czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Skandaliczne wyniki kontroli w Urzędzie Miasta

Dodano: 12 lipca 2011, 17:57
Autor: Dominik Smaga

Urząd Miasta w Lublinie
Urząd Miasta w Lublinie

Ratusz nie radzi sobie z pobieraniem opłaty adiacenckiej – wykazała wewnętrzna kontrola.

Zgodnie z prawem magistratowi należy się połowa kwoty, o którą wzrosła wartość działki dzięki wybudowaniu koło niej miejskiej drogi lub sieci komunalnych.

Kontrola objęła lata 2008–2010. Szwankowało wszystko, co mogło.

Szczebel pierwszy

Wydział Inwestycji. Stąd wychodzą spisy miejskich inwestycji podnoszących wartość działek. Do dnia kontroli urzędniczka wydziału przekazała dokumenty dotyczące 30 ulic, przy których leży 498 działek. Lista pomija m.in. przedłużenie ul. Jana Pawła II, Krańcowej i strefę ekonomiczną. Skąd braki? Urzędniczka ma za dużo pracy, potem trafia na macierzyński i nie ma kto robić listy.

Szczebel drugi

Dokumenty trafiają do Wydziału Geodezji, gdzie nalicza się opłatę. To o ile wzrosła wartość ziemi, szacują zewnętrzni rzeczoznawcy.

W 2009 r. Ratusz potrzebuje wyceny (zwanej operatem szacunkowym) 20 działek przy ul. Sobótki, Sławin i Chabrowej. Jej wykonawcy szuka w dwóch przetargach. Przygotowująca je urzędniczka uznaje, że jeden operat będzie kosztować ok. 2 tys. zł. Skąd taki pomysł – nie wiadomo.

Do pierwszego przetargu nie staje nikt, do drugiego – jeden rzeczoznawca. Za każdy operat chce ok. 2 tys. zł.

Dane z sufitu?

W styczniu 2010 urząd dostaje operaty, ale błędne. Przykład? Wszędzie jest taka sama stawka za metr, choć działki mocno się różnią. Ratusz żąda poprawek, dostaje nowe wyceny. Pięć z nich postanawia zweryfikować. Zleca wyceny innemu rzeczoznawcy (1220 zł/ szt.), któremu – choć nie może – dopisuje to do innej umowy. Ziemia, która w pierwszej wycenie drożała o 400 proc. w drugiej o 10 proc.

Jeden z 20 operatów pierwszego eksperta Ratusz sprawdza jeszcze w komisji rzeczoznawców. Ta unieważnia operat i kasuje za to 3,5 tys. zł.

Z pozostałych 19 operatów Ratusz nie korzysta z obawy, że to stek bzdur. Żąda od rzeczoznawcy 44 tys. zł kary. Pieniędzy nie dostaje.

Dlaczego tak drogo?

W lutym 2011 r. miasto ogłasza kolejny przetarg na 50 wycen. Ta sama urzędniczka zakłada, że każdy operat to koszt 2,4 tys. zł netto, choć znów nie wiadomo, dlaczego. Jedyny chętny chce 2,4 tys. zł za wycenę. Realizacja umowy trwa.

Tymczasem kontrolerzy ustalili, że w Białymstoku za podobne wyceny miasto płaciło średnio 844 zł, a w Olsztynie 630 zł.

Będą z tego wnioski

– Nie może być tak, że opłaty nie są pobierane, jeśli ustawa zobowiązuje nas, by je pobierać. To też źródło dochodów na małe inwestycje, a opłaty oblicza się w oparciu o rzetelne operaty – mówi Krzysztof Żuk, prezydent miasta. – Teraz oczekujemy wyjaśnień od dyrektora Wydziału Geodezji.
Czytaj więcej o:
aav
Gość
rafty
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

aav
aav (13 lipca 2011 o 18:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mapę w Łęcznej załatwia się 15!!!! minut a w Lublinie 7 DNI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
Zgroza.


































!!!!!!!
Rozwiń
Gość
Gość (13 lipca 2011 o 18:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='rafty' timestamp='1310559301' post='501089']
Myślę, że w tym przypadku jest wręcz przeciwnie.
[/quote]

Prosty wniosek przy najbliższych wyborach głosujemy na PIS , tylko Ziobro zrobi porzadek
Rozwiń
rafty
rafty (13 lipca 2011 o 14:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Kasia' timestamp='1310548066' post='500979']
Gamonie do koryta się pchają a głowy nie mają, żenada!
[/quote]

Myślę, że w tym przypadku jest wręcz przeciwnie.
Rozwiń
Kolega
Kolega (13 lipca 2011 o 13:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lepiej późno niż wcale
Rozwiń
petent
petent (13 lipca 2011 o 12:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To co się dzieje w lubelskim urzędzie miasta woła o pomstę. Załatwienie jednej sprawy w wydziale gospodarowania mieniem trwa już 3 rok i końca nie widać. Kiedy się do nich przychodzi za każdym razem robią wielkie oczy, że niby pierwszy raz człowieka widzą na oczy. Kiedy wymawia im się że nic nie robią to Pani zza biurka mówi, że ona nie ma czasu jest zawalona innymi sprawami, choć siedzi przy pustym stole ze słuchawką przy uchu i mówi mi, że zawsze mogę się poskarżyć dyrektorowi. Próbując załatwić swoją sprawę miałam okazję poznać trzech kolejnych dyrektorów tego wydziału, żaden nawet palcem nie kiwnął by pomóc, choć w rozmowie mówili, że teraz już się tym zajmą. Zawsze zastanawia mnie czym sie zajmują te setki ludzi w UM w Lublinie bo nie pracą no może z godzinkę dziennie poprzekładają te papierki reszta czasu zostaje na ploty a my wszyscy za to płacimy.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!