środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Starsi ludzie na pastwę losu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 grudnia 2006, 19:35

Rozpadające się sprzęty, strome, wąskie schody, upychanie zniedołężniałych pensjonariuszy nawet w suterenie

- tak według pracownic Urzędu Wojewódzkiego wyglądał prywatny dom opieki przy ul. Wyzwolenia. Wczoraj w Sądzie Rejonowym w Lublinie obciążyły Katarzynę P., która prowadziła tę placówkę.

O działalności Katarzyny K. i jej matki Danuty pisaliśmy już kilkakrotnie. Sprawą zainteresowała się prokuratura. Katarzyna P. została oskarżona o to, że stworzyła zagrożenie dla pensjonariuszy, którym nie zapewniła właściwej opieki i warunków mieszkalnych.
- To był tylko zwykły dom jednorodzinny, wąski, ze stromymi schodami - opowiadała wczoraj w sądzie pracownica Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie, która dwukrotnie kontrolowała placówkę przy ul. Wyzwolenia.
W połowie 2005 roku znalazła tam 9 schorowanych staruszków w wieku od 80 do 87 lat. Już wówczas placówka działała bez zezwolenia, bo jej właścicielka nie była w stanie przedłożyć opinii sanepidu i straży pożarnej akceptującej prowadzenie domu starców w takich warunkach. Wówczas urząd dał jej czas na zalegalizowanie działalności. W lutym 2006 roku w placówce było jednak jeszcze gorzej. Okazało się, że pensjonariuszy jest już 18. Mieszkali nawet w suterenie.
- Pamiętam, że jakaś kobieta leżała tam na łóżku w wąskim korytarzu - wspominała w sądzie druga z kontrolerek. - Właśnie podawany był posiłek. Po pół pączka na osobę.
Urzędniczki nałożyły wówczas na Katarzynę P. 10 tys. zł kary. - We wrześniu, podczas kolejnej kontroli, okazało się, że dom przy ul. Wyzwolenia już nie funkcjonuje. Katarzyna P. rozpoczęła nową działalność, również na dziko, przy ul. Romanowskiego. Warunki w tym domu były już lepsze. Kontrolerki miały jednak zastrzeżenia do opieki. W placówce była tylko jedna pracownica. Potem pojechały tam jeszcze raz. - Ktoś wyszedł z tego domu i powiedział, że tu mieszkają ludzie na stancji - stwierdziła kontrolerka.
Sprawę dotyczącą warunków w placówce przy ul. Romanowskiego wciąż bada Prokuratura Rejonowa Lublin-Południe. - Pensjonariusze przybywają tam na podstawie indywidualnych umów najmu - mów Ewa Bondaruk, szefowa prokuratury. - Postępowanie w tej sprawie zakończymy w ciągu dwóch tygodni.
Na wczorajszej rozprawie zeznawała również była pracownica domu przy ul. Wyzwolenia. Stwierdziła, że pensjonariusze mieszkali w niezłych warunkach. - Każdy miał swoje łóżko, na podłodze nie spali - powiedziała. (atj)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!