niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Szafy pełne nieszczęść

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 marca 2004, 19:43

Ludzie chcą pieniędzy na wszystko: na zagraniczną operację, na leki, na jedzenie i na rozkręcenie cudownego interesu. Jedni piszą gdzie się da, a inni mają swoje ulubione firmy. Niekiedy są to oszuści, którzy zarabiają na ludzkim nieszczęściu.

Na biurko Stanisława Czuby, dyrektora „Nałęczowianki”, niemal codziennie trafia kilka listów z prośbą o pieniądze. – Tylko w tym roku uzbierał nam się pełny segregator – mówi.
Również skrzynka pocztowa w łukowskich zakładach mięsnych pełna jest takich pism. – Najczęściej piszą różne organizacje, ale sporo jest listów od zwykłych ludzi – mówi Alicja Sawczuk z działu marketingu i sprzedaży „Łmeat Łuków” SA. – Nasi przedstawiciele handlowi odwiedzają ich później i sprawdzają, czy rzeczywiście potrzebują pomocy.
Jeżeli tak, to trafiają do nich paczki z wędlinami i konserwami.
– Takich próśb mamy mnóstwo – podkreśla Paweł Burdzy, rzecznik prasowy Totalizatora Sportowego. – Niektórzy ludzie piszą kilka razy w miesiącu. Proponują nam nowe gry i nowy wzór kuponów. Najwięcej mamy jednak desperackich próśb. To prawdziwe morze nieszczęścia. Na leki, na operacje, na sprzęt medyczny. Ale nam nie wolno wspierać osób fizycznych. Przychodzą też pisma z propozycjami robienia niesamowitych interesów i prośbą, by te listy przesłać do naszych milionerów. Albo żeby podać adresy milionerów. Oczywiście, nie podajemy.
„Nałęczowianka” także nie wszystkim pomaga. – Nie stać nas na spełnienie wszystkich próśb – przyznaje dyrektor Czuba. – Rozpatrujemy przede wszystkim pisma z naszej okolicy i od instytucji. Straż pożarna czy szpital to pewna sprawa.
Jednak nie zawsze. Firma kilka lat temu przekazała jednemu ze szpitali pieniądze na sprzęt. Potem się okazało, że wykorzystano je na płace.
– Staramy się odpowiadać na wszystkie listy – dodaje Stanisław Czuba. – Niektóre jednak od razu budzą podejrzenia. Dostaliśmy prośbę od jakieś organizacji w Koszalinie. Jak nas znaleźli? Dlaczego do nas napisali? Może liczyli na to, że nikomu nie będzie chciało się sprawdzać prawdziwości ich zapewnień?

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!