poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Rodzina Marka Wojciechowskiego: Nasz syn sam nie utonął

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 maja 2009, 18:48

Ojciec Marka dokładnie zmierzył odległość pomiędzy miasteczkiem akademickim a stawem, w którym znaleziono zwłoki chłopaka. To prawie siedem kilometrów drogi do nieznanego Markowi miejsca. - Nie wierzę, że dotarł tam sam - mówi.

- Jestem na 200 procent pewny, że ktoś Markowi "pomógł” tam się znaleźć - uważa ojciec studenta. - Wykluczam, że się zgubił i dotarł tam sam.

Marek, student UMCS, zaginął 18 marca. Był ze swoim wujkiem w klubie Archiwum, obok lubelskiego miasteczka akademickiego. Pili piwo. Wyszli po północy. Krewny Marka wstąpił do innego pubu. Marek poszedł samotnie ulicą Pagi w kierunku Głębokiej. Tam po raz ostatni pokazuje go nagranie z akademickiego monitoringu.

Zwłoki Marka odnaleziono po miesiącu, w przydrożnym stawie, w podlubelskiej Dąbrowicy. Biegli, którzy przeprowadzali sekcję zwłok orzekli, że przyczyną jego śmierci było utonięcie. Na ciele zmarłego nie znaleźli śladów pobicia.

Znajomi, koledzy i bliscy Marka jednomyślnie wspominają go jako bardzo poukładanego i zrównoważonego młodego człowieka.

- Nie był osobą, która "kozaczy”, nigdy nie chodził po nocy, zawsze wracał przed dwudziestą. To był pewnie pierwszy raz, kiedy szedł nocą przez miasto - dodaje ojciec.

Bliscy studenta podkreślają, że przy zwłokach Marka nie było plecaka i kurtki, które miał wychodząc z Archiwum. A w plecaku niósł "skarby” - zdjęcia i informacje o przodkach. Tych materiałów dobrowolnie by nie zostawił. Marka fascynowało szukanie korzeni swojej rodziny.

Prokuratura i policja, która zajmuje się ustaleniem, co spotkało Marka po opuszczeniu miasteczka akademickiego, drepcze w miejscu. Śledczy twierdzą, że sprawdzają wszystkie ślady.

- Przeglądaliśmy zapisy z kamer z trasy, którą student mógł pokonać - mówi Jacek Deptuś z lubelskiej policji. - Przesłuchamy około 200 osób, które mogły przebywać w tamtym rejonie.

Prokuratura od samego początku prowadzi śledztwo w sprawie "uprowadzenia”. Ale, jak twierdzą śledczy, to tylko wstępne nakreślenie kierunku postępowania, bez przesądzania, która wersja zdarzeń jest bardziej prawdopodobna.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kinol
Gość
~Gość1~
(55) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kinol
kinol (17 czerwca 2009 o 05:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Skoro biegli orzekli brak śladów przestępstwa to i policja nie ma podstaw aby prowadzić sledztwo pod tym kątem i to jest zupełnie normalne. Gdyby zachowały się jakieś ślady nie należące do denata lub coś wskazywało, ze został zamordowany czy to celowo czy stał się przypadkową ofiarą wówczas śledztwo potoczyłoby się inaczej i jakieś rezultaty by były.
Wierzę przypuszczenia rodziny, że chłopakowi ktoś pomógł dostac się na tamten świat ale też wydaje mi się, ze sprawa nie ruszy z miejsca nigdy, pozostając jedną z wielu nierozwiązanych. To trudna sprawa, dla policji również, dlatego jakoś mnie to specjalnie nie dziwi.


