środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Czternastoletnia Agnieszka ma zapalenie mózgu. Szansą na jej wyzdrowienie byłby pobyt w specjalnym ośrodku dla przewlekle chorych dzieci. Z pomysłem jego budowy w naszym regionie wyszedł prof. Jerzy Osemlak, szef Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcej DSK w Lublinie.

– To stało się nagle. Dwa miesiące temu Agnieszka po prostu zemdlała – opowiada mama dziewczynki. – Początkowo lekarze nie wiedzieli, co się stało. Jednak wkrótce pojawiła się diagnoza: zapalenie mózgu.
Agnieszka leży w DSK. Jest nieprzytomna, co jakiś czas wybudza się, jednak nie ma z nią kontaktu. Dziewczynkę czeka operacja. A później długotrwała rehabilitacja. Problem w tym, że na Lubelszczyźnie
i w całym kraju nie ma specjalistycznego ośrodka, w którym mogłyby dochodzić do zdrowia dzieci takie, jak Agnieszka.
– W ostatnich latach udaje nam się uratować coraz więcej dzieci, które przeszły ciężkie urazy – mówi prof. Osemlak. – One żyją i w większości mogą cieszyć się życiem. W tej chwili opiekują się nimi rodzice. To opieka bardzo serdeczna, emocjonalna, ale mało efektywna. Do takich dzieci trzeba podejść z wiedzą i fachowym zapleczem. Niestety, prawda jest taka, że będąc w domu zapadają często na zapalenia płuc i inne schorzenia zakaźne.
Ośrodek dla przewlekle chorych dzieci, który chce stworzyć prof. Osemlak, byłby pierwszym takim w kraju. – Jedyną podobną placówką w Polsce jest klinika w Bydgoszczy. Tam leczy się jednak, zarówno dzieci, jak i dorosłych – mówi profesor.
Osemlak ma już prawie gotowy plan powołania do życia ośrodka. – Nie mógłby funkcjonować w Lublinie – mówi. – Trzeba go zlokalizować w odpowiednich warunkach klimatycznych, czyli poza miastem. W naszym województwie nie brakuje odpowiednich miejsc, w których można by umieścić ośrodek. Najlepiej w jakimś zespole pałacowo-parkowym, albo dobrze położonym szpitalu, któremu grozi zamknięcie.
Gdyby ośrodek powstał, od razu mógłby przyjąć około 30 dzieci z naszego województwa, które potrzebują takiego leczenia. Problemem są jednak pieniądze. – Jedyna szansa na powodzenie takiego przedsięwzięcia to pieniądze unijne – mówi prof. Osemlak.
Zapowiada, że w najbliższym czasie szpital wystąpi z odpowiednim projektem do instytucji dzielących unijne fundusze.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!