sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Strażnicy miejscy pobili kierowcę? Wszyscy staną przed sądem

  Edytuj ten wpis
Autor: (jsz)

Jest akt oskarżenia przeciwko strażnikom miejskim, którzy mieli poturbować kierowcę. Ich zdaniem zaparkował w niedozwolonym miejscu. W ruch poszły więc kajdanki i gaz.

Na ławie oskarżonych zasiądą 35-letni Robert Z. oraz 29-letni Dariusz K. Odpowiedzą za przekroczenie uprawnień. Sprawa dotyczy awantury, do której doszło 4 kwietnia tego roku. Strażnicy interweniowali wówczas u zbiegu ul. Skłodowskiej i Grottgera. Zostawili wezwanie za wycieraczką mercedesa Grzegorza T. Ich zdaniem mężczyzna zaparkował w niedozwolonym miejscu. Kiedy kierowca wrócił do samochodu, chciał odjechać. Został jednak zatrzymany przez strażników miejskich.

- Kierowca stwierdził, że nie zgadza się z oceną sytuacji dokonaną przez strażników i nie przyjmie mandatu - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Strażnik odpowiedział wówczas, że spotkają się w sądzie.

Na tym sprawa powinna się zakończyć, ale doszło do awantury. Z ustaleń śledczych wynika, że kiedy kierowca chciał odjechać, mundurowi robili wszystko, by mu to uniemożliwić.

- Jeden ze strażników otworzył drzwi auta i próbował wyciągnąć kierowcę z pojazdu - wylicza Syk-Jankowska. - Następnie kierowca został zakuty w kajdanki, za które oskarżeni ciągnęli go w celu zmuszenia do wyjścia z samochodu. Szarpali go za ubranie. Dwukrotnie zastosowali gaz łzawiący, rozpylając go w twarz pokrzywdzonego. Używali wobec niego słów wulgarnych.

Na miejsce wezwano policjantów. Kierowca przytoczył im swoją wersję wydarzeń. Na lewym nadgarstku miał zapięte kajdanki. Miał zadrapania i potłuczenia, krwawił z nosa. Z relacji strażników wynikało, że Grzegorz T. zamiast pokazać dokumenty, próbował ich przejechać.

- Oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów - dodaje Syk-Jankowska. - Wskazali na fakt, iż pokrzywdzony był agresywny, nie reagował na polecenie opuszczenia pojazdu i podanie swych danych osobowych.
Mężczyzna twierdził również, że został uderzony w twarz. Strażnicy zgodnie temu zaprzeczają. Już po postawieniu prokuratorskich zarzutów zostali zawieszeni. Grozi im do 3 lat więzienia.

Przed sądem staną nie tylko mundurowi, ale i kierowca mercedesa. Śledczy uznali, że również on posunął się za daleko. Prokuratura skierowała więc przeciwko Grzegorzowi T. akt oskarżenia, dotyczący znieważania strażników i naruszenia ich nietykalności cielesnej.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lublin straż miejska
Stella grzybiarka
Aleksandra
takijeden
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Stella grzybiarka
Stella grzybiarka (21 października 2014 o 09:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Identyczna sytuacja z udzaiałem tego samego strażnika Roberta Z.- dwa metry wzrostu, 120 kg wagi - miała miejsce w lutym 2013 przy hali Globus, próbował wyciągnąć z samochodu kobietę, wykręcał jej ręce,  szarpał z drzwi samochodu, uderzał w dach auta i krzyczał. Robert Z. powinien zostać zbadany przez psychiatrę i odizolowany od otoczenia, bo nienadaje się do kontaktu z ludźmi.

To nie pierwsza którą wciągnął i zgwałcił,zawsze wciąga, nie tylko małolaty czy staruszki, należy na zbója uważać !!!!!

Rozwiń
Aleksandra
Aleksandra (21 października 2014 o 09:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Identyczna sytuacja z udzaiałem tego samego strażnika Roberta Z.- dwa metry wzrostu, 120 kg wagi - miała miejsce w lutym 2013 przy hali Globus, próbował wyciągnąć z samochodu kobietę, wykręcał jej ręce,  szarpał z drzwi samochodu, uderzał w dach auta i krzyczał. Robert Z. powinien zostać zbadany przez psychiatrę i odizolowany od otoczenia, bo nienadaje się do kontaktu z ludźmi.

Rozwiń
takijeden
takijeden (20 października 2014 o 23:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

  chyba nigdy nie miałeś rozjechanego pasa zielonego przy domu,

Miałem.Poprosiłem ich o pomoc i interwencję. Osoba odbierająca telefon stwierdziła że nic nie mogą zrobić bo chodnik przed domem to teren prywatny. Ale jakoś teren prywatny nie był jak z sąsiadem staliśmy w tym samym miejscu pijąc piwo (bez krzyków,wrzasków) podjechać i próbowali nam wlepić mandaty...

Rozwiń
Nika
Nika (20 października 2014 o 21:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Strażnicy Miejscy....temat rzeka. Wlepiają mandat babuni co w niewłaściwym miejscu sprzedaje 10 jajek, uganiają się za kierowcami co źle zaparkowali bo to najszybsze źródełko dla kasy. Panownie, trochę chonoru, pokażcie na co was stać w zamiast uganiać się za wyżej wymienionymi zaszyjcie się w boczne uliczki Starego Miasta i innych dzielnic. Tam Was prawie wcale nie widać.

 uważam ze wlepianie mandatów za złe parkowanie jest jak najbardziej słuszne, nie rozumiem Twojego posta, chyba nigdy nie miałeś rozjechanego pasa zielonego przy domu, albo nie mogłeś wyjechać bo Lubelacy parkują gdzie chcą i jak chcą...  (Honor pisze się przez samo H)

Rozwiń
monika
monika (20 października 2014 o 17:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Halinka, jest pewnie żonką strażnika, już oceniła gościa choć nie wiadomo czyja była wina. i wara od lubelskich kierowców dziewczynko ze wsi:)

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!