Jak ciało w stanie rozkładu znaleziono po miesiącu poszukiwań, to nic dziwnego, że nie ma śladów. A zaginiona kurtka? Plecak? Do dziś ich nie znaleziono. A nie ma podstaw jedynie do tego, żeby stwierdzić, że Marek utonął sam, idąc uprzednio 7 km do nieznajomego mu miejsca...
Dowodów nie ma, ale nikt chyba nie wierzy w tyle nieszczęśliwych zbiegów okoliczności (zaginione rzeczy Marka, utonięcie w stawie, który jest za jakimiś krzakami, droga 7km, którą rzekomo Marek pokonał sam, niezarejestrowany przez inne nagrania, czy samo tajemnicze zaginięcie w środku nocy, itd. ...) na których oparło się śledztwo.
Ktoś dopuścił się przestępstwa, którego ofiarą był Marek i cóż... Nic chyba już nie znajdą w tej sprawie niestety.
Rozwiń
Gość
Gość (13 czerwca 2009 o 09:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kinol napisał:
Nie czytasz wszystkiego, a piszesz... Nigdzie nie napisałam, że cokolwiek wiem. I nawet nie muszę wiedzieć, ale Rodzina powinna (a skoro mają wątpliwości co do śledztwa, to widać czegoś jednak nie wiedzą, skoro ich to nurtuje do dziś). I wcale im się nie dziwię, bo ta cała sprawa od początku jest jednym wielkim znakiem zapytania. A poza tym policja, owszem, nie musi podawać do informacji publicznej każdego szczegółu sprawy, ale jeśli już coś podają, to niech to będzie z sensem, a nie jak do tej pory na zasadzie - raz tak, raz tak, wychodzi nijak.
(A motyw uprowadzenia... Bez sensu, choć na pewno brał w tym wszystkim udział ktoś jeszcze)



Skoro biegli orzekli brak śladów przestępstwa to i policja nie ma podstaw aby prowadzić sledztwo pod tym kątem i to jest zupełnie normalne. Gdyby zachowały się jakieś ślady nie należące do denata lub coś wskazywało, ze został zamordowany czy to celowo czy stał się przypadkową ofiarą wówczas śledztwo potoczyłoby się inaczej i jakieś rezultaty by były.
Wierzę przypuszczenia rodziny, że chłopakowi ktoś pomógł dostac się na tamten świat ale też wydaje mi się, ze sprawa nie ruszy z miejsca nigdy, pozostając jedną z wielu nierozwiązanych. To trudna sprawa, dla policji również, dlatego jakoś mnie to specjalnie nie dziwi.
Rozwiń
~Gość1~
~Gość1~ (12 czerwca 2009 o 12:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
-papa- a jak tam na tym Radawcu wyczytać grubość lodu ?
Rozwiń
papa
papa (11 czerwca 2009 o 23:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mar jak podajesz linki to przynajmniej podawaj do wiarygodnych stron.
Ten link to jeden wielki bubel.
Jak może być 100% wilgotności i bez opadów, chyba że ten co mierzy sam siedzi w wodzie.
Wiarygodne pomiary masz tu:
[url="http://www.weatheronline.pl/weather/maps/city?LANG=pl&WMO=12495&TIME=all&CONT=plpl&R=0&LEVEL=140&REGION=0001&LAND=PL&ART=temperatur&NOREGION=1&PLZ=&PLZN=_____&SORT=__&TEMP=___&WETTER=__&&TYP=__&SEITE=0"]http://www.weatheronline.pl/weather/maps/c...=__&SEITE=0[/url]
Rozwiń
Mar
Mar (11 czerwca 2009 o 20:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kłamiesz z tymi opadami, nie wiedzieć czemu. W tamtym czasie nie bylo żadnych opadów i może to łatwo sprawdzić tu: [url="http://www.meteoprog.pl/pl/fwarchive/Lublin/"]http://www.meteoprog.pl/pl/fwarchive/Lublin/[/url] , każdy kto nie wierzy. Nawet mrozu nie było.
To jednak nie zmienia faktu, ze ja także nie wierzę, ze sam się utopił.
A może faktycznie ktoś go utopił wcześniej np. w kranówce, tak jak ktos już tu zaproponować, a potem przewiózł.
Mam nadzieję, ze sprawa się wyjaśni
~Gość1~ napisał:
Do wpisu 11: - Skąd te dane o grubośći lodu w stawie dnia 18.3.2009 ? Śniegu napewno było ok. 10 cm, bo drobny deszcz (z wtorku 17 marca )zmienił się w opady śniegu ok. godz. 2-3 w nocy. Rano był w Lublinie paralyż komunikacyjny z powodu nie posypanych i nieodgarniętych dróg.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (55)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!