sobota, 23 września 2017 r.

Lublin

Szalona choroba dotarła do Polski

Dodano: 6 maja 2002, 09:45

Naukowcy z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach w próbkach dostarczonych z ubojni w Mochnaczce wykryli priony BSE. - Wszystkie ubojnie w regionie są pod stałym nadzorem, nie ma powodów do paniki - uspokaja Jan Sławomirski, wojewódzki lekarz weterynarii w Lublinie.

Pierwsze badania podejrzanej o zarażenie BSE krowy wykonano w Krakowie, gdzie pod koniec ub. roku uruchomiono jedno z pięciu specjalistycznych laboratoriów weterynaryjnych. - Do nas próbki dotarły w piątek. Zastosowaliśmy "prionix”, najbardziej czuły test, jaki mamy do wykrywania prionów. Wyszedł dodatnio. Wykonamy jeszcze cały cykl badań. Na ostateczny wynik potwierdzający musimy poczekać do wtorku lub środy - powiedział Dziennikowi doc. dr hab. Tadeusz Wijaszka, dyrektor Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.
Wszystkie sztuki bydła ze stada, w którym przebywała zarażona krowa, zostaną ubite i zbadane.
Na razie pewne jest, że krowa pochodziła od polskiego hodowcy. Do ubojni w Mochnaczce trafiła z gospodarstwa w Świebodzinie pod Tarnowem. - Teraz trzeba ustalić, skąd pochodziło zwierzę, które to pokolenie itd. - wyjaśnia J. Sławomirski.
Jeżeli okaże się, że krowa pochodziła z importu, do akcji wkroczą służby graniczne. - Na razie nie mamy żadnych wytycznych - mówi Jerzy Stępień, kierownik Straży Granicznej w Terespolu. - Na każdym przejściu jest dyżurny weterynarz, który kontroluje każdy transport.
Wszystkie ubojnie w Polsce znajdują się pod nadzorem weterynaryjnym. - Badamy każdą krowę idącą na ubój starszą niż 30 miesięcy - tłumaczy J. Sławomirski. - Ta choroba rozprzestrzenia się przez mączkę mięsno-kostną, a od 1997 r. mamy zakaz jej używania do karmienia krów. Żadna chora krowa nie trafi na rynek. Chyba że pochodzi z lewego uboju.
Służby weterynaryjne i policja ustalają dokładne miejsce pochodzenia chorego zwierzęcia oraz liczbę ewentualnego potomstwa. Nie wyklucza się, że trafiło ono do Polski np. ze Słowacji, Czech lub Niemiec.

Dr hab. Tadeusz Wijaszka - dyrektor Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach

Ekspertyzy przeprowadzone w Krakowie i Puławach są na tyle wiarygodne, że można mówić o pierwszym w Polsce przypadku BSE. Nie oznacza to dla naszego kraju nic groźnego. Jestem wręcz
o tym przekonany. Sam w dniu badania jadłem na kolację wołowinę.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!