wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Sąsiad ciągle nas o coś oskarża

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 lutego 2007, 16:25

2,5 godziny trwała wczoraj rozprawa o bezpodstawne wezwanie policji przez mieszkańca kamienicy przy ul. Narutowicza 27.

Dziś ten sam człowiek wystąpi w roli głównej aż w dwóch rozprawach. Łącznie ma ich kilkanaście. Bo uważa, że sąsiedzi robią mu na złość.

Zaczęło się ponad dziesięć lat temu. - Krzysztof W. postawił sobie za cel utrudnić nam życie - żalą się mieszkańcy kamienicy. - Co chwilę wzywa policję albo podaje kogoś z nas do sądu. O złe parkowanie, rzekome groźby, agresywne zachowanie, zastraszanie, a nawet za to, że przez mieszkańców jego żona poroniła. Oczywiście, wszystko przegrywa. Co nie zmienia faktu, że każdy z nas połowę życia spędza w komisariatach i sądach.
Wczoraj na wokandę trafiła kolejna sprawa. 6 października zeszłego roku Krzysztof W. wezwał policję, bo samochód sąsiada Andrzeja Kucia miał mu uniemożliwiać wyjazd z podwórka kamienicy. Na miejscu zjawił się sierż. Marek Dajewski z I komisariatu. - Po przyjściu stwierdziłem, że przejazd był jak najbardziej możliwy - zeznawał na wczorajszej rozprawie. - Poprosiłem pana W. o próbę wyjechania. Ten to zrobił. Po czym stwierdził, że prawdopodobnie, zanim przyszedłem, Kuć przestawił samochód.
- Nie ruszałem auta. Od początku było zaparkowane tak, że można było przejechać - zaprzecza Andrzej Kuć. - Sąsiad czepia się bez powodu.
Podobnie stwierdziła policja, która uznała wezwanie funkcjonariuszy przez W. za bezzasadne. Sprawę skierowała do sądu. Wczoraj, w roli głównej wystąpił Krzysztof W., który pod nieobecność swojego adwokata sam prowadził obronę.
Zeznającego policjanta przepytywał prawie godzinę. Pytał m.in. o samego siebie: Czy obwiniony podziękował panu za interwencję? Jakie jest pana zdanie o obwinionym? Jaką opinią obwiniony cieszy się wśród innych mieszkańców kamienicy?
- Z ich relacji wynika, że obwiniony jest osobą konfliktową - uciął sierż. Dajewski.
W obronie Krzysztofa W. stanęły wczoraj... jego żona i jej koleżanka. - To pozostali mieszkańcy kamienicy ciągle robią na złość rodzinie W. - przekonywała w sądzie ta druga. - Zastawiają wjazd, zasypują śniegiem samochody, robią zdjęcia. Na miejscu Krzysztofa ja bym nie wytrzymała. Zamiast dzwonić na policję, staranowałabym ten samochód.
Kolejne posiedzenie w tej sprawie zaplanowano na 22 marca. Do tego czasu Krzysztof W. zawita w sądzie jeszcze kilka razy. Już dziś ma dwie rozprawy. Obie z powodu źle zaparkowanych samochodów sąsiadów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!