wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

Strażacy mają więcej pracy: Pożary i zatrucia czadem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 lutego 2012, 11:50

 (Archiwum)
(Archiwum)

Odkąd pojawiły się arktyczne mrozy, lubelscy strażacy mają pełne ręce roboty. Dziś rano gasili sadze, które zapaliły się w kominie przy ul. Żelaznej w Lublinie, w środę jeździli do pożaru poddasza przy ul. Dzbelin i zatrucia tlenkiem węgla przy ul. Trześniowskiej.

Czadem (jak popularnie określa się tlenek węgla) zatruło się sześć osób, w tym troje dzieci. – Dzieci i ich babcia mieszkały na parterze domu przy ul. Trześniowskiej, dwie dziewczyny wynajmowały pokój w suterenie – mówi mł. bryg. Michał Badach z lubelskiej straży pożarnej.

Jedna z dziewczyn poszła pod prysznic. W pewnym momencie zaczęła się źle czuć. Druga, w pokoju obok, również. Na szczęście strażacy pojawili się w porę. – Wszystkie osoby przebywające w domu: obie dziewczyny, dzieci i babcia, miały objawy zatrucia tlenkiem węgla – informuje Badach.

Wszystkie trafiły do szpitala. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Prawdopodobną przyczyną zatrucia był wadliwy piec gazowy.

Z kolei niedrożne przewody kominowe były przyczyną pożaru, do którego doszło dziś rano przy ul. Żelaznej. – Zapaliła się sadza zalegająca w kominie. Spalił się fragment schodów w kamienicy. Na szczęście nikomu nic się nie stało – mówi rzecznik lubelskiej straży.

– To ewidentny przykład pożaru w trakcie sezonu grzewczego. Gdy ludzie intensywnie palą w piecach, nie sprawdzając wcześniej przewodów kominowych i wentylacyjnych – podkreśla Badach. – To absolutnie konieczne. I nigdy nie jest na to za późno. Warto zadzwonić po kominiarzy nawet teraz.

Na razie nie wiadomo, czy niedrożne przewody przyczyniły się do pożarów, które lubelscy strażacy gasili w środę. Najpierw w Bychawie, potem przy ul. Dzbelin w Lublinie.

W tym drugim przypadku na miejsce pojechały dwie jednostki straży. Akcję utrudniało duże zadymienie. Spłonęło całe poddasze drewnianego domu: dach i część pomieszczeń wewnątrz. Według wstępnych ustaleń straty wynoszą 150 tys. zł. Nikomu z dwójki mieszkańców domu nic się nie stało.

Strażacy apelują, żeby do ogrzewania domów używać tylko urządzeń z atestem. To ważne zwłaszcza teraz, gdy te – z powodu silnych mrozów – pracują "pełną parą”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!