środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Sprawa betanek z Kazimierza umorzona

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 lutego 2009, 14:44

W klasztorze mogło dochodzić do molestowania seksualnego i bicia zakonnic. Mimo to lubelska prokuratura uznała, że nie będzie nikogo ścigać i umorzyła we wtorek dwuletnie śledztwo.

Dochodzenie zaczęło się po dramatycznym liście opublikowanym w dzienniku "Fakt”. Wynikało z niego, że jedna z zakonnic jest namawiana do samobójstwa.

W tym czasie zbuntowane siostry mieszkały jeszcze w klasztorze w Kazimierzu i nie kontaktowały się ze światem zewnętrznym. Ich przełożona Jadwiga L. wmawiała im, że od nich zacznie się uzdrowienie chrześcijaństwa.

- Okazało się, że list jest wymyślony - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Dlatego ten wątek śledztwa umorzyliśmy z powodu niestwierdzenia przestępstwa.

A co z pozostałymi wątkami? Prokuratorzy przesłuchali wszystkie byłe betanki z Kazimierza. Na złe traktowanie skarżyła się jedna. Katarzyna W. opuściła klasztor jeszcze przez przymusową eksmisją. Twierdziła, że Roman K., zakonnik i duchowy guru betanek, dotykał ją i całował. Nie złożyła jednak wniosku o jego ściganie. A bez spełnienia tego warunku prokurator nie mógł postawić zarzutów.

Była siostra opowiadała też, że przełożona Jadwiga L., powołała w klasztorze tzw. grupę modlitewną. Tworzyło ją 13 zakonnic. Siostry, które osłabły w wierze, były przez tę grupę nawracane. Nazywało się to "omadlaniem”. Wątpiące miały być bite po twarzy i polewane wodą "egzorcyzmowaną”. W ten sposób wypędzano z nich złego ducha.

- Można to potraktować jako naruszenie nietykalności cielesnej. Ale jest to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego - dodaje Syk-Jankowska.

Ta sama była zakonnica twierdziła, że Jadwiga L. zmuszała ją przemocą do pozostania w klasztorze i zamykała w celi. Ten wątek został z kolei umorzony, bo Jadwiga L. już nie żyje.

Akt oskarżenia udało się za to sformułować prokuratorom z Puław. Prowadzili odrębne śledztwo w sprawie Romana K. Mężczyzna stanie wkrótce przed sądem, bo narozrabiał w październiku 2007 roku, podczas eksmitowania byłych betanek z klasztoru. Ubliżał policjantom, bił ich monstrancją. Roman K. jest dziś wikarym w miejscowości Długosiodło pod Wyszkowem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Anna
antykleryk
ekspert
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Anna
Anna (10 lutego 2009 o 18:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W tym przypadku szybsze od prokuratury okazały się niebiosa…
Rozwiń
antykleryk
antykleryk (10 lutego 2009 o 18:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jakoś dziwnie wszystkie afery seksualne czy finansowe z udziałem duchownych są w 100 proc. umarzane – niebywale?!
Rozwiń
ekspert
ekspert (10 lutego 2009 o 18:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zastanawiające jest, że zakonnica najpierw mówi, że była molestowana przez księdza, a później wycofuje zarzuty. Ciekawe co nią kierowało
Rozwiń
nick
nick (10 lutego 2009 o 18:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
najzabawniejsze, że oskarżony ksiądz jest sobie wikarym pod wyszkowem.
Rozwiń
~abcdefgh~
~abcdefgh~ (10 lutego 2009 o 18:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No i wszystko rozeszło się po kościach. Hierarchom to pewnie na rękę, bo medialny rozgłos wokół buntu betanek będzie trwać krócej i ludzie szybciej o sprawie zapomną.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!