czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Rodzina Kuleszowów nie będzie deportowana

Dodano: 11 maja 2008, 19:46

W poniedziałek mieli wracać do Rosji. Ale zostają w Lublinie! Rosyjska rodzina Kuleszowów nie musi być deportowana.

- Dziękujemy wszystkim - mówi wzruszony Arkadij, ojciec 8-osobowej rodziny Kuleszowów. - Tak wielu ludzi nam pomogło. Dzięki nim wszystkim nasza deportacja jest już nieaktualna.

Przez trzy ostatnie miesiące wyglądało to jednak zupełnie inaczej. W lutym po raz pierwszy napisaliśmy, że lubelski sąd zdecydował o deportacji Kuleszowów.

Termin: 12 maja. I to mimo, że jej członkowie mają polskie korzenie, dzieci chodzą do lubelskich szkół, a w ich domu mówi się tylko po polsku. - Przyjechaliśmy tu osiem lat temu, bo czujemy się Polakami - mówi Swietłana Kuleszowa, żona Arkadija.

Po decyzji sądu Kuleszowowie trafili do ośrodka dla cudzoziemców w Białej Podlaskiej. Sprawa wywołała burzę. Senator Józef Bergier napisał do ministra spraw wewnętrznych i administracji i złożył w Senacie interpelację. Mieszkańcy i wolontariusze z Lublina wysłali petycje o pomoc do prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Dzień po artykule do naszej redakcji przyszedł lubelski adwokat Adam Selwa. - Jestem wstrząśnięty. Sam mam kilkoro dzieci. I nie wyobrażam sobie, żeby nagle musiały przestać chodzić do szkoły, a ja z całą rodziną trafiłbym do ośrodka przypominającego areszt - mówił Selwa. - Musimy im pomóc.

Kilkanaście godzin później Selwa był już w Białej Podlaskiej. Zaczęło się żmudne załatwianie formalności. Efekt? W połowie kwietnia sąd zgodził się na opuszczenie przez Kuleszowów aresztu deportacyjnego. Z pomocą adwokata, Kuleszowowie złożyli też wniosek o wznowienie procedury nadania im statusu uchodźców (Urząd ds. Repatriacji odmówił tego w 2003 r.) i o wydanie Kart Polaka. Do czasu rozstrzygnięcia obu procedur deportacja została wstrzymana.

Po opuszczeniu ośrodka Rosjanie trafili do domu rekolekcyjnego w Dąbrowicy. Pomogli im metropolita abp Józef Życiński i jego rzecznik ks. Mieczysław Puzewicz. Kilka dni później zgłosił się jeden z mieszkańców Lublina (proszący o anonimowość) i zaoferował Kuleszowom mieszkanie. - Możemy tam mieszkać przez rok - tłumaczy Arkadij.

Kuleszow wrócił do pracy w firmie budowlanej, a jego dzieci do szkoły. - I o to chodziło - podkreśla Zbigniew Jakuszko, dyrektor V LO w Lublinie, gdzie chodzi jedna z ich córek. - Potrzeba było zaangażowania tylu osób, żeby załatwić jedną sprawę. Najważniejsze, że się udało.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!