych.O ile pan profesor ma sumienie to niech do niego zajrzy.
A nowemu szefowi życzę dużo siły ,cierpliwości,uśmiechu,podejmowania trafnych decyzji i wielkiego serca dla małych pacjentów
Rozwiń
pacjent
pacjent (7 października 2010 o 18:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nareszcie lubelska klinika chirurgii w DSK ma wspaniałego szefa...w CZD w Warszawie wszyscy ubolewają, że odszedł pan doktor.
Rozwiń
jodłowski
jodłowski (7 października 2010 o 17:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[size="6"]do 3 lat? brakuje co najmniej jednego zera za tą trójką! Poza tym jak to "do". Dziecko straciło wzrok na całe życie, a konował po max. 3 latach wyjdzie i znowu będzie "leczył"????!![/size]
Rozwiń
Anna
Anna (7 października 2010 o 17:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Miałam dziecko na oddziale. Przed wizytą, zwaną "obchód", pielęgniarki wyganiały wszystkich rodziców na hol przed oddziałem.
Pewnego dnia minęło ponad 40 minut od czasu, kiedy wszystkich wygonili, a w tym czasie zbierał się personel do owego obchodu. Niektórzy rodzice przemknęli się z powrotem do swoich pociech, np. matka dwulatka, które przez cały czas wymiotowało, Bała się, aby się nie zadławiło.
O...lak zarządził ponowne wyganianie rodziców mówiąc do swoich "Jak rodzice nie wyjdą, to my możemy wcale tu nie wchodzić."
Czy tak może powiedzieć lekarz z tytułem profesora? Czy to był żart? Na jakim poziomie?
Rozwiń
Barbara
Barbara (7 października 2010 o 16:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nareszcie możne ktoś się zainteresuje poczynaniami pana profesora.Na szczęście mnie to nigdy nie dotyczyło ale znam z opowiadań koleżanek i znajomych co to nie trzeba było zrobić żeby się ktoś dzieckiem zainteresował,lekarze mieli związane ręce bo nic nie można było bez wiedzy szefa zrobić.To jest oddział który rządzi się własnymi prawami.
Lepiej poświęcać zdrowie dzieci niż narazić się profesorowi?To pytanie do tych co do tej pory przymylaki oko na te działalność.I gratulacje dla rodziców którzy sie nareszcie odważyli.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!