sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Lubelska prokuratura nie znalazła dowodów, żeby Tomasz M. handlował narkotykami na Ukrainie. Zwróci się za to do tamtejszych organów ścigania o zajęcie się milicjantami, którzy bili i straszyli obywatela Polski.
- Nareszcie ten koszmar się skończy, a winni staną przed sądem - cieszy się pan Edward, ojciec Tomasza M. Mężczyzna wczoraj dowiedział się od nas o stanowisku lubelskiej prokuratury.

Tomasz M. wyjechał na Ukrainę 16 maja 2004 roku. Chciał tam otworzyć firmę skupującą grzyby. Szybkie przekroczenie granicy umożliwiło mu dwóch poznanych wtedy Ukraińców. - Gdyby syn wiedział, z kim ma do czynienia, wolałby pewnie stać w kolejce nawet tydzień - mówi pan Edward.
Polak zatrzymał się w hotelu Korona w Mościskach. Tego samego dnia zadzwonił do niego Taras Z., jeden z poznanych Ukraińców. Poprosił o wyjście przed hotel. Tam czekali już ukraińscy milicjanci. Powiedzieli Polakowi, że jest podejrzany o handel tabletkami ecstasy. Polaka obciążyli dwaj poznani na granicy Ukraińcy. Funkcjonariusze znaleźli przy nich kilkaset tabletek tego narkotyku. Postanowili zwalić winę na Polaka. - Milicjanci postawili sprawę jasno: Albo syn zapłaci 10 tys. dolarów, albo pójdzie siedzieć. Syn jest zbyt uczciwy, żeby zgodzić się na taki układ - opowiada ojciec. - Zapłacił za to wielką cenę.
Siedział rok w ukraińskim więzieniu. Po rocznym śledztwie sąd w Gródku w obwodzie lwowskim zdecydował o wypuszczeniu go na wolność. A jego sprawę zwrócił prokuraturze. - Byłem na każdej rozprawie - wspomina ojciec. - Ci, którzy zeznawali przeciwko mojemu synowi nie przychodzili, albo przychodzili pijani. Jedynie sędzia starał się zachować twarz. Od tamtej pory tamtejszy wymiar sprawiedliwości nie dał w tej sprawie znaku życia.
Śledztwo dotyczące Polaka zgodnie z przepisami musiała też przeprowadzić nasza prokuratura. - Zostało umorzone z powodu braku dowodów - poinformował wczoraj Andrzej Lepieszko, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie.
Tomasz M. powiedział na przesłuchaniu w Polsce, że był bity i straszony przez dwóch ukraińskich milicjantów. Zmuszali go do podpisywania nieprawdziwych wyjaśnień, bądź czystych kartek. Lubelska prokuratura potraktowała to jako zawiadomienie o przestępstwie. Prześle je ukraińskim organom ścigania.
Z panem Tomaszem nie udało się nam wczoraj porozmawiać. Jest na urlopie. - Nie chcę, by syn wracał do tamtych chwil - mówi pan Edward. - Nawet teraz robi się blady na dźwięk ukraińskiego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!