czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Do tragedii doszło wczoraj o godz. 4.15 rano pomiędzy Bogucinem a Polichną pod Garbowem na trasie Warszawa-Lublin. Bus, w którym jechało sześciu zawodników Avii Świdnik, zderzył się czołowo z tirem.

- Kierowca najprawdopodobniej chciał ominąć leżącą na drodze gałąź - mówi Agnieszka Pawlak z lubelskiej policji. - Wykonał gwałtowny manewr. Padał deszcz, droga była mokra i śliska. Skończyło się tragicznie. Bus wbił się w tira na litewskich numerach jadącego z przeciwka.
Drugim busem wracał trener z resztą drużyny. - Staliśmy pierwsi w korku na drodze. Myśleliśmy, że to tylko straż pożarna usuwa powalone drzewo - opowiada Krzysztof Lemieszek. - A potem zobaczyliśmy w rowie naszego busa... szok. Aż trudno mi w ogóle cokolwiek mówić.
Na miejscu zginął kierowca busa i trzech siatkarzy. Trzech pozostałych pasażerów jest w szpitalu. Są w ciężkim stanie. - Dwóch walczy o życie - mówi Krzysztof Michalski, prezes klubu. - W najgorszym stanie jest Grzesiek Brzozowiec. Przeszedł dwie operacje, w tym trepanację czaszki. Trzeci ranny, Łukasz Maziak, ma złamaną kość udową i uraz biodra.
Tymczasem przed siedzibą klubu od niedzielnego poranka gromadzili się ludzie. Pod zdjęciami zmarłych tragicznie siatkarzy pojawiły się kwiaty, wieńce i dziesiątki zniczy. - Co chwila ktoś przychodzi. Całe miasto żyło przecież siatkówką - tłumaczy Edward Karasiński, pracownik ośrodka sportowego w Świdniku. - To byli młodzi zawodnicy. Zaczęli trenować dopiero 20 sierpnia. Grali w podstawowym składzie.
Za tydzień Avia miała rozegrać kolejny mecz. - To nie wchodzi w rachubę - mówi Michalski. - Zwrócimy się do Polskiego Związku Piłki Siatkowej o zawieszenie nas w rozgrywkach na co najmniej pół roku. Jesteśmy zdruzgotani tym wypadkiem.
Wczoraj burmistrz Świdnika ogłosił jednodniową żałobę. - Mój syn jest niewiele młodszy od tych zawodników - mówił Waldemar Jakson.
Flaga na urzędzie została opuszczona do połowy. W kościołach księża prosili o modlitwę za tragicznie zmarłych i o zdrowie dla rannych.
- Jak usłyszałem o tym nieszczęściu, to zaraz mi się przypomniał 1976 rok - opowiada Tomasz, kibic drużyny. Wtedy, w wypadku na Górkach Sławinkowskich przy wjeździe do Lublina, zginęli siatkarze Avii: Zdzisław Pyc i Henryk Siennicki.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!