wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Spokojna Jesień na celowniku prokuratury

Dodano: 7 sierpnia 2006, 20:08

Kilkutysięczne kary nałożone przez wojewodę na nielegalne domy opieki nie przyniosły skutku. Starzy, schorowani ludzie nadal żyją w warunkach urągających ludzkiej godności. Do akcji wkroczyła więc prokuratura. Na celownik wzięła Dom Spokojnej Jesieni w Lublinie.

– Na razie nie możemy podjąć decyzji o zamknięciu domu. Mieszkają tm starsze osoby, które nie będą miały się gdzie podziać. Dlatego musimy postąpić tak, by ich nie skrzywdzić – tłumaczy Mirosława Czuba, prokurator rejonowa z Lublina.
Zanim drzwi Domu Spokojnej Jesieni zostaną ostatecznie zamknięte, trzeba znaleźć pensjonariuszom inne lokum.
O fatalnych warunkach, w jakich żyją starsi ludzie poinformował prokuraturę Urząd Wojewódzki w Lublinie. Ale to lubelski oddział Najwyższej Izby Kontroli odkrył, że na Lubelszczyźnie działają nielegalne domy pomocy społecznej. Po naszym artykule do jednego z tych domów wkroczył sanepid. – Łazienka była zrujnowana. Tapczany rozpadające. Obdrapane naczynia, brudne ściany. W całym domu wyczuwalny zapach moczu. To dla nas było sygnałem, że nikt nie dba o higienę staruszków – mówiła Barbara Tłuczkiewicz, dyrektorka Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego w Lublinie.
Zarzuty potwierdzają też byli pracownicy Domu Spokojnej Jesieni, którzy zgłosili się do redakcji. – Brakowało jedzenia dla staruszków. Jedną bułką – bagietką trzeba było obdzielić na śniadanie i kolację czternastu pensjonariuszy. Na obiad była jedna sałata dla wszystkich. Od święta jeden kurczak. Najczęściej przyrządzałam obiady na kościach dla psów – opowiada była pracownica. – Nieraz w ogóle nie było z czego zrobić kolacji. Kiedyś smażyłam racuchy na wodzie. Aż serce się ściskało.
– Ubikacje myłem wodą, bo nie było żadnych płynów. Nie mogłem doprosić się o zakup szczotki do sprzątania. Pociąłem jakąś szmatę, obwiązałem ją wokół kija i tym zmywałem – opowiada mężczyzna. – Brudna bielizna nie była prana. Często suszyła się tylko na balkonie.
Pracownicy twierdzą też, że nakładano na nich zbyt wiele obowiązków. Niezadowolonych właścicielka zwolniła. Kilkoro z nich do dzisiaj nie może wyegzekwować od niej zaległych poborów.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!