piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Kobieta piła wino pod sklepem w Natalinie pod Lublinem. Ledwo trzymała się na nogach. Nie była w stanie zająć się dwuletnią córeczkę, którą przyprowadziła ze sobą. Na szczęście ktoś zadzwonił po policję.

– Policjanci zastali pod sklepem 23-letnią mieszkankę Lublina i jej znajomego, którzy pili alkohol – mówi Witold Laskowski z biura prasowego KMP. – Od kobiety było czuć ostrą woń alkoholu, miała bełkotliwą mowę.
Mężczyzna dostał mandat za picie alkoholu w miejscu publicznym. Matka dziewczynki została przewieziona do Komendy Miejskiej Policji. Badanie wykazało, że ma 2,6 promila alkoholu. Trzeźwiała w izbie zatrzymań. Dwuletnią Darię zbadał lekarz. Dziecku nic nie dolegało. Trafiło jednak do szpitala, bo nie było osoby, która mogłaby się nim zająć.
– Tak postępujemy, gdy rodzice ze względu na swój stan nie mogą zająć się dzieckiem – mówi starsza posterunkowa Renata Laszczka-Rusek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – A takich przypadków w ostatnim czasie mieliśmy sporo.
Kilka dni temu pod Łęczną policjanci zastali 32-letnią Joannę L. leżącą pijaną na podwórku. Jej przyjaciel i ojciec miesięcznego Kacpra spał przy łóżeczku dziecka. Rodzice dziecka mieli po ponad dwa promile alkoholu. Chłopczyk został zawieziony do szpitala.
I zdarzenie z lipca. Około godz. 21 patrol policji zauważył na al. Tysiąclecia zataczającego się mężczyznę. Obok stał wózek, w którym siedziała jego dwuletnia córeczka. 30-letni Andrzej N. mamrotał, że zgubiła mu się żona i teraz usiłuje się z nią skontaktować. Okazało się, że wcześniej pił z nią w barze piwo. Potem z dzieckiem wsiedli do autobusu. Ojciec z córką wysiedli, a matka pojechała dalej. Zasnęła w autobusie. Gdy się obudziła, myślała, że ktoś porwał jej dziecko.
Po wytrzeźwieniu rodzice mogą odebrać dziecko ze szpitala. Na tym sprawa się jednak nie kończy. Za każdym razem policja zawiadamia sąd rodzinny, który ocenia czy rodzice są w stanie prawidłowo opiekować się dzieckiem. W drastycznych przypadkach czekała ich też odpowiedzialność karna za stworzenie zagrożenia dla dziecka.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!