niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Ściany mają głos

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 listopada 2007, 11:18

XI Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca: czwartek, dzień drugi. Termometr za oknem i wyginane wiatrem drzewa sugerowały: siedź w domu.

Kto się nie poddał jesieni i najpierw w Chatce Żaka zobaczył dwie solowe produkcje Francuza i Norwega oraz tancerki z Serbii a później nocą (na godz. 22) dotarł do Centrum Kultury na wrocławski teatr "Arka” i Grupę Tańca Współczesnego Politechniki Lubelskiej - nie żałował.

Chrztem bojowym dla publiczności, która kilka razy wyrywała się z brawami był minimalistyczny spektakl Compagnie 7273 w wykonaniu Nicolasa Cantillon. Tancerz nie wspomagany żadnym dźwiękiem oprócz własnego oddechu pokazał blisko 40 minutowa choreografię "Climax”. Będącą połączeniem wariacji na temat gestów pantomimy, teatru dłoni i niewzruszonej koncentracji tancerza.

Dopełnieniem formalnym - postać mężczyzny, pusta przestrzeń sceny i muzyczne tło była "Tożsamość” Marcelina Martina Valiente. Tancerz wyglądający jakby trafił na scenę wprost z ulicy i kreujący postać przechodnia przy pomocy antygestów i antytanecznego pokonywania przestrzeni opowiedział przedziwna historię. Trochę o niemocy. Trochę o dziwnych próbach poderwania się z ziemi ale zamiast lotu trzeba się borykać ze śmieciami sypiącymi się z kieszeni… "Ciało jest w opozycji i poszukuje strategii” to cytat z tekstu umieszczonego w programie. Intrygujący spektakl podzielił widzów. Rozczarowani "Tożsamością” kręcili nosem nad zbyt ukrytym sensem i muzyką Johanna Johanssona.

Absolutny brak krytyki można było zaobserwować za to po występie sześciu tancerek i jednego muzyka z Serbii czyli po "Języku ścian”. Kto nie był niech żałuje. Nie wie jak można wykorzystać kredens by był trzypoziomową sceną. Nie ma pojęcia ile energii i siły tkwi w historii młodych kobiet targanymi samobójczymi myślami. I samobójczymi czynami, nawet jeśli na podciętych przegubach krwawi się ketchup… I co się dzieje gdy młoda dama ściąga majteczki i robi szpagat. Kto był to się zachwycił. Publiczność była bliska owacji na stojąco.

Spokojniej ale też sympatycznie widzowie przyjęli "Komu piosenkę - poemat ruchowy na stawy i krtań”. Nawet największe smutasy musiały się poddać przewrotnemu poczuciu humoru i dobrze zareagować na wrocławskich tancerzy nie unikających nawet recytacji fragmentu "Pana Tadeusza”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!