środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Szpital przy Kraśnickiej: Rezerwacja łóżka dla rodziny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 stycznia 2011, 18:04

Udało się nam sfotografować napis "rezerwacja”. Potem zniknął. ( Jacek Świerczynski)
Udało się nam sfotografować napis \"rezerwacja”. Potem zniknął. ( Jacek Świerczynski)

Mama pani Katarzyny nie mogła dostać łóżka w komfortowej 2-osobowej sali, bo miejsce było zarezerwowane dla…matki zastępcy ordynatora.

Szpital im. kard. Stefana Wyszyńskiego przy al. Kraśnickiej w Lublinie. "Sala nr 5 – Rezerwacja” – przeczytaliśmy w środę w wykazie chorych na Oddziale Nefrologii i Nadciśnienia Tętniczego. Kiedy personel zorientował się, że "rezerwacją” interesuje się prasa, napis zniknął.

Pani Katarzyna i jej cierpiąca na nadciśnienie matka stawiły się w szpitalu przy Kraśnickiej we wtorek. – Kobieta wymagała natychmiastowej hospitalizacji – mówi prof. Wojciech Załuska, ordynator oddziału nefrologii i nadciśnienia. Pacjentce przydzielono łóżko w trzyosobowej sali.

Nie spodobało się to córce chorej kobiety. Zwłaszcza, że na wykazie sal chorych, przy sali 2-osobowej widniała adnotacja o rezerwacji. – Mocno mnie to zdziwiło – opowiada pani Katarzyna. – Bo wygląda na to, że w szpitalu niektórzy mogą wcześniej zarezerwować salę. Są pacjenci "równi” i "równiejsi”?

Poszła z tym do opiekującej się pacjentami tej sali dr Iwony Smarz-Widelskiej, zastępcy ordynatora. – Zapytałam ją, czy wszyscy pacjenci czy jedynie wybrani mogą składać rezerwacje na lepsze sale? Odpowiedziała mi, że szpital to nie hotel i nie można rezerwować sal.

– To lekarz przydziela pacjentowi salę, chory jej nie wybiera – tłumaczy nam dr Iwona Smarz-Widelska. – Nasz oddział jest jednym z dwóch najnowszych oddziałów szpitalnych. We wszystkich salach warunki są bardzo dobre – zapewnia i dodaje: Jednak nie każdego chorego możemy położyć do niewielkiej sali z oddzielną łazienką.

Prof. Wojciech Załuska powiedział nam, że salę zarezerwowano dla matki… jego zastępcy, czyli dr Iwony Smarz-Widelskiej. – To było moją naturalną rolą – tłumaczy profesor. Jest zdziwiony "emocjonalną” reakcją pani Katarzyny. – Jej matkę przyjęliśmy do szpitala bez kolejki. Ma poważne skoki ciśnienia. Córka niepotrzebnie sprowokowała aferę. Kobieta jest pod dobrą opieką – zapewnia prof. Załuska.

Jak to wszystko komentuje pacjentka, mama pani Katarzyny? – Jestem bardzo zaskoczona całą sytuacją. Nie wiedziałam nic o rozmowie córki z zastępcą ordynatora. Nie narzekam na warunki szpitalne, ani na opiekę medyczną – powiedziała nam kobieta.

Chcieliśmy zapytać dyrektora szpitala bądź rzecznika, czy rezerwowanie sal dla krewnych w publicznym szpitalu to normalna praktyka, ale ich telefony komórkowe nie odpowiadały.

• Czy ordynator zachował się właściwie? Czekamy na Wasze komentarze
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
a - lublin
a - lublin
(67) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 czerwca 2015 o 23:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po pierwsze- jeśli próbojecie się wypowiadać publicznie bardzo proszę- litości, używajcie słowników ortograficznych. Po drugie- każdemu lekarzowi zdarzają się błędy. Jeśli ów lekarzowi taki właśnie się wydarzył z pewnością to przeżył emocjonalnie. Jeśli widziałeś, że dzieje się coś, z czym lekarz sobie nie radzi było od razu konsultować wyniki z innymi lekarzami. Profesor jest wspaniałym człowiekiem i niewątpliwie genialnym specjalistą, skoro uzyskał tytuł profesora zwyczajnego. Pozdrawiam
Rozwiń
a - lublin
a - lublin (12 grudnia 2014 o 12:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

WOJCIECH ZAŁUSKA - mój Tata w wieku 47 lat zaczął leczyć się u tego "doktora". 4 lata przepisywał mu leki, na chorobą której nie rozpoznał. Leczył w ciemno, na ślepo. Wpisywał tyle leków, aż uznał, ze chemia mu pomoże. Tata był zdrowym człowiekiem, a mieszanka leków spowodowała SEPSE u niego w organiźmie. Zauska nic z tym nie zrobił! Tata trafił na OIOM a tam lekarze sami stwierdzili, że Tata był wręcz zakażony na NEFROLOGII POD OKIEM ZAŁUSKA!! OMIJAĆ TEGO LEKARZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! TATA ZMARŁ, ZA JEGO POŚREDNICTWEM!!!

Taty wyniki zostały analizowane w Warszawie. Lekarze stamtąd "wyśmiewali" leczenie Zauskiego i nie mogli uwierzyć jak zdrowego człowieka można było do takiego stanu doprowadzić. Jak byśmy wiedzieli, to Tata byłby leczony na odpowiednią chorobę gdzie indziej, lecz było wpajane "tak ma być, taki przypadek" Nie wiedział jaka choroba, wychodował mu sepse, ale KASE DO KIESZENI NA BOKU BRAŁ, za "lepszą opiekę". 

