piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Śledztwo w klasztorze

Dodano: 19 czerwca 2007, 18:26

Policja nie wejdzie siłą do klasztoru w Kazimierzu Dolnym. Chyba że prokuratura uzna, że życiu byłych betanek grozi niebezpieczeństwo.

Zaczęło się od opublikowania w sobotnim Fakcie listu jednej z mieszkanek klasztoru do rodziny. Miała w nim sugerować, że wszyscy jego mieszkańcy mogą popełnić zbiorowe samobójstwo. Od wczoraj śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Ustaliła już, że dane osób podanych w liście są nieprawdziwe.
W tej sytuacji prokuratura będzie wyjaśniać, czy mieszkanki klasztoru rzeczywiście mogą targnąć się na swoje życie. - Trudność polega na tym, że byłe betanki izolują się od otoczenia. Nie można ich przesłuchać, nie przyjmują korespondencji - mówi Bednarczyk.
Skarżył się też, że prokuratura nie dostała jeszcze od redakcji Faktu oryginału listu. - Z jednej strony redakcja informuje o zagrożeniu życia, a z drugiej tak długo trwa procedura udostępnienia - stwierdził.
Bednarczyk powiedział, że byłe zakonnice izolują się od otoczenia, także od władz kościelnych, ale mają kontakt z
rodzinami. - Ten kontakt odbywa się na różnych płaszczyznach i poziomach, w różnych obiektach - powiedział. Dodał, że część rodziców jest spokojna o swoje dzieci, a część rodzin jest zaniepokojona.

Publikacja na nowo rozpaliła zainteresowanie klasztorem. Prokurator Bednarczyk zaapelował do mediów o nie nagłaśnienie sytuacji w Kazimierzu. Bo wielkie zainteresowanie tylko podsyca konflikt. Tymczasem wczoraj klasztor był oblegany przez dziennikarzy. Niektórzy przyjechali tam już w poniedziałek wieczorem z karimatami, prowiantem. Całą noc biwakowali w okolicy. - Jak już świtało, poszedłem trochę odpocząć do samochodu. Ale o poranku znów tu byłem - mówił jeden z fotoreporterów. Za kilka godzin miał ktoś go zmienić na posterunku.
Najliczniejszą grupą wśród dziennikarzy była ekipa TVN24. Część reporterów wynajęła pokoje w Kazimierzu. Reszta dojeżdża z Lublina, Warszawy. Stacja zainwestowała też w helikopter, który z góry podgląda betanki.
Dziennikarze zaglądali w każdy kąt. Nam także udało się wejść za mury klasztoru. Pukaliśmy do drzwi. Ale nie było żadnej reakcji mieszkanek. Słuchać było jak chodzą po domu i rozmawiają.
WIĘCEJ O KONFLIKCIE W KAZIMIERSKIM KLASZTORZE W PIĄTKOWYM MAGAZYNIE DZIENNIKA WSCHODNIEGO


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!