poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Szukam WC, czyli zagraniczny turysta zwiedza Lublin

Dodano: 25 lipca 2010, 20:50
Autor: EWA PAJURO

Brak basenów, publicznych toalet i tanich miejsc noclegowych – na to najczęściej narzekają zagraniczni turyści, którzy odwiedzają Lublin. Chwalą za to gryczane naleśniki, pierogi i plac po Farze.

– Nikt nas nie uprzedził, że u was jest tak gorąco – śmieje się Gemma Vivas z Castellon de la Plana w Hiszpanii, która razem z rodziną przyjechała zwiedzić Lublin. – Jesteśmy trochę zaskoczeni. Czujemy się prawie jak w Hiszpanii – dodaje.

Rodzina Vivas oprócz Lublina chce zwiedzić jeszcze Kraków. W naszym mieście zatrzymała się na jeden dzień. Jakie wrażenia?

– Jest miło, panuje tu dobra atmosfera – stwierdzają turyści z Hiszpanii. Zapytani o konkrety, mają jednak problem z odpowiedzią. Wzruszają ramionami i nie potrafią podać żadnego przykładu.
– To typowe, bo Lublin nie jest zwykle główną atrakcją na turystycznym szlaku cudzoziemców – tłumaczy Bożena Wiśniewska z Lubelskiego Ośrodka Informacji Turystycznej.

Podróżnicy z zagranicy zwiedzają nasze miasto zwykle przy okazji wyprawy do Krakowa, Warszawy czy Poznania. Skąd przyjeżdżają?

– Bardzo dużo jest Niemców, Francuzów i Włochów, a także Rosjan i Ukraińców. Odwiedzają nas też turyści z bardziej egzotycznych stron świata. Zdarzają się Brazylijczycy i przedstawiciele krajów arabskich. Sporo jest Japończyków i Koreańczyków – wylicza Wiśniewska.

Duży procent to turyści biznesowi, którzy miasto zwiedzają przy okazji załatwiania interesów, zorganizowane wycieczki oraz osoby, które poszukują w Lublinie swoich korzeni.

To co turystom przeszkadza najbardziej, to przede wszystkim słaba baza noclegowa i brak publicznych toalet.

– Zdarza się, że przychodzą do nas z walizką w ręku i proszą o pomoc w znalezieniu wolnego pokoju, a przy okazji chcą skorzystać z toalety, bo od dłuższego czasu szukają jej w centrum miasta, ale nie mogą znaleźć – opowiada pracownica LOiT.

Na liście rzeczy, które psują wizerunek miasta są też obdrapane kamienice, brak basenów czy aqua parku oraz kieszonkowcy. Pozytywne wrażenie robi natomiast plac po Farze, trasa podziemna na Starym Mieście, fakt, że wielu lublinian mówi po angielsku i nasza kuchnia.

– Cudzoziemcom smakują szczególnie gryczane naleśniki i pierogi – mówi Monika Maciejewska, lubelska przewodniczka. – Wiele osób innych wyznań pyta też do czego służy i jak się korzysta z konfesjonału – dodaje Maciejewska.





Czytaj więcej o:
bambosh
zyta
pela
(19) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

bambosh
bambosh (28 lipca 2010 o 13:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
...kiedyś w telewizji widziałem superfajną ubikację-krzesło z wyciętą dziurą w siedzisku :-)
Rozwiń
zyta
zyta (28 lipca 2010 o 11:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
póki co w trybunale jest ogólnodostępna ubikacja
Rozwiń
pela
pela (27 lipca 2010 o 21:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Urzędnicy miejscy z akustykiem na czele nie potrafia zbudować nawet szaletów. Dobrze że turyści nie jeździli po Lublinie własnymi samochodami to nie dostrzegli innej lubelskiej kompromitacji- dziurawych i niedbale połatanych nawierzchni ulic.
Rozwiń
sZERSZEŃ
sZERSZEŃ (27 lipca 2010 o 18:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[font="Comic Sans MS"]Plac "POFARZE" wyremontowali bo tam mieszka Palikot ... [/font][size="5"][/size]
Rozwiń
dym
dym (27 lipca 2010 o 12:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
chwalą syfa od ukraińskich kurwóf ...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (19)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!