niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

SB niejedno ma imię

Dodano: 10 stycznia 2007, 19:49

Księża, dziennikarze, prawnicy. Dziś wiadomo, że tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa na Lubelszczyźnie byli ludzie cieszący się w swoim środowisku nieposzlakowaną opinią. Większość z nich wciąż piastuje wysokie stanowiska.


– Służba Bezpieczeństwa i jej agenturalne powiązania to nie historia. To coś, co wciąż trwa – twierdzi Wojciech Sumliński, autor programu „Oblicza prawdy” w TVP Lublin. – Dlatego uważam, że rolą mediów jest demaskować takie przypadki.
Sumliński wylicza: Robert Luśnia, sztandarowa postać polskiej prawicy, Leszek Liszcz, syndyk masy upadłości Daewoo, Jacek Raś, lubelski przedsiębiorca. Ci ludzie doskonale urządzili się kiedyś i dziś. Wszystko, co zrobili złego, po prostu uszło im płazem. W ostatnim czasie do tej grupy dołączają dziennikarze i księża. I to dopiero początek tej fali.
– Środowisko dziennikarskie było priorytetem dla SB – przyznaje Ryszard Montusiewicz, redaktor naczelny Radia Lublin. – Dlatego w Radiu Lublin wezwaliśmy do autolustracji.
Ksiądz prof. Zygmunt Zieliński twierdzi, że w środowisku duchowieństwa sytuacja była dużo bardziej skomplikowana. – Na Lubelszczyźnie nie było księdza w parafii, którego by raz czy dwa razy w miesiącu nie odwiedził pracownik SB. Każdy ksiądz w dekanacie miał swojego opiekuna. I jest niemożliwe, żeby ten ksiądz z nim nie rozmawiał. Ja mogłem powiedzieć: dziękuję, do widzenia, wycofuję wniosek o paszport, to moje prywatne mieszkanie, a co oni mieli zrobić? Taki ksiądz jest dziś na pewno zarejestrowany jako osobowe źródło informacji.
Potwierdza to jeden z podlubelskich proboszczów, z którym rozmawialiśmy. – Mój „opiekun” przychodził do mnie co tydzień. „Dzień dobry, co słychać u księdza?” – zagadywał. Taka nic nie znacząca pogawędka. Przyznaję, że nigdy go nie wyprosiłem, tak jak nigdy nie wyprosiłem nikogo innego z plebanii. Wiem, że po każdym spotkaniu ze mną sporządzał notatkę. Co w niej pisał? Mógł napisać, co chciał. Dziś ten człowiek pracuje w agencji ochroniarskiej, kłania mi się na ulicy. A gdzieś tam jest pewnie moja teczka...
Prof. Mirosław Piotrowski, kierownik Katedry Historii Najnowszej KUL nie ma jednak wątpliwości: agenci świadomie decydowali się na współpracę. – Żaden z historyków nie napotkał w swojej pracy na sfałszowane akta tajnego współpracownika uwikłanego w tajne gry operacyjne SB. Jeśli się znajdzie choć jeden taki przypadek, to będzie to ewenement.

Więcej w programie „Oblicza prawdy” w TVP Lublin, dziś godz. 18.45 i jutro w Magazynie Dziennika Wschodniego
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!