niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Sąd w Lublinie: Nie oddamy Białorusina reżimowi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 maja 2011, 20:17

Lubelski sąd odmówił wydania Aleksandra K., przedsiębiorcy z Białorusi tamtejszemu reżimowi (Archiwu
Lubelski sąd odmówił wydania Aleksandra K., przedsiębiorcy z Białorusi tamtejszemu reżimowi (Archiwu

Lubelski sąd odmówił wydania Aleksandra K., przedsiębiorcy z Białorusi tamtejszemu reżimowi. Przedsiębiorca, który uważa, że ściganie go jest zemstą za działalność opozycyjną ojca, nie mógłby w swoim kraju liczyć na rzetelny proces.

– Sąd, poza aspektem prawno-karnym, badał czy na Białorusi przestrzegane są prawa człowieka – mówi Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. – Doszedł do wniosku, że to, w jaki sposób przeprowadza się tam proces w tej sprawie, wskazuje na stronniczość tamtego wymiaru sprawiedliwości. Decyzje, które podejmowali wobec Aleksandra K. nie zawierają ani dowodów ani motywów.

– To już trzecie orzeczenie w tej sprawie: za pierwszy razem sąd nie zgodził się na ekstradycję, za drugim na nią przystał – mówi mecenas Andrzej Latoch, adwokat Białorusina. – Te orzeczenia były uchylane. Cieszę się, że za trzecim razem sąd uwzględnił argumenty obrony i nie przystał na wydanie przedsiębiorcy stronie białoruskiej.

Sprawa dotycząca ekstradycji Aleksandra K. na Białoruś ciągnie się od początku 2007 roku i jest jedną z najdłuższych tego typu w kraju. Białorusini podejrzewają go o machlojki na granicy: miał na podstawie sfałszowanych dokumentów przewozić przez granicę polsko-białoruską towary nie płacąc za to cła i podatków.

Według ich wyliczeń, powinien zapłacić 23 mln rubli białoruskich cła i podatków. W 2006 roku wystali za nim list gończy i wystąpili o jego ekstradycję. Aleksander K. robi teraz interesy w Polsce. To czy dojdzie do ekstradycji zależy od lubelskiego sądu. Sprawa trafiła do naszego wymiaru sprawiedliwości, bo Aleksander K. po wyjeździe z Białorusi mieszkał w Białej Podlaskiej.

Historia biznesmena znalazła się na stronie internetowej stowarzyszenia Inicjatywa Wolna Białoruś, które walczy o przestrzeganie praw człowieka na Białorusi. Aleksander K. nie przyznawał się do kryminalnych zarzutów i akcentował w sądzie, że ściganie go może mieć podłoże polityczne: jego ojca spotkały na Białorusi represje po tym jak w 2004 roku był przewodniczącym komisji wyborczej w Brześciu i odmówił podpisania protokołów wyborczych. Sam Aleksander K. wspierał finansowo białoruską opozycję.

W lubelskim sądzie zeznawali świadkowie, którzy to potwierdzali. Inni opowiadali jak działa białoruski wymiar sprawiedliwości. Raporty o sytuacji na Białorusi przedstawiła Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Amnesty International.

Lubelski sąd sprzeciwił się wydaniu Białorusina. Uznał, że w jego ojczyźnie nie jest przestrzegana Europejska Konwencja o Ochronie Prawa Człowieka, która gwarantuje prawo do rzetelnego procesu. Nie ma tam niezawisłego sądownictwa, które ulega wpływom politycznym. Procesy często prowadzone są za drzwiami zamkniętymi, zwłaszcza w sprawach politycznych. Fatalne warunki panują też w więzieniach.

Orzeczenie nie jest prawomocne.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
szcz
crx
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

szcz
szcz (4 maja 2011 o 09:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najlepiej gdyby ktoś zajął się łamaniem Konstytucji przez polskie sądy. Nawet Łukaszenka mógłby się od nich wiele nauczyc. Szczególnie od sądów lubelskich...
Rozwiń
crx
crx (4 maja 2011 o 09:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Każdy reżim jest patologią,podobnie jak tzw."demokracja".Jednak gdy czytam,że Sąd badał przestrzeganie praw człowieka na Białorusi......Dlaczego Sądy, ponoć polskie, nie zajmą się notorycznym łamaniem konstytucji na terenie pomiędzy Bugiem i Odrą....?!Lepiej wiedzieć źdźbło u kogoś,a u siebie nie zauważać belki w oku.Jakie to typowo polskie!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!