wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Co siódmy zamarznięty Polak to mieszkaniec Lubelszczyzny. Wobec tego nie można było przejść obojętnie – tłumaczy ksiądz Mieczysław Puzewicz, duszpasterz młodzieży Archidiecezji Lubelskiej potrzebę zorganizowania akcji pomocy bezdomnym na dworcu PKP w Lublinie.

Ta rozpoczęła się 12 listopada ubiegłego roku. Akcję wymyślił ks. Puzewicz. A jej organizatorem jest lubelskie Stowarzyszenie Novo Millennio, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży i Centrum Wolontariatu. W sumie w pomoc bezdomnym zaangażowało się ponad 40 wolontariuszy (wśród nich jest trzech księży, kilku nauczycieli, dwoje lekarzy, inni pracujący, a także studenci i uczniowie szkół średnich).
Na czym polega akcja? – Co wieczór na dworcu PKP w Lublinie zbiera się od dwudziestu do czterdziestu bezdomnych – relacjonuje Grażyna Zglińska, nauczycielka, wolontariuszka biorąca udział w akcji, a jednocześnie kandydatka na Lubliniankę 2002 roku. – Najwięcej osób to ludzie około czterdziestki. Nadużywający alkoholu. Bezdomnymi nie stali się z dnia na dzień. Właśnie dla nich każdego wieczora pojawiamy się na dworcu. Rozdajemy 35–40 kanapek, 7–8 litrów gorącej herbaty. Poza tym, ciepłą odzież. A jak trzeba, udzielamy pomocy medycznej. Opatrujemy rany cięte, odmrożenia, choroby skóry – kończy Zglińska.
– Statystki mówią, że co siódmy zamarznięty Polak to mieszkaniec Lubelszczyzny. Dlatego uważamy, że jest to bardzo poważany problem. Poza tym, ci ludzie w zdecydowanej większości piją alkohol. Dla takich osób schroniska dla bezdomnych są zamknięte – wyjaśnia ks. Puzewicz.
Dzięki staraniom wolontariuszy m.in. trzech bezdomnych alkoholików trafiło na leczenie odwykowe, dwie osoby przebywają w szpitalu, jedna w ośrodku dla narkomanów. Cztery kolejne znalazły pomoc w znalezieniu miejsc w schronisku.
Akcja pomocy bezdomnym na dworcu PKP kończy się w czwartek. – Robi się cieplej. Jeśli jednak pojawiłaby się taka potrzeba, akcja będzie kontynuowana – nie mają wątpliwości jej organizatorzy.

Włączyli się do akcji

Początkowo woluntariusze całą akcję finansowali z własnej kieszeni. Następnie znaleźli się sponsorzy. Niektóre środki lecznicze ofiarował Juliusz Pawelczyk z firmy „Aptekarz”, plastikowe kubeczki i woreczki śniadaniowe – Adam Miszczak z firmy Pac-Plast International. W styczniu do akcji włączyła się piekarnia „Akord”, która dawała po 12 bochenków, a Zakłady Mięsne „Dobrowolscy” z Wadowic przekazywały ok. 5–7 kilogramów różnych wędlin tygodniowo.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!