ABSOLUTNIE NIE IDŹCIE NA LECZENIE DO TEGO PSEUDO LEKARZA I OMIJACIE SZPITAL NA KRAŚNICKICH W LUBLINIE. 

I PANIĄ DOKTOR MIERZEJSKA! identyczna jak ZAUSKA!!!! OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM, JAK CHCECIE ZYĆ!! 

Rozwiń
a - lublin
a - lublin (12 grudnia 2014 o 12:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

WOJCIECH ZAŁUSKA - mój Tata w wieku 47 lat zaczął leczyć się u tego "doktora". 4 lata przepisywał mu leki, na chorobą której nie rozpoznał. Leczył w ciemno, na ślepo. Wpisywał tyle leków, aż uznał, ze chemia mu pomoże. Tata był zdrowym człowiekiem, a mieszanka leków spowodowała SEPSE u niego w organiźmie. Zauska nic z tym nie zrobił! Tata trafił na OIOM a tam lekarze sami stwierdzili, że Tata był wręcz zakażony na NEFROLOGII POD OKIEM ZAŁUSKA!! OMIJAĆ TEGO LEKARZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! TATA ZMARŁ, ZA JEGO POŚREDNICTWEM!!!

Taty wyniki zostały analizowane w Warszawie. Lekarze stamtąd "wyśmiewali" leczenie Zauskiego i nie mogli uwierzyć jak zdrowego człowieka można było do takiego stanu doprowadzić. Jak byśmy wiedzieli, to Tata byłby leczony na odpowiednią chorobę gdzie indziej, lecz było wpajane "tak ma być, taki przypadek" Nie wiedział jaka choroba, wychodował mu sepse, ale KASE DO KIESZENI NA BOKU BRAŁ, za "lepszą opiekę". 

ABSOLUTNIE NIE IDŹCIE NA LECZENIE DO TEGO PSEUDO LEKARZA I OMIJACIE SZPITAL NA KRAŚNICKICH W LUBLINIE. 

I PANIĄ DOKTOR MIERZEJSKA! identyczna jak ZAUSKA!!!! OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM, JAK CHCECIE ZYĆ!! 

Rozwiń
a - lublin
a - lublin (12 grudnia 2014 o 12:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

WOJCIECH ZAŁUSKA - mój Tata w wieku 47 lat zaczął leczyć się u tego "doktora". 4 lata przepisywał mu leki, na chorobą której nie rozpoznał. Leczył w ciemno, na ślepo. Wpisywał tyle leków, aż uznał, ze chemia mu pomoże. Tata był zdrowym człowiekiem, a mieszanka leków spowodowała SEPSE u niego w organiźmie. Zauska nic z tym nie zrobił! Tata trafił na OIOM a tam lekarze sami stwierdzili, że Tata był wręcz zakażony na NEFROLOGII POD OKIEM ZAŁUSKA!! OMIJAĆ TEGO LEKARZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! TATA ZMARŁ, ZA JEGO POŚREDNICTWEM!!!

Taty wyniki zostały analizowane w Warszawie. Lekarze stamtąd "wyśmiewali" leczenie Zauskiego i nie mogli uwierzyć jak zdrowego człowieka można było do takiego stanu doprowadzić. Jak byśmy wiedzieli, to Tata byłby leczony na odpowiednią chorobę gdzie indziej, lecz było wpajane "tak ma być, taki przypadek" Nie wiedział jaka choroba, wychodował mu sepse, ale KASE DO KIESZENI NA BOKU BRAŁ, za "lepszą opiekę". 

ABSOLUTNIE NIE IDŹCIE NA LECZENIE DO TEGO PSEUDO LEKARZA I OMIJACIE SZPITAL NA KRAŚNICKICH W LUBLINIE. 

I PANIĄ DOKTOR MIERZEJSKA! identyczna jak ZAUSKA!!!! OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM, JAK CHCECIE ZYĆ!! 

Rozwiń
a - lublin
a - lublin (12 grudnia 2014 o 12:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

WOJCIECH ZAŁUSKA - mój Tata w wieku 47 lat zaczął leczyć się u tego "doktora". 4 lata przepisywał mu leki, na chorobą której nie rozpoznał. Leczył w ciemno, na ślepo. Wpisywał tyle leków, aż uznał, ze chemia mu pomoże. Tata był zdrowym człowiekiem, a mieszanka leków spowodowała SEPSE u niego w organiźmie. Zauska nic z tym nie zrobił! Tata trafił na OIOM a tam lekarze sami stwierdzili, że Tata był wręcz zakażony na NEFROLOGII POD OKIEM ZAŁUSKA!! OMIJAĆ TEGO LEKARZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! TATA ZMARŁ, ZA JEGO POŚREDNICTWEM!!!

Taty wyniki zostały analizowane w Warszawie. Lekarze stamtąd "wyśmiewali" leczenie Zauskiego i nie mogli uwierzyć jak zdrowego człowieka można było do takiego stanu doprowadzić. Jak byśmy wiedzieli, to Tata byłby leczony na odpowiednią chorobę gdzie indziej, lecz było wpajane "tak ma być, taki przypadek" Nie wiedział jaka choroba, wychodował mu sepse, ale KASE DO KIESZENI NA BOKU BRAŁ, za "lepszą opiekę". 

ABSOLUTNIE NIE IDŹCIE NA LECZENIE DO TEGO PSEUDO LEKARZA I OMIJACIE SZPITAL NA KRAŚNICKICH W LUBLINIE. 

I PANIĄ DOKTOR MIERZEJSKA! identyczna jak ZAUSKA!!!! OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM, JAK CHCECIE ZYĆ!! 

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (67)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!