środa, 7 grudnia 2016 r.

Lublin

Ptasiek przyleciał po raz drugi

Dodano: 16 czerwca 2003, 18:46

William Wharton podpisywał swoje książki w księgarni uniwersyteckiej
William Wharton podpisywał swoje książki w księgarni uniwersyteckiej

Na sobotnim spotkaniu z czytelnikami w Białej Podlaskiej miał nadkomplet. Zwiedził stadninę koni w Janowie Podlaskim, pływał po Bugu, zjadł zrazy myśliwskie z kaszą gryczaną. Wczoraj z miłośnikami swoich powieści spotkał się w Lublinie.

William Wharton, najpopularniejszy pisarz zagraniczny w Polsce, odwiedził Lublin po raz drugi. Po raz pierwszy przyjechał z żoną Rosemary. Lublin powitał pisarza ciepłym deszczykiem.

W życiu liczy się wzajemny szacunek

Jego ukochana żona Rosemary nie chciała usiąść z pisarzem za stołem, obstawionym mikrofonami. Usiadła pomiędzy dziennikarzami, spoglądała na Williama serdecznym wzrokiem i na kartce wyrwanej z zeszytu notowała odpowiedzi na dziesiątki pytań. Patrzyłem na tych dwoje, co żyją w szczęśliwym związku już pięćdziesiąt lat.
- Jaki jest klucz do tego, by przetrwać razem w tak trudnych czasach? - pytamy pisarza.
- Tylko jeden. Wzajemny szacunek do siebie. I dobry kontakt z dziećmi. Co roku spotykamy się na wakacjach, jemy razem posiłki, rozmawiamy. Jesteśmy dla siebie - odpowiedział z uśmiechem.

Chłopskie jadło

Tak jak w 1998 roku i teraz znalazł czas na spacer po lubelskim Starym Mieście. - Lublin bardzo się zmienił. Przybyło kolorowych fasad domów, które światło cudownie wydobywa z pejzażu. To bardzo piękne miasto - mówił po spacerze.
W jednej z restauracji zjadł obiad. - Lubię proste, chłopskie jedzenie. Kanapkę z salami, zawieste gulasze i dobre mięso z kawałkami tłuszczyku - opowiadał na konferencji prasowej.
O godzinie 16 podpisywał książki w księgarni Uniwersyteckiej. Autografom i serdecznym uśmiechom nie było końca. Z mieszkańcami Lublina spotkał się w auli Centrum Języka i Kultury Polskiej UMCS.
Na dziś rano zaplanował zboczyć z drogi Lublin-Radom i wpaść do Kazimierza nad Wisłą.

Czy zamierza osiedlić się w Polsce?

Wśród wielu pytań dotyczących popularności w Polsce padło to najważniejsze: Czy to prawda, że tak spodobała mu się Puszcza Białowieska, że zamierza osiedlić się w Białowieży?
- Byłem w Białowieży. Zbierałem tam materiał do nowej książki. Chciałbym, żeby jej akcja tam się rozgrywała. Będę dalej zbierał materiał - odpowiedział Wharton.
Na pytanie, czy opuści malowniczy francuski dom na barce i zamieni go na puszczańską samotnię jednak nie odpowiedział.
Ale do Polski na pewno jeszcze przyjedzie. - Poznaję wasz kraj z okien samochodu. Zachwycają mnie płaszczyzny zielonych pól pocięte drogami i małe domki. Chciałbym to namalować - dodał na pożegnanie...

Specjalna więź z Polakami

Amerykańscy krytycy literaccy nie oceniają jego twórczości zbyt wysoko. Pada określenie: "opowieści dla wrażliwych kucharek”. Pisarz nie próbuje tego tłumaczyć. - Wiele razy próbowałem i zawsze pojawiały się kontrargumenty.
Z Polakami mam niesamowitą więź. Nie wiem jak to tłumaczyć, ale po prostu rozumiemy się bez słów. Polscy czytelnicy, dzięki przekładom, potrafią w doskonały sposób pojmować moje myśli. Wiele razy próbowałem nauczyć się języka polskiego, ale niestety, nie udało mi się przyswoić nawet kilkunastu słów. Kiedy otwieram polskie gazety "czytam” jedynie zdjęcia. Najbliższy kontakt mam z polską muzyką, która jest po prostu wspaniała.

William Wharton

Właściwie Albert Du Aime, urodził się w 1925 roku w Filadelfii. Wychował się w rodzinie robotniczej pochodzenia irlandzkiego. Uzyskał doktorat z psychologii na uniwersytecie w Los Ange-
les. Swoją karierę zawodową rozpoczął jako nauczyciel plastyki. W połowie lat sześćdziesiątych zrezygnował z pracy nauczycielskiej i wraz z rodziną przeniósł się do Francji. Tu z kolei był malarzem aż do lat osiemdziesiątych, kiedy wpływy z pisania książek pozwoliły mu porzucić malarstwo.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO