czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Robotnik pije, inspektor nie widzi

Dodano: 20 kwietnia 2007, 18:41

Robotnicy z największej lubelskiej budowy jak pili w pracy, tak piją. Ich szef twierdzi, że robi co może.

A Państwowa Inspekcja Pracy twierdzi, że nic nie może, chociaż pijani budowlańcy zagrażają życiu swych kolegów.
Prawie trzy tygodnie trwała kontrole w Plazie po tekście, w którym ujawniliśmy pijaństwo robotników budujących wielkie centrum handlowe. Wczoraj Państwowa Inspekcja Pracy poinformowała, że wobec pijaków jest bezradna. - Nie spotkaliśmy żadnej osoby, którą podejrzewalibyśmy o nietrzeźwość - stwierdza Anna Smolarz, dowodząca kontrolami na Plazie. I dodaje, że ściganie pijanych robotników, to zadanie ich szefów.
2 kwietnia w zaledwie godzinę namierzyliśmy kilkunastu robotników pijących alkohol, lub wnoszących go na budowę. A inspektorzy przez trzy tygodnie widzieli samych trzeźwych. Jakim cudem? - Na głowach mamy hełmy z napisem "Państwowa Inspekcja Pracy”. I to już jest ostrzeżenie dla tych, którzy nie czują się dobrze - broni się Witold Mazurek, szef PIP w Lublinie. Podobnie było po wypadku przy ul. Wigilijnej, gdzie runął przeciążony dźwig: robotnicy uciekli. Dlaczego? Nie wiadomo do dziś.

• Załóżmy, że trafiacie na budowę, gdzie pracuje 100 osób. Na wasz widok 20 pijaków ucieka. Co robicie? Dociekacie, dlaczego brakuje 20, czy sprawdzacie warunki pracy pozostałych 80?
- Stwierdzamy, że jest 80 osób - odpowiada Mazurek. - Nikt z nas nie sprawdza na budowie listy obecności - dodaje Smolarz.
Nic dziwnego, że na budowie przy ul. Lipowej niewiele się zmienia. Wczoraj znowu bez trudu namierzyliśmy budowlańców kupujących wódkę w pobliskim sklepie. Firma Strabag, generalny wykonawca, tłumaczy, że robi co może. - Są rewizje niektórych pracowników i wyrywkowe kontrole trzeźwości - wylicza Wojciech Matraszek, kierownik budowy. - W ostatnich dniach za pijaństwo zwolniłem 10 osób.
- Żeby ograniczyć te wędrówki, zrobiliśmy nawet specjalne stoisko gastronomiczne na kółkach - dodaje Grzegorz Fiedorowicz z lubelskiego oddziału Strabagu. - Ale nie cieszy się zainteresowaniem, bo nie ma takiego asortymentu jak w sklepach.
Na Lipowej pracuje w sumie 1200 osób z 50 różnych firm, Strabagu i jego podwykonawców.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!