piątek, 9 grudnia 2016 r.

Lublin

Świerzb pod kontrolą


Cały wczorajszy dzień trwała kontrola sanepidu w Klinice Neurochirurgii SPSK nr 4 w Lublinie. Przyczyną nalotu był świerzb, który szerzy się wśród tamtejszych pielęgniarek.

Wyniki kontroli mają być znane dziś. My o sprawie pisaliśmy wczoraj. Wiadomo, że na razie zachorowało sześć pielęgniarek, które – jak nam powiedział prof. Tomasz Trojanowski, szef kliniki – zakaziły się od chorej na świerzb pacjentki. Lekarze tłumaczą, że nie mogli odmówić leczenia, bo kobieta miała poważne schorzenie mózgu. Opiekujące się chorą pielęgniarki zakładały rękawiczki jednorazowego użytku. Jak się zatem stało, że mimo to zakaziły się? Może czegoś nie dopilnowano? – Na te pytania postaramy się odpowiedzieć. Dziś wydamy opinię pokontrolną – powiedziała nam wczoraj Barbara Tłuczkiewicz, dyr. Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. – Obejrzymy klinikę, pralnię. Przejrzymy historię choroby pacjentki, od której pielęgniarki miały się zarazić. Nie sądzę, aby w klinice istniało zagrożenie dla innych pracowników i pacjentów. Tam pracują profesjonaliści. W szpitalu jest inspektor sanitarny, który czuwa nad bezpieczeństwem.
Inspektorem jest Anna Bernaszuk. Już wprowadziła ostry reżim sanitarny: fartuchy z długimi rękawami dla personelu, izolowanie bielizny i pościeli pacjentów, którzy mogli mieć kontakt z chorą na świerzb, od innej. – Sanepid nie miał zastrzeżeń co do takiego reżimu – powiedziała na gorąco po kontroli. – Jednak na ostateczną ocenę trzeba poczekać.
Oprócz sześciu pielęgniarek nie choruje żaden pacjent, żaden lekarz. Ale nie ma pewności, że nowych zachorowań nie będzie. Chora ze świerzbem opuściła szpital dwa tygodnie temu, a okres wylęgania się choroby trwa od dwóch do sześciu tygodni. Trzeba czekać. Tymczasem zakażone pielęgniarki są na zwolnieniach lekarskich. Nie udało nam się z nimi skontaktować. Klinika pracuje normalnie. Pielęgniarki, które nie zachorowały nie chcą z nami rozmawiać. Odsyłają do szefa kliniki. – Ryzyko zakażeń od pacjentów jest wpisane w zawód lekarza – podkreśla prof. Trojanowski. – Drążenie tego tematu przez media może sprawiać wrażenie, że mamy problemy z czystością, że czegoś nie przestrzegamy. To bolesne, bo jesteśmy wzorowi. O zachorowaniach personelu pacjenci nie wiedzą. Po co niepotrzebnie wprowadzać niepokój.

Wiesława Sidorowska - przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarskiej w Lublinie

Zdarza się, że pielęgniarki żądają odszkodowań, ale w poważniejszych chorobach. Do nich należą żółtaczka, zakażenie wirusem HIV, uczulenie na detergenty lub latex, z którego zrobione są rękawiczki jednorazowego użytku. Postępowanie w takich sprawach prowadzi sanepid. Jeżeli schorzenie danej pielęgniarki uzna za chorobę zawodową, pracodawca wypłaca jej odszkodowanie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO