sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Sporo minusów i jeden plus

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 sierpnia 2006, 10:21
Autor: Artur Ogórek

Dobrze poukładany, grający konsekwentnie zespół Wisły Płock, obnażył słabe punkty i braki Górnika. Mankamenty, o których wiadomo było już od pierwszej kolejki i z których dobrze zdawał sobie sprawę Krzysztof Chrobak, przychodząc do Łęcznej.

Po niedzielnym spotkaniu cieszyć się można natomiast z jednego powodu - występu Veljko Nikitovicia. Przesunięcie Serba na pozycję ostatniego obrońcy okazało się udanym rozwiązaniem. W ostatnim meczu kapitan "zielono-czarnych” był najlepszym zawodnikiem na boisku.
Tuż po objęciu posady po Dariuszu Kubicki trener Chrobak mówił o konieczności wzmocnienia linii defensywnej oraz środka pomocy. Już Artur Płatek, przeciwko Arce, posadził na trybunach Leka Kcirę, tworząc duet: Nikitović - Toni Golem. Ale i bez tego zaczęto rozglądać się za wzmocnieniami. W gronie kandydatów pojawiło się kilka nazwisk, w tym Mariusza Mowlika oraz Łukasza Nawotczyńskiego. Jednak w równie dużą niecierpliwością wciąż oczekiwany jest powrót do formy Vladimira Sandulovicia, który jeszcze w okresie przygotowawczym nabawił się kontuzji żeber i zamiast trenować leżał w szpitalu. W niedzielę wieczorem Serb wreszcie wrócił ze swojego kraju do Polski. Zawsze, w każdej chwili, można także sięgnąć po Bartosza Jurkowskiego, trenującego z zespołem rezerw. O czym na meczach ekstraklasy przypominają kibice.
Jednak znacznie większy problem istnieje w środku pomocy. Piotr Bronowicki wrócił po urazie dopiero na spotkanie z Arką i przeciwko Wiśle został zmieniony w przerwie. - Dyspozycja "Skutera” nie była dla mnie wielkim zaskoczeniem, podobnie jak w przypadku Aleksandara Bajevskiego. Po prostu w poprzednich meczach zagrali na świeżości - tłumaczy asystent trenera Artur Płatek. Do końca nie wytrwał także Dawid Sołdecki, a wejście od początku drugiej połowy Grzegorza Wędzyńskiego, nie zmieniło niczego.
Kto okaże się lekiem na całe zło? Okienko transferowe zamyka się 31 sierpnia. W Łęcznej już jest Brazylijczyk Paulinho, którego Płatek wcześniej poznał w niemieckich klubach. - Nie będziemy robili niczego na siłę - dodaje drugi trener. - Nie wiem, czy nie lepiej wstrzymać się do grudnia i dokonać konkretnego wzmocnienia, po wnikliwych obserwacjach, wydając określone pieniądze. Być może zdecydujemy się na Paulinho, który, choć teraz jeszcze nieprzygotowany, za trzy, cztery tygodnie powinien znaleźć się już w formie i pomóc zespołowi. Mamy szeroką kadrę i nie wykluczamy nawet, że kogoś wypożyczymy do innej drużyny.
Do następnej kolejki i wyjazdu do Kielc pozostały niespełna dwa tygodnie. Przerwa w lidze przyszła w samą porę. Górnik będzie pracował nad taktyką, cechami motorycznymi, zgrywaniem formacji. W piątek sparing z Bełchatowem. Będzie też czas na podleczenie kontuzji. Wczoraj do zajęć wrócił już Zbigniew Grzybowski, wkrótce powinni zrobić to Dariusz Jarecki i Piotr Leciejewski. Drogę do pierwszej drużyny mają również otwartą Sławomir Nazaruk i Remigiusz Jezierski.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!