środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

Prześwietlą mętny przetarg

Dodano: 13 listopada 2006, 19:00
Autor: Dominik Smaga

Po naszej publikacji w Ratuszu rusza wewnętrzna kontrola, która ma zbadać przetarg na utrzymanie terenów zielonych. Wątpliwości jest sporo. Firmy walczące o zlecenie, zamiast konkurować, podzieliły się łupami i proponowały ceny dziwnie zbieżne z kwotami, które miasto mogło na ten cel wydać. Sprawę analizuje też Najwyższa Izba Kontroli.

Sprawę ujawniliśmy 3 listopada. Rzecz dotyczy przetargu na utrzymanie zieleni na terenach należących do miasta: koszenie trawników oraz pielęgnację drzew i krzewów. Przetarg na te roboty Ratusz ogłosił w lipcu. Urzędnicy podzielili miasto na 12 rejonów. Zasady były proste: wygrywa ten, kto złoży najtańszą ofertę. Każda z firm mogła starać się o zlecenie na nie więcej niż trzy rejony.
Dziwnym trafem firmy walczące o kontrakt wcale ze sobą nie konkurowały. W dziewięciu częściach miasta wpłynęło tylko po jednej ofercie. Urzędnikom nie pozostało nic innego, jak tylko podpisać umowy z tymi wykonawcami, którzy zgłosili się do przetargu.
Wątpliwości jest więcej. Ceny proponowane przez wykonawców były zbliżone do maksymalnych stawek, które urząd mógł wydać na poszczególne rejony. Przykłady? Na dzielnicę Dziesiąta miasto mogło wydać maksymalnie 999 344 zł. Oferta opiewała na 998 724 zł. Na LSM przypadało 969 019 zł, wartość oferty: 968 847 zł. A to może wskazywać, że do firm startujących w przetargu wyciekły z Ratusza informacje o sumach przeznaczonych na poszczególne rejony.
W Ratuszu ruszyła wczoraj wewnętrzna kontrola. - Zarządził ją zastępca prezydenta, Ryszard Pasikowski - mówi Krzysztof Żórawski, dyrektor Wydziału Audytu i Kontroli w lubelskim Urzędzie Miasta. - Sprawdzimy legalność całego postępowania. Wyniki mogą być jeszcze w listopadzie.
Sprawą zajmuje się też NIK. - Są przesłanki, by zweryfikować całe to postępowanie przetargowe. Decyzję podejmiemy w przyszłym tygodniu - mówi Stanisław Borowiec, wicedyrektor lubelskiej delegatury NIK.
Do sprawdzenia pozostaje jeszcze jedna rzecz. W trzech rejonach (Czechów, park Ludowy, park Rury) do przetargu przystąpiły po dwie firmy. I wszędzie tam tańszą ofertę złożył zakład Janiny Turskiej. Zgodnie z prawem, to ona powinna wygrać. Ale złożyła niekompletne dokumenty. Brakowało jej pozwolenia na odbiór odpadów. Takie pozwolenie wydaje Wydział Ochrony Środowiska. Jego urzędnicy piętrzyli przed Turską problemy i ostatecznie zgody nie wydali. Ostatecznie przetarg na trzy sporne rejony został unieważniony i o zieleń nikt tam nie dba. Konkurent Turskiej walczący o zlecenie na Czechowie odwołał się od tej decyzji.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!